czwartek, 7 lipca 2016

Premiera win bag-in-box w ciemno


Wina z kartonów to kontrowersyjny i trudny temat - śmiało można pokusić się o porównanie do disco-polo; spytany w towarzystwie nikt się nie przyznaje, natomiast na pierwszym lepszym weselu po pierwszych taktach 90% osób pędzi na parkiet. Co takiego jest w tych winach (czy raczej w ich opakowaniach), że mało kto szczerze zadeklaruje do nich słabość? Przecież chodzi o samo wino, a nie jego "nośnik" - nie zawsze nasz ulubiony napój był przechowywany w szklanych butelkach z korkiem. Potem przyszła epoka zakrętek, szklanych korków i jakoś to "przeboleliśmy". Czemu więc na widok wina w kartonie kiwamy głową z politowaniem?

fot. WineMike

Źródeł takiego podejścia należy poszukiwać, naturalnie, na początku historii zamykania win w omawiane opakowania, które ponad pół wieku temu wprowadziły małą rewolucję w świecie wina. Jak z każdym wynalazkiem, znaleźli się zarówno zwolennicy (łatwość przechowywania, dostępność, luźne podejście do tematu), jak i przeciwnicy takiego rozwiązania (odzieranie wina z butelki i historii, gromki śmiech spowodowany "kranikiem", czy też dość pokraczny i toporny wygląd opakowania). Oba obozy nadal funkcjonują i wątpię, aby to się zmieniło. Czemu się dziwić? Początkowo w kartony ładowano wina podłej jakości i nie wymagano od nich zbyt wiele poza dużo i tanio, ale niekoniecznie dobrze. Wraz z nadejściem mody na bycie eko, bio, większej świadomości konsumenckiej wiele osób zaczęło dostrzegać w bag-in-boxach świetne rozwiązanie zarówno na imprezy i pikniki (jeden czy dwa kartony wina są lżejsze niż ich odpowiedniki w szklanych butelkach - zrozumie ten, kto został wylosowany do noszenia naszego ulubionego napoju w przywołanych okolicznościach. A po wszystkim odpada problem szklanych butelek, jedynie zgniecenie i wyrzucenie kartonu. I nie sposób zapomnieć o najważniejszym - wina z bag-in-boxów są hedonistycznie dłużej świeże od butelkowanych.

Nie mogłem sobie odmówić zaryzykowania i zorganizowania pierwszego w Polsce panelu win w bag-in-boxach. Odpowiedź importerów zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie z uwagi na spore zainteresowanie tym tematem. A jeszcze w ciemno - kto to pomyślał? W sumie udało się zebrać 19 kartonów, zarówno trzy jak i pięciolitrowych.

Wineintube Vila-Rodona Tarragona Verdejo 3L - (Wine Avenue) - 57 zł; niepozorny tubo-karton skrywał wycofaną wersję jedno z aromatyczniejszych win świata, oferując dość niską kwasowość i ziołowe niuanse.

Domodo Bianco Chardonnay/Sauvignon 5L - (Vininova) - 97 zł; w porównaniu do poprzedniego wypadło dość blado, gdzieś w tle majaczyły akcenty cytrusowe, ale z pewnością nie była to pozycja do "niuchania".

Faustino Ribero Ulecia Macabeo 5L - (Vininova) - 99 zł; niezwykle aromatyczne z naciskiem na typowe dla odmiany klimaty - ananas i banan z domieszką melona.

 
Eric Louis Sauvignon 5L - Dolina Loary - (Pod Pretextem) - 179 zł; najdroższe białe wino degustacji pozostawiło pewien niedosyt. Chociaż nie sposób było nie docenić ładnej kwasowości z agrestowymi wstawkami to całość wydała się lekko rozjechana. A szkoda!


Campos de Enanzo Navarra Camportoro Blanco Viura 3L - (Kondrat Wina Wybrane) - 55 zł; niezwykle wyraziste i odświeżające ze zgrabnie zarysowaną kwasowością, wino z gatunku "im więcej piję tym bardziej mi smakuje".
 

Azienda Vitivinicola Ornella Bellia Blanco 5L - (Krople wina) - 85 zł; pozycja-duch, niby mieliśmy wino w kieliszkach, ale jakby coś nie zagrało, nie było żadnej wady. Śmiało można przyznać, że odznaczało się sporą pijalnością i tzw. użytecznością gastronomiczną.
 
