środa, 5 listopada 2014

Lidl - jesienna ofensywa


Winiarska batalia trwa. Kiedy po słynnej potyczce sądziliśmy, że mamy już względny spokój w tym roku, Lidl postanowił postawić kropkę nad i. Nie spodziewano się win z Tasmanii, Kenii ani RPA. Niemiecki importer zaserwował potężną baterię win z Francji, których najlepszy tuzin postanowiłem przedstawić poniżej.

Na degustacji w nowatorskim Vitkacu przedstawiono ponad 30 win, jednak nie wszystkie znalazły uznanie wśród degustujących. Nowa winna oferta Lidla zawiera pozycje w cenach od 14,99 zł do 149,99 zł, co sprawia, że powinny się znaleźć w niej wina na każdą kieszeń. Przeważają - naturalnie - czerwone Bordeaux. Prezentację tradycyjnie poprowadził sommelier Michał Jancik.

fot. WineMike
 
Cremant d’Alsace Brut „Weiber” Blanc de blanc (29,99 zł) – nierocznikowy musiak, spora pienistość, brzoskwiniowe nuty, skórka cytrynowa, odświeżająca goryczka, zwarta kwasowość. Z białych Bordeaux Chateau Les Girards 2012 (14,99 zł); zgrabny owoc, limonkowe, intensywne aromaty, usta stonowane i nieinwazyjne. Wyczekiwaną czerwień z Bordeaux otwiera Chateau Chauvet 2011 (19,99 zł); sporo nut mokrych liści, kory, ziemistych akcentów, niezła beczka z dobrą kwasowością. Chateau Jeangillon Bordeaux Superieur 2011 (24,99 zł); mineralne-krzemienne akcenty w nosie, nagromadzenie nut czerwonego owocu, który w ustach nieco góruje nad resztą. Chateau Perey Chevreuil Saint-Emilion 2011 (39,99 zł); lukrecjowe aromaty, soczyste i treściwe z żywą kwasowością. Vieux Chateau Palon Montagne Saint-Emilion 2011 (69,90 zł); ładnie zarysowana beczka, długie i ładnie zrównoważone. Chateau Gaumaran Medoc 2010 (29,99 zł) – żyletkowa kwasowość, niezły ekstrakt, sporo akcentów wędzonych i suszonych śliwek. 

Almavincuatre

Vieux Chateau Bourgneuf Pomerol 2007 (99,00 zł); dyskretne nuty gotowanych czerwonych owoców, nuty asfaltowe, politury, wielowarstwowe i bezbrzeżnie hedonistyczne. Południe kraju - Domaine de Roudene „Les Pys” 2012 (21,99 zł); intensywnie aroniowe. Alzacja i Riesling „Weiber 2013 (19,99); cytrusowy, klasyczny niuansowy nos, gastronomicznie użyteczne.

fot. WineMike

Słodkie podsumowanie „Eclats de Bullets” Muscat/Sauvignon Pays d’Oc, nierocznikowe, ale z świeżym morelowym owocem i nienachalną słodyczą oraz Chateau Guiraud Sauternes 2004 (149,00); brzoskwiniowo-karmelowe ze świdrującą kwasowością, niemęczące, daleko mu do słodkiego ulepku, niepoprawnie długie z nutami rodzynkowymi.

Vivino

Nie ma co się rozczulać - to bardzo zróżnicowana oferta. Segment od trzech blaszanych piątek do piętnastu dyszek skutecznie wypełnia lukę pomiędzy jesiennym "być albo nie być". Chciałbym, żeby zamiast kilku flaszek czystej statystyczny Kowalski zakupił Pomerol albo Sauternes. Pomożecie?

