poniedziałek, 18 grudnia 2017

Biancardi - mały może więcej


Podczas pierwszych śniegów tego roku charyzmatyczny Piotr Chełchowski, który z rosnącym powodzeniem prowadzi projekt Krople wina, zaprosił do Polski self-made-mana, niezwykle skromnego, a jednocześnie świadomego winiarza, który ze szczerym zaangażowaniem, niczym w gronie przyjaciół, podzielił się z nami sześcioma mgnieniami Puglii, swojego miejsca na ziemi, które w ten szczególny sposób zna tylko on - Michele Biancardi. Wespół z importerem mistrzowsko poprowadzili wieczór pełen zaskoczeń w niepozornej winiarni Winotopia.

fot. WineMike

SoloFiano 2016 (cena 65 zł); czyste, rześkie, intensywne i potoczyste Fiano stanowi wyzwanie dla każdego, kto się na nie porywa. Łatwo odgadnąć, że tutaj sztuka udała się z nawiązką. Niepozorna etykieta oznacza intensywny, kwiatowy nos, słonawe nuty, brzoskwinie, zioła, dyskretną mineralność, niuanse białego agrestu, nieco tłustawe w ogólnym wrażeniu. Mylili się ci, którzy wydali wyrok, że to najlepsze wino wieczoru. A tymczasem..

fot. WineMike

L'insolito 2016 (77 zł); intensywnie aromatyczne, wymagające, śródziemnomorskie, kuszące, intrygujące, naszpikowane nutami akacji, jaśminu, zielonych jabłek, świeżo wyciśniętej limonki oraz lipy. Niesamowicie orzeźwiające, będące pochwałą nurtu bio, jego szczerym i bezkompromisowym wydaniem, które może stać się początkiem świetnej podróży po winach tego rodzaju, ale też wyprawą samą w sobie.

fot. WineMike

Uno Piu Uno 2015 (50 zł); dosłownie buchające z kieliszka soczystą mieszanką czerwonych owoców: czereśni, wiśni, jagód. Gdzieś w tle majaczy nuta taniczna, jednak to zaledwie wrażenie, a po owocowych nutach nadchodzą dżemowe i kawowe. Proste, ale w żadnym wypadku infantylne. Całość jest bardzo udanym kupażem autochtonów Primitivo oraz Nero di Troia i określenie „nieinwazyjne wino gastronomiczne” pasuje jak ulał. 

fot. WineMike

Ponte Viro Primitivo 2016 (79 zł); początkowo nieokrzesane i szarżujące intensywnie kwasowo-beczkowym duetem, po kilku minutach uspokaja się i zapraszająco nęci śliwkowymi niuansami. Tym, co świadczy o talencie winiarza jest tutaj niemal idealna równowaga pomiędzy kwasowością, taniną a owocem; niby wszystko od linijki, ale z domieszką spontanicznego szaleństwa.

fot. WineMike

Anima di Nero 2014 (79 zł); pierwsze, co dotarło do zmysłów po wsunięciu nosa do kieliszka to intensywne nuty gorzkiej czekolady oraz świeżo zmielonej kawy, gdzieś tam dołączyły niuanse pestkowe oraz wiśniowe. Beczka została bardzo mądrze użyta, która niczym sól w potrawie potrafi zdziałać cuda i zrównoważyć całe danie. Czyste odmianowo, ale to w zupełności wystarcza. Bez kłopotu jestem sobie wyobrazić je pite w zimowej scenerii, jak i podczas letniego pikniku.
 
fot. WineMike

Mille Ceppi 2014 (119 zł); topowa pozycja z katalogu i ponownie Nero di Troia, które totalnie różni się od poprzednika. Uderza nas nagromadzenie nut mokrej ziemi i liści, suszona żurawina, nieco ziołowych niuansów i renklody. W ustach mamy zupełne przeciwieństwo, „spokój na morzu”, konsekwentne i ułożone kwasowo-beczkowo-owocowe podłoże, intensywnie jeżynowe i rozwojowe, więc warto je zdekantować.