Cristo de la Vega Blaco 3L - (Trezor Wines) - 50 zł; jeden z hitów degustacji - świetnie zrównoważone, lekko mineralne, rozwija się od nut cytrusowych do ziołowych, herbacianych, aż wreszcie prowadzi nas na świeżo skoszoną łąkę.
 

Azienda Agricola Rechsteiner Veneto Blanco 5L - (Wine Republic/Małe Duże Wina) - 115 zł; wszyscy mieli nie lada kłopot z tym winem, bo chcąc traktować je więcej niż zero-jedynkowo (smakuje-nie smakuje), długopisy zastygały nad kartkami. Może czasami wystarczy samo to, że zawartość kieliszka nad odpowiada, a reszta jest zbędna?
 
Lorgeril Chardonnay 5L – (Mielżyński) - 150  zł; kolejny hit - czegóż tutaj nie ma? Grejpfrut, limonka, ananas, zielone akcenty i wibrująca kwasowość. Niebezpiecznie wysoka pijalność, która optuje za wzięciem go na poważnie

Les Vignerons Ardechois Grenache Blanc/Sauvignon Blanc 5L - (Winnice.eu) - 62,50 zł; podobno ostatnie białe przed czerwonymi zawsze ma pod górkę, tutaj niestety nie podołało. Wygaszone, spokojne, wyluzowane do granic absurdu.

fot. WineMike

Domodo Rosso Primtivo/Negroamaro 5L - (Vininova) - 97 zł; koniec żartów, zaczęliśmy z dość łagodnym czerwonym w kórym jednak próżno było doszukiwać się cech odmianowych, proste do bólu.
 

Eric Louis Pinot Noir 5L - Dolina Loary - (Pod Pretextem) - 179 zł; najdelikatniejszy, najbardziej kapryśny szczep w kartonie? Gorzka refleksja, że nie należy tego robić, bo zabija się indywidualność i pozytywną wyrazistość.

Azienda Vitivinicola Ornella Bellia Rosso 5L - (Krople Wina) - 85 zł; koledzy Włosi traktują wina w kartonach bardzo nienachalnie, ot poprawna czerwona pozycja, dość smaczna, ale szybko wietrzeje zarówno z kieliszka, jak i z pamięci.

Cristo de la Vega Tinto 3L - (Trezor Wines) - 50 zł; kolejna propozycja, która pozostawiła u wszystkich dziwne odczucie wiejskiej prostoty, sielankowości i ogólnego luzu. Chłopskie wino dla żołnierzy i wieśniaków strudzonych w polu!
 

Lorgeril Cabardes Rouge 5L - (Mielżyński) - 150 zł; wyraźnie zarysowane akcenty gotowanych czerwonych owoców, dobra równowaga i nieźle wtopiona kwasowość; nie zaszkodzi schłodzić jak białe.
 

Faustino Ribero Ulecia Tinto 5L - (Vininova) - 99 zł; kontrowersyjne wino, które próbowano podciągnąć pod wadliwe, jednak po rozbebeszeniu kartony okazało się, że z "workiem" jest wszystko w porządku, nie ma przetarć ani nieszczelności. Wiecie, jak smakuje brudny mop umaczany w podłym winie i wyciśnięty do kieliszka? My już wiemy i degustowaliśmy, żebyście Wy nie musieli.
 

Azienda Agricola Rechsteiner Veneto Tinto 5L - (Wine Republic/Małe Duże Wina) - 115 zł; powtórka z białej propozycji tego producenta plus inna barwa wina.
 

Monte de Pinga Alentejo Pedra Dura Tinto 3L - (Kondrat Wina Wybrane) - 72 zł; wiśnie i maliny, sporo owocu, ale niestety niewiele poza tym, a szkoda, bo gdyby dodać do tego cień kwasowości to może mielibyśmy kolejny hit?
 