poniedziałek, 3 listopada 2014

Wine News #9


Kto jest na diecie - ręka w górę! A liczycie kalorie w winie? Brytyjskie Królewskie Towarzystwo Zdrowia Publicznego zakłada, że większość konsumentów nie zdaje sobie sprawy z tego, iż "kieliszek wina może mieć tyle samo kalorii co pączek". Organizacja ta od niedawna nakłania odpowiednie organy w Unii Europejskiej, aby potraktowały temat jako pilny. Interesujące wnioski dało niedawne badanie wykonane przez autora całego zamieszania. Otóż 80% społeczeństwa (nie podano którego, ale załóżmy, że brytyjskiego) nie wie lub niewłaściwie szacuje kalorie zawarte w kieliszku wina, a około 90% nie wie ile kalorii liczy kufel piwa. Shirley Cramer z Królewskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego poinformowała, iż "dziwnym jest, że na innych produktach spożywczych podana jest zawartość kalorii, a na winach nie, chociaż - niewątpliwie - mają one kalorie i to sporo." Niecierpliwi szybko policzą kalorie tutaj. Odważnie założono, że te 80% Brytyjczyków pije wino i istnieje obligatoryjna definicja dużego i małego kieliszka wina. Rozsądniejszym byłoby założenie, że mniej niż 5% ludności w ogóle faktycznie monitoruje swoje kalorie. Czy jednak potrzebujemy takich informacji na każdej butelce wina?

TheDrinksBusiness.com

Niespokojnie we Francji. Wandale określający się mianem "przedstawicieli winiarzy z Comité d'Action VITICOLE (CAV)" zaatakowali biura ubezpieczeń społecznych w Narbonne (MSA) w Langwedocji-Rousillion w odpowiedzi na problemy z wypłatami odszkodowań dla winiarzy, których uprawy ucierpiały w lipcowych gradobiciach. Przeprowadzony atak został automatycznie skojarzony z brakiem jakiejkolwiek pomocy dla producentów win w regionie Aude, których winnice zostały dosłownie zmasakrowane przez grad. Bojówkarze chcą dymisji obecnego ministra ds. rolnictwa - Stephane Le Foll (słowa na ścianie budynku MSA "Le Foll dehors"). Podczas akcji nikt nie doznał obrażeń, jednak była ona wyrazem rosnącego napięcia w regionie. Zaledwie tydzień wcześniej grupa winiarzy i innych rolników szturmowała budynek MSA w pobliskim Carcassonne. Ile jeszcze takich afer przed końcem roku?

Decanter.com

Tajlandia winem płynąca? Krytyk winiarski James Suckling głęboko w to wierzy. Tajlandia jest dziwne pomijana przez eksporterów i producentów win, którzy skupiają się na - teoretycznie - bardziej dochodowych rynkach, jak Hong Kong czy Chiny. Syn krytyka, Jack, planuje w grudniu bieżącego roku zorganizować olbrzymią degustację w Grand Hyatt w Bangkoku. "Nie sposób pominąć rzesz turystów, głównie z Europy, USA oraz Rosji, którzy odwiedzają ten kraj. Rynek ten wart jest zbadania.". Suckling wspomina również o innym azjatyckim rynku, który jest zaniedbany pod względem wina - Korea Południowa. Wyzwanie dla speców od marketingu?

TheDrinksBusiness.com

piątek, 31 października 2014

Chateau Palmer - to infinity and beyond

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Obecny rok jest wyjątkowy. Równo 20 lat temu Pink Floyd wydali swój legendarny album „The Division Bell’, 65 lat temu George Orwell wydał ponadczasowy „Rok 1984”, a dwieście lat temu marzenie brytyjskiego pułkownika stało się rzeczywistością; narodziło się Chateau Palmer.

Chateau Palmer (WJNBloggers)

W początkach XIX wieku Charles Palmer przybył do Francji z armią Wellingtona. Zapoznał się tam z rozwiedzioną Madame de Gasqu, która bez zażenowania przyznała, iż jej posiadłość (Chateau de Gasqu) produkuje wina tak dobre jak Chateau Lafite. Palmer naturalnie zgodził się z tym, po czym zakupił winnicę i przemianował ją na Chateau Palmer. W kolejnych latach zaczął zwiększać wielkość przedsięwzięcia, aż w końcu udało mu się potroić uprawy do 82 hektarów. Największa ekspansja posiadłości miała miejsce w latach 1816 – 1831. Znakomita większość krzewów znajdowała się na najlepszych glebach apelacji Cantenac, Issan oraz Margaux.