Ten sam szczep, różne wina. Gitarzysta czy pianista potrafi wydobywać rozmaite dźwięki z instrumentów, tak umiejętny winiarz nada każdemu ze swoich win indywidualność, odciśnie na nim niepowtarzalne piętno, do każdej butelki oddając kawałek siebie. Michele Biancardi doskonale wie, jak wyciągnąć to, co najlepsze z apulijskiej ziemi. Nie ma tutaj małpowania międzynarodowych odmian, zrzynania od innych ani dorabiania wzniosłej teorii do słabych win. Mamy za to szczerość, bezkompromisowość, konsekwencje ciężkiej pracy i satysfakcję z efektów.


Facebook - Wine Trip Into Your Soul

piątek, 1 grudnia 2017

Ciemność dla bystrzaków

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Swego czasu otrzymałem niepozorną książkę we wściekło kanarkowych barwach o ironicznym tytule "Wino dla bystrzaków" autorstwa Eda McCarthy i Mary Ewing-Mulligan wydanym w serii "for dummies", która traktuje o niemal wszystkich zagadnieniach i problemach pierwszego świata, jak perfekcyjne grillowanie, zarządzanie, grę na gitarze czy wino właśnie. Zawsze w sposób przystępny, jasny i łopatologiczny zdradza tajniki zagadnienia, opowiada o historii, różnych podejściach do tematu czy wreszcie motywuje do własnego poszukiwania interesujących nas aspektów danego zagadnienia. Od dłuższego czasu chodziła za mną myśl, żeby zorganizować degustację w której nie tylko szczegółowo omawiamy degustowane wina, ale także rozmawiamy o nich w taki sposób, że przysłowiowy gość z ulicy wiedziałby o czym mowa. Świat nie lubi próżni, więc czym prędzej zorganizowałem takie spotkanie w pewnym gronie pasjonatów, którzy stanowili zgrabny skład podczas mojej ostatniej degustacji w finiszującym roku.

Minione spotkanie było wyjątkowe z wielu powodów, jednak na pierwszy plan wybiła się zdecydowanie nowa-testowa formuła degustacji. Starając się maksymalnie uprościć przekaz opinii o danym winie, zdecydowałem się wprowadzić rozwiązanie, które usprawniło oceny win. Każdy z degustujących, oprócz swoich notatek, zapisywał na osobnej kartce dwa słowa, które jego zdaniem najtrafniej charakteryzują dane wino. Po otrzymaniu wszystkich karteczek zapisywałem je na tablicy, po czym wspólnie wybieraliśmy słowa, które najlepiej oddawały zawartość kieliszków. Naturalnie byłem jedyną osobą, która wiedziała kto był autorem każdych dwóch słów. Okazało się, że czasem dwie osoby - niezależnie od siebie - napisały tę samą myśl, co dowodzi, że często podobnie odbieramy dane wino.

fot. WineMike

1. Weingut Rudolf Rabl Vinum Optimum Riesling 2016 (Wino i kieliszki - 89 zł); limonkowo-gruszkowe, intensywnie mineralne, świetnie zrównoważone. Najczęściej padające określenia: owocowe, dobrze zbudowane, koniec lata, krótkie, bananowe, aromatyczne i cieliste.

fot. WineMike

2. Weingut Josef Fritz Steinberg Grosse Reserve Chardonnay 2015 (Wino i kieliszki - 89 zł); niemal oleiste, niesamowicie skoncentrowane, nagromadzenie aptekarskich i żywicznych akcentów. Najczęściej padające określenia: świeże, bursztynowe, owoce kandyzowane/tropikalne, złote, beczkowe, eleganckie.

fot. WineMike

3. William Cole Columbine Special Reserve Carmenere 2013 (Wine Avenue - 59 zł); klasyczne podejście do tematu, mnóstwo nut leśnych owoców, słuszna, ale niemęcząca tanina. Najczęściej padające określenia: owoce działkowe, alkohol (wymieniony dwukrotnie), chłodne, gęste, pełne, porzeczkowe i skóra.