Jako joker - przecież nie byłbym sobą, gdybym go nie wstawił - degustację zakończyła Wineintube Vila-Rodona Tarragona Sangria 3L - (Wine Avenue) - 57 zł; po samym nosie wszyscy bezbłędnie odgadli co to za gagatek, tylko dodać lodu i czmychnąć na taras.

fot. WineMike

Wnioski z panelu są miłe dla win białych, a gorsze dla czerwonych, jak orzeczono z zaproszonymi aktywnymi blogerami i sommelierami. Degustacja wyraźnie pokazała, że łatwiej znaleźć dobre białe wino z kartonu niż czerwone. Rośnie tendencja na wina jednoszczepowe, co cieszy. A czy warto iść z duchem czasu i przerzucić się na kartony? W kultowym serialu "Czterdziestolatek" specyficzna Kobieta Pracująca zachwala klientowi przyszłościowy towar, a on niestety niczego nie rozumie. Na słowa oporu nasza sprzedawczyni roku radośnie oznajmia  „Proszę Pana, postęp techniczny już za Pana zdecydował”. Czy identycznie będzie w tym przypadku?

Relacje uczestników:

Nasz Świat Win - Czy warto kupować wina w BiB - refleksje po degustacji


Winne Okolice - Wina z bag-in-box  


Facebook - Wine Trip Into Your Soul

wtorek, 28 czerwca 2016

Audiencja u Króla

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Garstka wybranych wystąpiła u króla, a grupa szczęśliwców miała okazję podziwiać ich przez parę godzin; poświęcić im ułamki swoich żyć, postarać się ich zrozumieć, by finalnie przyznać, że po solidnej dawce wiedzy wcale nie zatrzymał się czas, ziemia nie stanęła w miejscu, a nikt nie szukał ratunku w celu oswobodzenia z iluzji. Na królewskim trawniku odbyła się wyjątkowa, mająca miejsce zaledwie raz w roku, degustacja starannie wyselekcjonowanych win z oferty Roberta Mielżyńskiego.

fot. WineMike

Z samego Rheingau Georg Breuer czyli Riesling w natarciu i najjaśniejsza gwiazda - Schlossberg 2014, młodziutkie, ale obiecujące, intensywne i niesamowicie kwasowe, świetnie zrównoważone odświeżającymi nutami limonki. Dr. Buerklin-Wolf z Palatynatu na upały przepisał Gaisbohl Riesling 2014 z morelowo-kwiatowymi niuansami z mgiełką zielonych akcentów. Skok do Alzacji wprost w objęcia Domaine Bott-Geyl i charakteryzującego się doskonałą ewolucją i swoistą "tłustością" Schlossberg Riesling 2008.

fot. WineMike

Naturalnie nie pozwalamy czekać Domaine de Chevalier i Grand Cru Classe de Graves 2011, które dopiero teraz objawiło swoje zadziorne oblicze z trawiastymi nutami poprzetykanymi zniewalającą kwasowością. Z oddali już widać LAN z perfekcyjnym Culmen Reserva 2010 w którym znalazło się wszystko to, co lubimy najbardziej - soczysty owoc roztopiony w kwasowości. Bodegas La Horra nie pozostała dłużna i wyróżniła się Corimbo 2011, otumaniającego akcentami przejrzałych aronii, podbitego subtelną taniną.

fot. WineMike

Król nie poprzestał na dotychczasowych atrakcjach; zachichotał donośnie i polecił kontynuować ucztę.   Subtelne, choć wciąż młode Barolo Monfaletto 2012 od Cordero di Montezemolo uwiodło fiołkową mgiełką umiejętnie skrytą za dominującymi taninami. Chateau Kirwan Margaux Grand Cru Classe 2011, choć już rozlane, przypominało wtargnięcie do pracowni artysty i zachwycanie się nad jego dziełkami. Albo odgrzebanie surowych nagrań wziętego rockmana. Obaj słusznie zdawali się mówić z kieliszka "jeszcze nie gotowe".

fot. WineMike

Najlepsze jednak - i słusznie - Król zostawił na deser. Wina od Chateau Fourcas Hosten były jednymi z najbardziej oryginalnych, jakie degustowałem w tym roku. Zarówno 2011, 2012, 2015 odznaczały się smukłością, wielo-etapowością i nieodpartym wrażeniem, że te wina są najlepsze tu-i-teraz. 

fot. WineMike

A królowi nie pozostało nic innego jak odprawić gwiazdy i gwiazdki, po czym polecić powrót do codzienności. Moi drodzy, Robert Mielżyński właśnie zorganizował degustację życia, a wszystkie te pomniejsze, które organizuje z pojedynczymi producentami pozostają daleko w tyle. Brawo, po prostu brawo.
 