Niestety – w 1843 roku Palmer został awansowany na generała dywizji i zmuszony był sprzedać Chateau Palmer rodzinie Pereire. Zainwestowali oni bajońskie sumy w modernizację posiadłości. Jak można się domyślać, rywalizowali oni wtedy ze słynną rodziną Rotschildów na polu winiarskim, jak i gromadzonych dóbr. W niecały rok po historycznej klasyfikacji z 1855 roku postawiono malowniczy zamek, który stoi w Chateau Palmer do dziś. Pasmo sukcesów przerwały plaga filoksery, wojna i wielki kryzys, które wypędziły rodzinę Pereire z winnicy. Dopiero w 1938 roku Chateau Palmer kupiły 4 rodziny – Gineset, Miailhe, Mahler-Bessie i Sichel. Spośród obecnie 22 udziałowców do dzisiaj pozostało jedynie dwóch ostatnich.

WineCellarTracker

W 2004 roku Jean Boutellier, zięć Frederica Mahlera, odszedł wreszcie na upragnioną emeryturę. Stery w winnicy przekazał po 42 latach pracy młodemu enologowi Thomasowi Duroux. Nowy winemaker miał złote ręce albo brak pomysłu na zrobienie szumu wokół swojej osoby, gdyż zapowiedziano właśnie wino z rocznika 2004 jako nową erę w Chateau Palmer i ochoczo określono go mianem „Historycznego Rocznika XIX Wieku”. Idąc za ciosem nazwano tak również roczniki 2005, 2008 i 2009.

Od lewej: Charles Palmer portret oraz w trakcie pracy; Thomas Duroux (WineSearcher)

Obecnie Chateau Palmer liczy 55 hektarów i położona jest w Cantenac w Margaux. Glebę tworzy swoista mozaika z szesnastu rodzajów podłoża, takiego jak żwiry, gleby piaskowe i gliniaste. Ciekawostka - z reguły Merlot w Bordeaux obsadzany jest na glebach gliniastych, jednak w Chateau Palmer odnalazł się on na glebach żwirowych. większość krzewów Merlot. Może właśnie dlatego tym winom nie sposób odmówić wyjątkowej krągłości? Obecnie w opisywanej winnicy nasadzenia wspomnianego Merlot wynoszą 47% i tyleż samo Cabernet Sauvignon oraz jedynie 6% Petit Verdot.

Podczas prawdopodobnie ostatniej z takich degustacji organizowanych przez Roberta Mielżyńskiego chciało się sparafrazować i zanucić klasykę „Palmerami jesień się zaczyna”. Do kieliszków trafiło w sumie osiem win – siedem roczników flagowego kupażu oraz bonusowo drugie-nie-drugie Alter Ego 2006.

Pełnoletni rocznik 1996 – początkowo dość wycofany i stonowany, bez pazura. Po kwadransie to zupełnie inne wino z nutami ziołowym, fajkowymi i ziemistymi, usta średnio intensywne, zgrabnie opatulone taninami i dopieszczone kwasowością. Jeśli lubicie młode wina – sięgnijcie po korkociąg. Fani leżakowania na dekadę powinni zapomnieć o tej flaszce. Rozbuchany 2000, pokrzywowe wino, zamszowe z nutami suchej kory, pełne usta, akcenty mokrych liści, kompleksowe z bogatym owocem, borówkowa konfitura, taniny stopione w kwasowości. Świetne już dzisiaj, więc czemu czekać z otwarciem? Nieoczywisty 2001 z szypułkowymi akcentami w ataku, spora goryczka, która ciągnie świetną kwasowość, akcenty czarnej porzeczki; po kwadransie aromaty zaczęły ulatywać na korzyść intensywniejszych ust.

fot.WineMike

Dojrzały 2004 z mocą leśnych owoców, średnimi taninami, lepkie w ustach o wysokiej koncentracji i akcentami politury. Od tego rocznika degustowane wina zaczynają być bardziej szczodre i tłustsze od poprzednich flaszek. Fani subtelnych win nie mają tutaj czego szukać. Wino to jest jak gruby raper w lowriderze – głośne i z bajerami, ale boleśnie oczywiste. Rocznik 2006 przyniósł aromaty gotowanych czerwonych owoców, majaczące akcenty kalafonii, zgrabna beczka, mało wysuszająca, jednak sporo lżejsze od 2004. Z 2007 roku mamy pieprzowo-waniliowo-lukrecjowy nos, usta pełne akcentów aronii, po kwadransie stało się aksamitne i migdałowo-kawowe. Rocznik 2008, obecnie dostępny u Mielżyńskiego, wydał się dość młody, jednak zaskakująco zgrabny, wręcz pluszowy. Bonusowo drugie-nie-drugie wino Alter Ego 2006 – dymne akcenty, atramentowe usta, średnio długie, wino unplugged z nagromadzeniem czereśniowych niuansów.