fot. WineMike

4. Bodega Familia Irurtia Rio de la Plata Km 0 Roble Gran Reserva Tannat 2011 (Wine Avenue - 79 zł); niestandardowe wydanie tego szczepu, sporo łodygowych niuansów, ziołowo-liściaste. Najczęściej padające określenia: cierpkie, gęste, owocowe, puste, ziemiste, intensywne, pachnące i nieowocowe.

fot. WineMike

5. Pulenta Estate La Flor Mendoza Malbec 2014 (Wine Avenue - 49 zł); korzenno-ziemiste, świetnie zrównoważone, soczyste i bezkompromisowe. Najczęściej padające określenia: asfaltowe, tłuste, kwaśne, długie, ciemny owoc, gęste (dwukrotnie), dżemowe, pieczone i owocowe.

Podczas ostatniej degustacji organizowanej przeze niżej podpisanego w tym roku nie brakowało porównań do wcześniejszych spotkań w których najczęściej chodziło o rozpoznanie szczepu, a szczegółowa dyskusja o winie schodziła na drugi plan. Nowa formuła spotkała się z niesamowicie ciepłym przyjęciem, które bardzo mnie zaskoczyło. Z pewnością będę powtarzał takie spotkania. A co do opisanej degustacji - wiele znaków zapytania wyskakuje w naszych głowach, kiedy mamy za zadanie zamknąć opis wina w zaledwie dwóch słowach. Ale ograniczenia sprzyjają kreatywności, a żywiołowe dyskusje pozwalają skonfrontować swoje zdania przed wydaniem oceny, więc i tym razem zaproszeni przeze mnie sommelierzy i blogerzy nie zawiedli.

Degustowaliśmy w zaprzyjaźnionym Busy Bee.


Facebook - Wine Trip Into Your Soul

środa, 22 listopada 2017

Piemont w ciemno - complete guide to running wild

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Przyznam się Wam na wstępie, że nie przepadam za degustowaniem win z Piemontu. Nie lubię degustować win z Piemontu pośród innych win. Region, który jest matecznikiem najbardziej ulotnych niczym teatr, dyskretnych, jedwabnych, zmuszających do skupienia i zadumy win, sprawia, że wina pochodzące z tzw. włoskiej Burgundii są szeptem pośród ryku burzy. Zdecydowanie nie są to pozycje w których show przysłania treść. Zawsze chętny inwestować w wiedzę i we właściwych ludzi Mateusz Pitas z WineAndYou przeznaczył do degustacji piemoncki sekstet.

Premierowo przyszło nam zdegustować aż dwie białe pozycje z endemicznego szczepu z Piemontu - Erbaluce (lub Erbaluce di Caluso). Początkowo nieinwazyjne i traktowane po macoszemu, dzięki wysiłkom winiarzy od początku lat dziewięćdziesiątych, stawiają sobie za cel dorównać starszym braciom - Arneis i Cortese, którzy słuszne kojarzą się z hasłem "biały Piemont".

fot. WineMike

1. Orsolani Bianchera 2016 (41 zł); intensywne nuty dopiero co zerwanych z drzewa jabłek z subtelną domieszką ananasa i skórki limonki, niesamowicie przystępne, potoczyste i rześkie, a przez to odświeżające, nieokrzesane, wysoce kwasowe z mglistym wrażeniem słonego finiszu.

fot. WineMike

2. Orsolani La Rustia Erbaluce di Caluso 2016 (56 zł); fani niejednoznacznych win będą urzeczeni: wrzeszczące nuty szałwii, soczystych młodych gruszek, tryskającego sokiem grejpfruta oraz mieszanki ziół, całość intensywnie mineralna ze słonawymi niuansami.

fot. WineMike

3. Orsolani Acini Sparsi Canavese 2015 (47 zł); dość niecodzienny kupaż Barbery, Nebbiolo i Neretto: wspaniale dojrzały, pełen stonowanych akcentów wiśni, porzeczek, śliwek, gdzieniegdzie pojawiają się nawet niuanse balsamiczne, jednak ogrom owocu współgra świetne ze słusznymi taninami i nieco słodkawą końcówką.