Facebook - Wine Trip Into Your Soul

wtorek, 21 czerwca 2016

Alfabet degustatora - F jak faktura

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Handlowcy każdego dnia mają z nią do czynienia, powieść lub film bez niej nie istnieją, stanowi również pewien sposób koordynacji melodii i harmonii. A w świecie wina doprowadza blogerów, degustatorów, krytyków i całą resztę do palpitacji wątroby - mowa o fakturze.

WineFolly

Śledząc popularne programy typu Masterchef (i inne spin-offy) często pada stwierdzenie "podoba mi się/nie podoba mi się faktura tej potrawy". Naturalnie jurorzy w całej swej wspaniałości i splendorze nie kwapią się do wyjaśnień, co też mają na myśli. Niektórzy używali słowa 'konsystencja' - na przykład chrupkie, gumiaste, twarde, żylaste, grudkowate i tak dalej. Nadal jednak nie było to wyłożenie kawa na ławę o co chodzi, a jedynie opisywanie zawartości talerza. W kwestii wina sprawa wygląda podobnie, rzadko kiedy możemy zetknąć się z logicznym i naukowym wyjaśnieniem tego terminu. Doszło do tego, że spotkałem się z definicją "dotykowe właściwości wina" i uwierzcie, mimo, że fraza ta jest w języku polskim to za nic tego nie rozumiałem. 

Notonthehighstreet

Czym jest wino smakujące jak nieheblowana deska, welwetowe, szczypiące, mineralne? Zgoda, nieźle to brzmi w notkach degustacyjnych, ale osoba trzecia może w ogóle nie załapać, o co chodzi w danym winie. Doszło do tego, że niektóre opisy brzmiały jak peany na cześć rzadkich herbat, wyczynowych obrazów czy majstersztyków legend rocka. Ale nadal skutecznie nie wyjaśniały naszego problemu, powodując zdziwienie i niedowierzanie, że tak wielu używa słowa, którego nie ma jednoznacznej definicji.

Pinterest

Przyznam, że nie lada kłopot sprawił mi ten tekst z uwagi na to, że każdy z rozmówców podawał inne wyjaśnienie. Gdzieś tam przemknęła przywołana struktura/konsystencja, ale przecież wino jest w stanie ciekłym, więc po co używać tego słowa? Najtrafniejsze było stwierdzenie, że faktura to część zbalansowania, czyli każde wino zbalansowane posiada fakturę, ale nie każde wino posiadające fakturę jest zbalansowane. A co w przypadku, kiedy charakterystyczna dla jakiegoś wina jest dominująca owocowość, kwasowość albo wymóg utopienia szczepu w beczce, jak robi wielu winiarzy? Może muzyka nie jest za głośna, tylko nie odpowiada nam dany utwór?

W następnym odcinku G jak gwarancja.

Pozostałe części:

A jak abstrakcja

B jak beczka

C jak charakterystyka

D jak dosłowność

E jak emocje
 

środa, 8 czerwca 2016

Albarino o muerte

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Kiedy ponad rok temu zorganizowałem pierwszy i największy w Polsce panel Rieslingów w ciemno nawet nie zdawałem sobie sprawy z nieuniknionego. Długo po tamtym owocnym w dyskusje, wraz z sommelierami i blogerami, wydarzeniu nie mogłem patrzeć na Rieslinga; mierziła mnie jego kwasowość, limonkowe niuanse, wszędobylskość, gastronomiczne rozpasanie. Ukojenie przyniosło Albarino; wino lata, przyjemny chłód po długim biegu, obietnica oczekiwanego, nieznośna lekkość wytchnienia. Niestrudzony Julio Sobrino, fenomenalny sommelier i nieustanny edukator, wyczuł bluesa i zwołał chętnych wspomnianego chilloutu na degustację szeregu win ze szczepu, który setki dni temu przyniósł mi ulgę.

fot WineMike

Adega Eidos "Eidos de Padrinan" Albarino 2015 (Barrique Basia Lejkowska Wine Selection); kosmiczna wprost aromatyczność, czegóż tutaj nie ma - akacje, łąka, miód lipowy, wprawdzie kwasowość gdzieś majaczy w tle, jednak przy zdecydowanych niuansach kwiatowych w ogóle nie przeszkadza.

fot WineMike

Pazo de San Mauro Albarino 2014; smaczny dowód na to, że Albarino nie trzeba wypijać z datą poprzedniego roku na kontretykiecie. Znakomicie się rozwija, sporo waniliowo-słonych klimatów, kremowe, aż prosi o poświęcenie mu więcej uwagi niż to zwykle czynimy nad białymi winami w lecie.
fot WineMike