Podsumowując - roczniki 2001 oraz 2007 zaliczyły największą ewolucję w dobrym kierunku po kilkunastu minutach w kieliszkach. Generalnie nie są to wina dla niecierpliwych, a kupowanie ich na lata to trochę jak loteria. Jednak kto nie gra, ten.. 
 

środa, 29 października 2014

Wine News #8

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Austria nie ustaje w podnoszeniu jakości swoich win. Austrian Sparkling Wine Community we współpracy z Austrian Wine Marketing Board opracowali trzyczęściową piramidę obrazującą oczekiwaną kondycję win musujących w kraju Mahlera. Projekt ten ma spore szanse na powodzenie, aby zostać uwzględnionym w tamtejszym prawie winiarskim. Benedikt Zacherl, dyrektor ASWC nie kryje entuzjazmu - "oczekujemy, iż produkcja oraz - co za tym idzie sam eksport - będą rosnąć. Nasza piramida pozwoli wszystkim w lepszej orientacji w austriackich winach musujących." A jak wygląda piramida? Pierwszy poziom - najniższy i największy - gwarantuje, że wszystkie winogrona pochodzą z Austrii i tam też odbywa się cała produkcja, co więcej - wina muszą dojrzewać minimum 9 miesięcy na osadzie. Drugi poziom - wyższy i mniejszy - oznacza metodę tradycyjną, tj. wtórnej fermentacji w butelkach. Winogrona muszą pochodzić z tego samego regionu, natomiast odnośnie dojrzewania na osadzie minimum będzie stanowiło 18 miesięcy. I wreszcie trzeci poziom - najwyższy i najmniejszy - będzie stanowił ukoronowanie terroir za sprawą wymogu pochodzenia gron z konkretnego miejsca, na przykład Langenlois. Wina będą mogły trafić do sprzedaży dopiero po trzech latach od zabutelkowania, a na osadzie spędzić minimum 30 miesięcy. Zapowiada się niezła rewolucja!


Decanter.com

Czy Francja zdetronizuje Włochy w ilości produkowanego wina? Francuscy winiarze nastawieni są na ogólną produkcję 46 milionów hektolitrów wina z tegorocznych zbiorów, co odpowiada 6 miliardom standardowych butelek o pojemności 0, 75 l. Liczba ta stanowi wzrost o 10% w porównaniu ze zbiorami w 2013 roku. Włochy natomiast najpewniej zajmą drugą pozycję z 44,4 milionami hektolitrów win, jednak zaliczą spadek o 15% w porównaniu do roku ubiegłego. Zbiorów z pewnością nie ułatwiły niespodziewane deszcze, utrudniając sezon wegetacyjny na północy kraju. Na pudło załapała się Hiszpania z produkcją na poziomie 37 milionów hektolitrów (w zeszłym roku - 45 mln hektolitrów). Na zupełnie innym poziomie wyróżniła się Nowa Zelandia, zaliczając wzrost o 29% w porównaniu do 2013 r. Więcej nie zawsze znaczy lepiej.

Decanter.com

Skoro Francja produkuje aż tyle wina to który region tego kraju ma największe spożycie wina? Na pozycję lidera wysunęła się.. Dolina Loary, natomiast słabo wypadła Szampania. Kto by pomyślał? Pełne zestawienie prezentuje się następująco: Pays de la Loire (43,5 %), Midi-Pyrénées (42,4 %), Languedoc-Rousillon (41,6 %), Bourgogne (39,8 %), Poitou-Charentes (39,8 %), Franche-Comté (39,6 %), Alsace (39,2 %), Bretagne (38,8 %), Provence Alpes Côte d’Azur (38,3 %), Aquitaine (38,2 %), Rhône Alpes (37,8 %), Auvergne (37,5 %), Île de France (36 %), Basse-Normandie (36 %), Limousin (35,4 %), Haute-Normandie (34,9 %), Centre (34,8 %), Lorraine (31,9 %), Champagne-Ardenne (31,6 %), Nord Pas de Calais (30,3 %) oraz Picardie (28,7 %). Jakby wypadł u nas taki podział ze względu na województwa?