fot. WineMike

4. Brezza Vigna Santa Rosalia Barbera d'Alba 2014 (57 zł); jasno krwiste, zaprasza do poddania się otumaniającemu pełnego sprzeczności zapachowi: świeże i soczyste nuty wiśni mieszają się w duszącym uścisku z akcentami gorzkiej czekolady i mokrej ziemi, żeby w efekcie dać niepoprawne pyszne i skoncentrowane remedium na jesień.

fot. WineMike

5. Brezza Langhe Nebbiolo 2014 (62 zł); blado rubinowa barwa, natłok nut ziołowych i fiołkowych, niesamowite w ciągłości aksamitu, jedwabne, całość doskonale trwa w niekończącym się finiszu, który zdaje się trwać bez końca.

fot. WineMike

6. Brezza Vigna Santa Rosalia Nebbiolo d'Alba 2014 (79 zl); istnieją takie wina dla których warto nie tracić ambicji i pielęgnować w sobie odkrywcę: dość surowe Nebbiolo, nieco wycofane, bez makijażu, it-woke-up-like-this. Ale to w zupełności wystarcza - jagodowo-brzoskwiniowy duet perfekcyjnie sunie po tafli idealnej wręcz kwasowości, inkasując najwyższe noty.

Często winom z Piemontu zarzucany jest brak-nasyconej-barwy. Równocześnie można zarzucać utworowi muzycznemu brak jakości z uwagi na małe nagłośnienie albo samochodowi przed wyścigiem mało wyrazisty lakier, który wedle jakiejś pokrętnej logiki miałby się przełożyć na miejsce w klasyfikacji ogólnej. W wielkim uproszczeniu - Piemont nie jest dla każdego, nie jest zupą pomidorową (lub ogórkową) żeby każdy go lubił.  Nie bierzcie dostojeństwa za słabość!  Ostatnimi czasy wino staje się ideą, a czymś zdecydowanie mniej fizycznym. Jeśli miałbym użyć jednego słowa, żeby scharakteryzować zdegustowane pozycje to wybór jest oczywisty i podany bez najmniejszego wahania - ataraksja. 

Z grupą sommelierów i blogerów standardowo degustowaliśmy w Busy Bee.

Facebook - Wine Trip Into Your Soul1

poniedziałek, 6 listopada 2017

Flaszki we mgle vol. V - relacja

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Kiedy piszę te słowa, ma miejsce jedno z najbardziej urokliwych zjawisk dotyczące pór roku. Skwarne dni i wieczory niechętnie ustąpiły miejsca feerii barw liści na drzewach oraz wokoło nich, dając upragnione wytchnienie podczas rześkich poranków. W niemal identycznych okolicznościach przyrody zorganizowałem piątą edycję serii degustacji "Flaszki we mgle", która od dwóch lat cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem zarówno amatorów, pasjonatów, jak i fachowców. Podczas minionego panelu zdegustowaliśmy 11 win, które - umiejętnie skryte za zasłoną niejasności - skutecznie wywodziły zmysły w pole, powodowały dyskusje, zaskakiwały różnorodnością i wymykały się sztywnym definicjom.

fot. WineMike

1. Domaine Fevre Petit Chablis 2016
(Winezja/Centrum Wina - 79,99 zł); intensywne nuty bratków, świeżo skoszonej trawy, niesamowicie ekspresyjne, urocza równowaga pomiędzy cudownym owocem a słuszną kwasowością, mineralne, a przy tym szczere i uczciwie zrobione.

fot. WineMike

2. Stallmann-Hiestand Weisser Burgunder Trocken 2015; niemiecki Pinot blanc w manifeście struktury, mirabelek, ziół, polnych kwiatków, esencjonalne i zwarte. Oleiste i skoncentrowane, zdaje się być w czołówce reprezentantów tej odmiany.