Vincente Gandia Con un Par (with a pair) Albarino 2015 (DobreWino); mineralne pełną gęb... kieliszkiem, znaczy się. Nieco pikantne, po chwili emanuje aromatami świeżej, dopiero co ułamanej, chrupiącej bagietki.

fot WineMike

Uvas Felices El Jardin de Lucia Albarino 2014 stanowi idealny przepis na to, jak nie należy robić nie tylko Albarino, ale w ogóle wina - gryzące i niezrównoważone, bo dosłownie zalane alkoholem, amatorów może całkowicie zniechęcić do tego szczepu.

fot WineMike

Altos de Torona Albanta Albarino 2013; kolejny przykład jak wspaniale może się to wino rozwijać. Nagromadzenie nut melona, ananasa, w ustach dość zachowawcze, ale odznaczające się tym, czego chyba wszyscy w winie poszukujemy - "tego czegoś".

fot WineMike

Paco&Lola Prime Albarino 2013 (M&P); sporo drożdżowych akcentów, zwiewne i kremowe, świetnie będące przykładem nowatorskiego podejścia do szczepu. I choć nie jest gigantem trwałości to nie sposób odmówić mu mineralności poprzetykanej słonymi akcentami.

Tamtego poranka nie sposób było oprzeć się wrażeniu, że niezależnie wszystkiego Albarino przynosi wytchnienie, ulgę, spokojną przystań w codziennym niekończącym się wyścigu. I chociaż nie jest uprawiany na tylu rodzajach gleb i regionach co Riesling, Sauvignon Blanc czy Chardonnay to w winnej księdze zajmuje ogromny, osobny rozdział.

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

niedziela, 5 czerwca 2016

III Zlot Blogosfery - motywacja czy ignorancja?

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Podobno najważniejsze ustawy podpisywane są nocą, a epokowe wydarzenia dzieją się w weekendy. Trzecia część sagi filmowej często jest najlepsza, trzeci album kapeli staje się legendarnym, a III Zlot Blogosfery był - i jest - nie tylko sukcesem organizatorów pod względem organizacyjnym, ale również tym, który pobił rekord frekwencji.

fot. Winicjatywa

Najważniejsze na świecie jest słowo, zaczątek pomysłu, wyrażona myśl, bez których bylibyśmy marionetkami lub strachami na wietrze. Bez niego nie istnieje pisanie, blogowanie, wymiana poglądów, skrobanie pospiesznie notki degustacyjnej w kajeciku czy głaskanie i stukanie telefonu w celu zapisania uciekających myśli.

Czwórką do stołu podeszli..fot. Robert "Winiacz" Szulc

Najważniejszym punktem minionego zlotu była - jakże krótka pod względem chęci poruszania coraz to nowych wątków i omawiania poruszonych - dyskusja z importerami. Na zdjęciu od prawej - Łukasz Bogumił z Wineonline dowiódł, że sztuka konstruktywnej krytyki nadaj żyje w narodzie; poruszając tematy oczywiste, jak atrakcyjność wizualna bloga czy otwarte i szczere wyrażenie swojego nastawienia i oczekiwań względem importerów, a wymieniając mnie z imienia i nazwiska i doceniając moją pracę przy edukacji i organizowaniu degustacji w ciemno uświadomił mi, że nie robię sztuki-dla-sztuki. Sławomir Chrzczonowicz z Winkolekcji starał się temperować zapędy blogerów zaczynając swoją wypowiedź z uśmiechem od teoretycznie kontrowersyjnego zdania: "Mnie jako importerowi nie jesteście do niczego potrzebni". Dalsza dyskusja udowodniła, że nie rozumie on blogowania i jest generalnie nastawiony-na-nie. Wystąpienie niczego merytorycznego nie wniosło do tematu, a rozmowy przebiegałyby sprawniej, gdyby postawiono przed nim kartkę z nadrukiem "Jestem na nie". Jako przedostatni - z nieodłącznym urokiem - zgrabnie wybrnął z poruszania niebezpiecznych kwestii Michał Jancik, sommelier wybierający wina dla Lidla. Zupełnie różniła się jego wypowiedź od poprzednika. Zaznaczył, jak ważne jest blogowanie o winie dla takich gigantów jak wspomniana niemiecka sieć, jednak zabrakło mi - teoretycznie syzyfowego trudu - przedstawienia tabeli z przykładowymi winami, których sprzedaż wzrosła po recenzjach na blogach. Może to warty przemyślenia pomysł na kolejny rok? Trójcę zwięźle podsumowywał Wojtek Bońkowski z Winicjatywy, który świetnie moderował całą dyskusję i temperował krzykaczy.