TheDrinksBusiness.com

wtorek, 28 października 2014

Grand Prix Magazynu Wino 2014

Tegoroczne Grand Prix minęło spokojnie. Żaden winiarz nie dał popisu dyplomacji na Twarzoksiążce, obyło się bez kontrowersji odnośnie winiarza roku czy też wybitnego importera. Jednak myli się ten, kto sądzi, że było nudno.

Magazyn Wino

Nowa lokalizacja - Centrum Sztuki Współczesnej, malowniczo położone tuż przy Łazienkach Królewskich. Lepiej odebrałem wnętrza tego przybytku niż chłodne i bezosobowe zakamarki Vitkaca z zeszłorocznej edycji Grand Prix. A wina? W iście jesiennym klimacie znany i lubiany Tomasz Prange-Barczyński poprowadził komentowaną degustację na temat win z Górnej Adygi; jedenaście win, wszystkie z jednego regionu, a tak odmienne. Melodyjna Arunda Vivaldi Brut, orzeźwiająca, nieco migdałowa, bardzo dobra kwasowość szła w parze z niesamowitą świeżością. Faworyt od dawna – Nals Margeid Sirmian Pinot Bianco 2013 to zamszowe klimaty, nieco brokułów, wapienno-kredowe, soczyste, potężne, ale w żadnym wypadku męczące, spora kwasowość temperuje cukier w zgrabny sposób. Brawo Beata Gawęda za sprowadzanie takich perełek. A dalej Cantina Terlano Quarz Sauvignon Blanc 2012, nieco morelowe, głębokie, słonawe usta, kamienne, ale jeszcze zamknięte. Colterenzio Sauvignon Blanc Lafoa 2012 z nagromadzeniem akcentów pokrzyw, nieco trawiaste, zdecydowanie w stylu białego Bordeax aniżeli Nowego Świata; nieco pikanterii plus ładna kwasowość dały uczciwe wino. Tenuta J. Hofstatter Joseph Gewurztraminer 2013 to w żadnym wypadku „wino dla cioci”; akcenty białych kwiatów, podręcznikowe liczi, które spina w całość solidny kręgosłup kwasowy. Erste&Neue Leuchtenburg Lago di Caldano Classico Superiore 2013 wypadło blado na tle towarzyszy; proste czerwone wino i brak wyrazistości. Diametralnie inne Meran Burggrafler Graf von Meran Schickenburg 2013 , malinowo-czereśniowe, nieco nut kory, dość surowe ze świetną strukturą. Franz Haas Selection Schweizer Pinot Nero 2011 było dowodem na zasłużony medal importera roku dla The Fine Food Group – szypułkowy nos, czereśniowo-ziemiste nuty, zgrabna tanina, wielowarstwowe. Cantina Caldaro Pfarrhof Pinot Nero Riserva 2010 z lukrecjowo-waniliowymi akcentami, soczyste z dobrze zaznaczonym alkoholem. I finalnie Cantina Bolzano Taber Lagrein Riserva 2012 – nasycona barwa, warzywno-aroniowy nos, równe taniny z dobrze wtopionymi procentami.