fot. WineMike

3. Weingut Thul Riesling Trocken 2016; soczyście limonkowy i ekspresyjny, morska bryza w kieliszku, przywodząca na myśl beztroskie wylegiwanie się w pełnym słońcu, kiedy jedynym zmartwieniem jest chmura chwilowo nachodząca na źródło ciepła.

fot. WineMike

4. Trinchero Seaglass Pinot Noir 2015 (Winezja/Centrum Wina - 69,99 zł); uczciwy Pinot, który nie małpuje w imię komercji, pełen nut kandyzowanych wiśni, nieco cynamonu, tymianku, malin i żurawiny. Postępująca ewolucja dobitnie wskazuje, że Napa i Sonoma mają się czego obawiać.

fot. WineMike

5. Weingut Sinss Rosenberg Spatburgunder Trocken 2014 (WineAndYou - 59 zł); koszmar Burgundii ziścił się - stworzono poza nią przesmacznego, intensywnego, a zarazem skupionego i wyczynowego Pinota; ziołowego, bajecznie jesiennego, ziemistego, uwodzącego, który najlepsze zdaje się mieć jeszcze przed sobą, chociaż nie sposób oprzeć mu się już teraz.

fot. WineMike

6. Weingut Stadt Klingenberg Spatburgunder 2014; zgoła odmiennie od poprzednika; gęste, miękkie, szczodre, czereśniowo-wiśniowe, nagromadzenie niuansów świerkowych, herbaty, gorzkiej czekolady, tytoniu, porzeczek i malin. Soczyste, umiejętnie wyliczona kwasowość, hedonistyczna tanina, niepoprawnie długie i nasycone.

fot. WineMike

7. Tagaro Passo del Sud Appassimento 2015 (30% Primitivo, 30% Negroamaro, 20% Nero di Troia, 20% Merlot) (Krople Wina - 49 zł); każdy winiarz chce stworzyć tzw. wielkie wino, a któż pamięta o fanach win prostych, nieskomplikowanych, nie zmuszających do cmokania i wydziwiania? Głosy zostały wysłuchane i to z nawiązką! Intensywność owocu nieco góruje nad kwasowością, ale w tym przypadku to komplement, który zaprasza do nawiązania bliższej relacji.

fot. WineMike

8. San Ferdinando Pugnitello 2013
(Krople Wina - 77 zł); czasy, kiedy Toskania Chianti stała odchodzą do lamusa, a złaknieni wiedzy, wymykania się standardom, innowacyjności oraz inności zostają sowicie nagrodzeni. Dojrzałe z szeroką gamą aromatów czarnej porzeczki, jagód, przypraw, uwodzicielsko krągłe i gibkie, wobec którego nie sposób pozostać obojętnym.

fot. WineMike

9. Tagaro Seicaselle Negroamaro 2015 (Krople Wina - 49 zł); kompletne, pomyślałem, kiedy trafiło do mojego kieliszka i zmysłów. Pełne, zrównoważone, mieszanka gotowanych czerwonych owoców, a całość zwarta w kwasowo-pikantnym tandemie.

fot. WineMike

10. Altos Las Hormigas Clasico Malbec 2015
(Mielżyński - 48,50 zł); przebijające się nuty śliwek oraz wiśni rzadko pozostawiają wątpliwości; niesamowicie świeże. Niemal pluszowe, ale z zadziwiającą strukturą. Mądrze zrobione wino, które jest idealnie tym, czym miało być w założeniu.


fot. WineMike

11. Tagaro Pignataro Primitivo di Manduria 2016
(Krople Wina - 49 zł); Primitivo przeżywa właśnie drugą, a może nawet trzecią młodość. Ale te sygnowane "di Manduria" stanowią prawdziwą ruletkę. Tutaj wypadło dokładnie to, na co postawiliśmy pod czujnym okiem krupiera. Intensywne, otumaniające, zmysłowe nuty słodkich śliwek, borówek, ziemistych i tytoniowych. Celne i bezkompromisowe jak strzał snajpera.