W grupie siła fot. Olaf Kuziemka

Na Zlocie były wymiany uścisków, wizytówek, fotki, heheszki, wzajemnie lajki i obserwacje, biforek i afterek. Wiecie co? Świetnie było Was w końcu zobaczyć i udowodnić, że za blogiem czy fanpejdżem jest żywy człowiek, który rozumie ironię, potrafi słuchać, krytykować i przyjmować krytykę, ale przede wszystkim jest tutaj dla Was, naszych Czytelników. Bez Was bylibyśmy niczym. Jesteście zajebiści. A ja? Nazywam się Michał Misior. Kim jestem? Blogerem.

O Zlocie napisali również:

Blurppp, zapiski z pustyni

EnoEno 

Italianizzo 

Nasz Świat Win 

NieWinne Podróże

Nóż i Widelec 

Trzy Kolory Wina

Winne Przygody 

Viniculture 

Wine Travel Food

Winniczek

Z winem do kina


Facebook - Wine Trip Into Your Soul

wtorek, 31 maja 2016

Alfabet degustatora - E jak emocje

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Radość, smutek, zaskoczenie, rozczarowanie, obojętność, zainteresowanie - otwarciu każdej butelki towarzyszą emocje albo ich brak, który... także jest emocją. Pokręcone? Wino to taka śmiesznostka, która przywołuje wspomnienia, wywołuje akcję i reakcję, często sprzeczne i różne do tego stopnia, że adwersarze potrafią iść na łatwiznę i skwapliwie stosować argumenty ad personam, całkowicie zapominając o istocie sporu.

Linkedin

Zgadzamy się, że wina z dolnej granicy przeciętności nie sprawiają, że padamy plackiem i zachwycamy się każdą kroplą; ot, kolejna pozycja w kieliszku. Za rzadko goszczą u nas także wina wysoce wyczynowe, robione - oczywiście - z pasją (a niektóre nawet szewską). Wywołujące określone stany emocjonalne, pozwalające unieść się ponad stół, kieliszek i zgromadzonych (kolega Marley miał swoje sposoby). Pozostaje nam poszukiwać - ale czego? W sporym uproszczeniu na wino składają się alkohol, taniny, kwasowość, woda, cukier polifenole oraz antyocjany. A gdzież tutaj miejsce na nuty cytrusowe, utlenione, łąki po deszczu, suchego mchu, podgniłych jagód, soczystych jabłek, dojrzałych gruszek, oczywistych bananów, zagadkowych ziół i przypraw? Właśnie w emocjach, które sprawiają, że jednego dnia wino do nas przemawia, a innego patrzy z wyrzutem i ani myśli otworzyć się. 

Huffington Post

Czasami zastanawiamy się, czy pijemy/degustujemy w towarzystwie to samo wino. Widzieliśmy, że nalano z tej samej butelki, do identycznych kieliszków, więc czemu nie odbieramy go tak samo? Dlaczego nie odczuwamy identycznych aromatów, smaków, niuansów? Tutaj nie ma głupich, złych, dobrych ani mądrych odpowiedzi; wino jest najbardziej złożonym alkoholem na świecie, co sprawia, że dyskusje na jego temat będą trwać do końca świata i dwa dni dłużej. A co za tym idzie - zawsze będą wywoływać emocje, być początkiem sporów (albo ich końcem), stanowić odwieczny spór Chardonnay kontra reszta świata czy też Prosecco naprzeciw Cavy.

MyCartoons

Niczym urwana pod koniec księga lub genialny obraz "Locke" kwestia emocji pozostaje otwarta. I nie ma prostego przepisu - to nie omlet ani schabowy, bardziej deser składający się z szesnastu składników z których każdy przygotowuje się osobno i dopiero razem stanowią całość. Lepszą lub gorszą, ale jedność.

W następnym odcinku F jak faktura. 

Pozostałe części

A jak abstrakcja

B jak beczka

C jak charakterystyka

D jak dosłowność
 
Facebook - Wine Trip Into Your Soul