Wine Folly/ Alto Adige

Kilka obrotów wskazówek zegarów później przed Ewą Wieleżyńską stanęło nie lada wyzwanie – w iście sprinterskim tempie przez dwie godziny zdegustować 30 win oraz krótko omówić je z zebranymi. Wina o łącznej cenie 3699,9 zł - podzielmy to przez ilość win, aby otrzymać 123 zł z groszami; kiedy ostatnio kupiliście flaszkę za taką kwotę? Niecodziennie zdarza się taka okazja, więc tym bardziej warto było się skupić na degustacji. A było na czym! Sporą niespodziankę sprawiły również wina, które nie otrzymały złota. Zrezygnowałem w tym roku z opisywania każdego wina z osobna, a jedynie wyróżnienia tych, które w danej grupie w pozytywny sposób odstawały od reszty. W kategorii win białych do 50 zł zaskoczył brąz dla Emiliana Bio Bio Riesling Riserva 2011 (Vive le vin), naftowego, świeżego i nad wyraz zrównoważonego. Do 100 zł z trzeciej pozycji Les Chaumiennes Pouilly-Fume Andre & Edmond Figeat 2013 (Vino Trio); pokrzywowo-kamiennie z ładnym owocem i zgrabną kwasowością. W klasyfikacji open - złoto - Schlossberg Riesling Alsace Grand Cru Paul Blanck 2009 (DELiWINA); zdecydowane wino, charakterystyczne dla regionu, jednak jeszcze dość wyciszone. W musiakach prym wiodło srebro - Charles Heidseck Brut Reserve (Impresja); soczysty i zrównoważony szampan, niemal "winny", chociaż początkowo spora pienistość. W różu Nals Margreid Lagrein Rose 2012 (Vini e Affini) - szpinakowe akcenty, nieco poziomek, uczciwe wino. W kategorii win specjalnych mile zaskoczyło Il Farneto Rio Rocca Berzemin Rosso Emilia 2010 (Winotake), ciemnoburaczkowe ze sporą ilością ogórkowych akcentów i nieoczywistym finiszem. Czerwień do 50 zł to Tedeschi Lucchine Valpolicella Classico 2013 (Mielżyński). Do 100 zł Franco-Espanolas Bordon Gran Reserva Rioja 2005 (Rafa); subtelna kwasowość, stonowane akcenty aronii oraz borówek, a w klasyfikacji open - ponownie Hiszpania - La Rioja Alta Gran Reserva 904 2001 (Star Wines) z butelki magnum; nadal młode, świetnie się rozwija!

In Your Pocket






Dla winomaniaków ta sobota była nie lada gratką, czekały bowiem na nich setki win do spróbowania, spotkania z winiarzami, redakcją Magazynu Wino, blogerami czy wreszcie zwykłymi amatorami. Rzadko kiedy pod jednym dachem udaje się zebrać w stolicy tylu wybitnych winemakerów i ich wina. Na wzmiankę zasługuje jeszcze wiele rzeczy - nie zauważyłem nagonki na organizatora pod względem przyznawanych medali i motywacji ich przydzielania, co miało miejsce w poprzednich latach. Systemy informatyczne zadziałały bez zarzutu, więc miejsca dla chętnych na degustacje komentowane było aż nadto. W tym roku wątpliwe jest, abyśmy brali udział w podobnym wydarzeniu. To co - będziecie za rok?

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

poniedziałek, 27 października 2014

Owadzie faux pas

Jesień i wiosna nie mają lekko u nas. Podczas upalnego lata, gdy z chęcią sięgamy po białe wina i lekkie czerwone, zimą kierujemy się ku czerwieni, bardziej potężnej, solidnym białym winom. Wiosna? Roztopy i błoto. Jesień? Niby zimno, trochę ciepło, ale powrotu do gorąca już nie uświadczymy. Biedronka zaliczyła kolejny powrót do korzeni, serwując wina portugalskie. Czy słusznie?

Images Of Portugal

Pierwszego prawdziwie mroźnego wieczoru tego lata w stołecznym Domie Dochodowym zaprezentowano 8 win. Ostatnim tchnieniem lata miało być Vinho verde pod postacią Pinho Real Loureiro 2013, natomiast w kieliszku jedynie mineralny nos, papaja, akcenty mirabelkowe, słaba równowaga i zdecydowanie o jakieś dwa miesiące za późno na rynku. Region Tejo oraz Conde de Vimoso 2013 oferowało słodkawy nos, nuty konfitury brzoskwiniowa, nieco słonych akcentów. Dalej Alentejo i półsłodki potworek Segredos Sao Miguel 2013 z ciepłym nosem słodkich owoców leśnych, klejące w ustach i zapychające. Nieco honor importera uratowało F’OZ Dao DOC 2012 z ziemistymi niuansami, wiśniowo-czereśniowymi akcentami, nieco kakao, średnio długie z ładnym finiszem – na plus. Ale skoro we wszechświecie przeciwieństwa się przyciągają, zaserwowano Dom Divino Dao DOC 2012, gastronomicznie użyteczne wino tła, które śmiało można określić mianem "no name". Drugim wygranym tego wieczoru został Marques D’almeida Beira Interior DOC 2010 z atramentowym nosem, borówką-jagodami-aronią, zgrabną beczką z dobrze zaznaczonym alkoholem. Quinta das Setencostas 2010 to pochodu bylejakości ciąg dalszy – wino nijakie - z jednej strony świeży owoc, który szybko ulatuje, a z drugiej wszędobylska słodkawa nuta. Finałowo - a jakżeby inaczej, na słodko - Izidro Madeira Fine Rich, nieorcznikowa Madeira – orzech prażony, figa, bakalie, biała czekolada, suszone grzyby. Wino dla cioci, które z prawdziwą Madeirą niewiele ma wspólnego.