W degustowaniu w ciemno znajduję pewną analogię do łodzi żaglowej. Najważniejszym elementem konstrukcyjnym każdej żaglówki jest coś, czego nie widać. Tajemnica stabilnego ruchu tkwi w ciężkim mieczu skrytym w wodzie. Kiedy w trakcie targania niepewnościami zarzuca nas na prawo i lewo od szczepu do szczepu, od regionu do regionu, owym mieczem zdaje się właśnie-ten-moment, ulotna myśl i pozornie pewne przekonanie, że odgadliśmy istotę zawartości kieliszka. Pojedynkowanie się z nieznanymi winami w ślepej degustacji dostarcza wiele satysfakcji, a takie odgadywanie jest niczym legendarna sytuacja - komisarz Clouseau miał chińskiego pomocnika, który miał na niego napadać, akurat kiedy komisarz nie uważał.

Wydarzenie odbyło się w zaprzyjaźnionym Busy Bee.

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

środa, 20 września 2017

Pinot noir: Stary vs. Nowy świat - relacja


Za każdym razem, kiedy oddaję krew, uważnie obserwuję rubinową ciecz, który cierpliwie wędruje wprost z żyły cienką rurką do plastikowego woreczka. Może to wydać się nie na miejscu, ale właśnie wtedy najbardziej intensywnie myślę o najdelikatniejszej, najbardziej ulotnej odmianie na świecie, która najczęściej niewiele różni się barwą od płynu częstokroć ratującego życie. Mowa oczywiście o Pinot noir, papierku lakmusowym na umiejętności winiarza, który podsumowuje wszelkie błędy, zarówno technologiczne, jak w podejściu do uprawy i zamysłu na dane wino. Chociaż uczucie do Pinota oznacza nieustanną walkę z wiatrakami, bo doszło do tego, że w pewnych kręgach (takich w zbożu, he he) akceptacja i zachwyt na Pinotem jest porównywalna z założeniem różowej koszuli do spodni moro. Niezrażony przeciwnościom, wraz z grupą śmiałków, podjąłem wyzwanie - naturalnie, degustacja odbyła się w ciemno, co gwarantuje brak taryfy ulgowej.

fot. WineMike

1. Domaine Albert Bichot Savigny-Les-Beaune Premier Cru - Les Peuillets 2012 (WineAvenue - 189 zł); zaczęliśmy, jak u Hitchcocka, z grubej rury, jednak zapędy zostały skutecznie ostudzone. Całość okazała się dość wycofana z czerwono-owocową-mgiełką i nutami zwierzęcymi, oniryczne i zdające się szeptać poczekaj-poczekaj. Osesek jakich mało, warto do niego wrócić za dekadę.

fot. WineMike

2. Lawson's Dry Hill Pinot Noir 2014 (Vininova - 74 zł); stara-nowa szkoła z Nowej Zelandii, namacalny dowód na to, że jest Pinot poza Europą - wartościowy, nienużący, szczodry i smaczny. Wiśniowo-jagodowe okrycie skrywa dymną, pikantną podszewkę, a wykończenie zdobi hedonistyczna, słodka wanilia, która stanowi zgrabne dopełnienie całości.

fot. WineMike

3. Vinarstvi Krasna Hora Terroir Pinot Noir 2014 (Lutomski Wino - 65 zł); najbardziej kontrowersyjne wino tamtego wieczora, stanowiące wręcz idealną definicję słowa "naturalne", które zdecydowanie podzieliło degustujących. Owoc zredukowany niemal do zera, utemperowany przez nuty suszonych grzybów, mokrej ziemi, sprawiają, że nie sposób pozostać wobec niego obojętnym. Dacie wiarę, że to nawet nie był joker?

fot. WineMike

4. Concilio Mokner Pinot Nero 2013 (Trezor Wines - 57 zł); gibki, żwawy, jędrny a przy tym konkretny niczym dobrze wymierzony prawy sierpowy, dla wielu stanowił podręcznikowy przykład smacznego i uczciwego Pinota. Mnóstwo wiśni, porzeczek, nieco mięty zwarte i gotowe współgrać z idealną wręcz kwasowością. Zdecydowanie podniosło poprzeczkę!

fot. WineMike

5. Ironstone Pinot Noir 2015 (WineAvenue - 59 zł); bodajże najbardziej "cukierkowy" Pinot, jakiego miałem w kieliszku. Odmiany z etykiety jest aż 83%, jednak to Syrah (11%) z domieszką Petit Syrah (6%) grają w ataku. Czarne wiśnie i pieprz mieszają się z wanilią, śliwką, ziemistymi niuansami, ugładzone taniny, niuanse czarnej herbaty i tytoniu sprawiły, że kalifornijskie Lodi, oprócz świetnych Zinfandeli, stanowi pewne źródło takich jokerów.

fot. WineMike

6. Frederic Magnien Pinot Noir Bourgogne 2014 (Mielżyński - 87 zł); dość wycofane, warto poświęcić mu kilka minut na oswojenie się z kieliszkiem, a zostaną nam zaserwowane intensywne nuty malin, ciemnych wiśni, ziemistych akcentów. A że pierwszy krok rzadko bywa do tyłu, rozwija się w kierunku konfitury jagodowej, uwodzicielskich nut fiołków i suszonych ziół.

fot. WineMike

7. William Cole Bill Pinot Noir 2011 (WineAvenue - 99 zł); z jednej strony świeżo zmielona kawa, truskawki, maliny, wanilia, a z drugiej suszone kwiaty, las po deszczu, a wszystko zwarte w obliczu intensywnej kwasowości. Nie sposób pozostać wobec niego obojętnym i to chyba jeden z niewielu Pinotów, które warto zdekantować.

fot. WineMike

8. Louis Latour Bourgogne Pinot Noir 2014 (Vininova - 79,90 zł); soczysty, intensywnie owocowy, a zarazem dyskretny z niuansami żurawiny, jeżyn oraz granatu. Stanowi nie lada wyzwanie dla wyznawców drogich i niedostępnych szerszemu gronu Pinotów, bo - chociaż krągłe i zwiewne - stanowi rzeczywisty dowód na brak potrzeby wydawania majątku na smacznego burgunda.

fot. WineMike

9. Aurelia Visinescu Anima Pinot Noir 2011 (Trezor Wines - 69 zł); dość kontrowersyjne, mnóstwo nut tytoniowych oraz wiśniowych, chropowata tanina skutecznie przysłoniła resztę. Całość dość przytłaczająca i nieco rozczarowująca, a szkoda, bo mogło okazać się, że w tym niedocenianym winnie kraju dzieją się wspaniałe rzeczy. Może rękawica zostanie rzucona ponownie?

fot. WineMike

10. F. Schatz C Pinot Noir 2011 (WineAndYou - 112 zł); wysokie C, które powoli wyznacza nowe trendy w podejściu do odmiany; nagromadzenie akcentów wiśni, ziela angielskiego, czarnych jagód, gorzka czekolada, suszonych ziół, liścia laurowego, oregano, a nade wszystko niesamowicie balsamiczne z hedonistyczną kremową strukturą.

Krajobraz po bitwie, fot. Jerzy Moskała

Frank Zappa powiedział kiedyś, że pisanie o muzyce jest jak tańczenie o architekturze. Wiele bym dał, żeby poznać jego zdanie na temat pisania o winie czy też o jego degustacji. Niektórzy mawiają, że Pinoty są winami mało salonowymi, lekkimi i prostymi jak budowa cepa ("przecież to nawet koloru nie ma", "prawdziwe wino musi być gęste i ciemne" oraz - mój faworyt - "Pinoty to wina dla grzybiarzy"). Mieliśmy dziesięć okazji, żeby przekonać się, że jest zgoła inaczej, że świat omawianej odmiany jest bogatszy i złożony, że monopol Burgundii powoli zanika, a dochodzą do głosu inni, ambitni winiarze, którzy nadają nowy ton. A tak, między nami, przyznam się Wam, że Pinot Noir jest odmianą, która rezonuje ze mną najbardziej.

Tradycyjnie degustowaliśmy w Busy Bee.

Relacje zaproszonych:


Facebook - Wine Trip Into Your Soul