World Wild Life

Dwa wina na osiem nadające się do ewentualnego zakupu - dość słaby wynik. Zabrakło win wyrazistych, które byłyby swoistą wizytówką regionu. Zamiast tego w większości otrzymaliśmy przemysłowe flaszki, które może i zadowolą nowicjuszy, jednak innym zwyczajnie będą zawadzać. Prawda, że idzie zima, jednak nie oznacza to przymusu picia win byle-jakich, a wynik 20% na 100 jest dość słaby. Podsumowując - jest to jedna z najbardziej ubogich ofert Biedronki w kwestii win, jakie miałem okazję dotychczas degustować.

czwartek, 23 października 2014

Wine News #7

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Australia na topie. Niepoprawnie drogi Penfolds Grange 2010 wreszcie trafił na rynek. Wiemaker projektu - Peter Gago - bez cienia skromności przyznał, że to rocznik porównywalny z 1990, 1976 oraz 1955. Nie chcąc pozostawać stronniczym zaznaczył, że to jego osobista opinia i szanuje każdą inną. Do sprzedaży trafiły również roczniki 2012 takich perełek jak Yattarna, Bin 707 Cabernet Sauvignon, Shiraz RWT Barossa Valley oraz Bin 389 Cabernet Sauvignon. Gago ponadto wyraził podziw dla pracy CEO Michaela Clarka, który dołączył do Penfoldsa na początku tego roku, zastępując Davida Dearie'ego. Świętowania końca nie widać, gdyż rocznik 2010 to 60 raz, kiedy Penfolds Grange trafia na rynek. Jakby tego było mało to równo 170 lat temu powstała marka Penfolds. A wracając na ziemię - flaszka Grange 2010 kosztuje -  bagatela - 416 funtów. To co - odkładamy drobniaki?
 
Decanter.com

Nowa Zelandia - Sauvignon Blanc, kiwi oraz Hobbit. Może do nich dołączyć niebawem odmiana Gamay w której producenci upatrują powiew świeżości dla swoich win. Na razie tylko dwóch zdecydowało się na eksperymenty z tą odmianą - Te Mata oraz Rippon. Nicolas Buck, dyrektor Te Mata, przekonuje, że to może być zupełnie nowe spojrzenie na nowozelandzkie wina. Buck, który przejął stery w winnicy w Hawke's Bay w zeszłym roku, wskazał również, że czas już przestać traktować tamtejsze Pinor Noir z przymrużeniem oka. Burgundzka odmiana może stać się ułatwieniem dla wprowadzenia Gamaya do szerszego obiegu. Czy Gamay stanie się dla Nowej Zelandii tym samym co Sauvignon Blanc?

Anything Is Possible Travel

Już tej jesieni odnajdziemy na winach w sklepach jedyne w swoim rodzaju oznaczenia Stowarzyszenia Sommelierów Polskich. Organizacja ta zdecydowała się objąć swoją rekomendacją wszystkie wina marki Jacob's Creek. Jest to pierwsze takie wyróżnienie na winach stworzone i nadane przez polski podmiot o takim znaczeniu. Czyżby jutrzenka popraw w kraju nad Wisłą? Ale, ale - skoro jesteśmy już przy sklepach - producent Veuve Clicquot strzelił sobie w kolano. Wersja szampana Brut od Wdowy zagościła na półkach sklepów spółki należącej do firmy z płazem w logo. O tempora! O mores!

Veuve Clicquot