piątek, 7 lipca 2017

Różowi mi! Szesnaście mgnień rose


Wina różowe nie mają łatwego życia - nazywane lekkimi, łatwymi ale nie zawsze przyjemnymi, z przymrużeniem oka, a ich fanom sugeruje się niedyspozycję psychiczną, a próba merytorycznej rozmowy kończy się w duchu daleko posuniętego braku zrozumienia. Niezależnie od starań winiarzy i jakości produktu finalnego dla wielu stanowią tryumf bylejakości, kwintesencję hasła wiele hałasu o nic i działają niczym czosnek na wampiry. Dysponując wieloma skrajnymi opiniami zebrałem grupę śmiałków, którzy zmierzyli się z szesnastoma odcieniami i emocjami różu, który stanowi swoisty papierek lakmusowy na umiejętności winiarza. Niedawno na stronie jednego z importerów dowiedziałem się,  że "róże to wina proste i bezpretensjonalne (...) Należy je dobrze schłodzić i pić bez wielkich ceregieli" - jakże się mylili!

fot. WineMike

1. Cantina Bernardi Rose Spumante (WineAndYou - 37 zł); jedyny musiak w zestawieniu, intensywnie pienisty, wspaniale orzeźwiający z natłokiem nut świeżo zerwanych poziomek i truskawek, soczyste i świetnie zrównoważone.

fot. WineMike

2. Vignerons Catalans Ginette Rose 2015 (VinOn - 30 zł); mały stołeczny importer skutecznie buduje swoje portfolio właśnie na takich perełkach - uroczych winach, które uwodzą limonkowo-grejpfrutowymi doznaniami, pluszowe i krągłe zarazem nie pozwala o sobie zapomnieć.

fot. WineMike

3. Weingut Braun Rose 2016 (13win - 36,96 zł); początkowo dość wycofane z czasem odkrywa niuanse słodkich jagód, które zostają wyparte przez nuty spod szyldu gotowane-czerwone-owoce. Nie sposób jednak było oprzeć się wrażeniu, że ta petarda za wcześnie wystrzeliła - a szkoda.

fot. WineMike
 
4. Sampietrana Rosato Negroamaro 2015 (Trezor Wines - 39 zł); niech nie zwiedzie was konfiturowa obietnica w nosie! Całość bezkompromisowo wytrawna z subtelną domieszką malin i truskawek, zgrabnie spięta wibrująca kwasowością.

fot. WineMike
 
5. Chateau Correnson Cotes du Rhone Rose 2015 (Trezor Wines - 43 zł; czegóż tutaj nie ma - zioła, las po deszczu, mech, ziemiste (!) niuanse, kwasowość nieco w tyle, ale to, co powoduje emocje to świetna ewolucja... i któż by się spodziewał?

fot. WineMike

6. Hasselt Cap Gris 2016 (WineAvenue - 36,75 zł); kalejdoskop białej róży, brzoskwiń oraz poziomek, który orzeźwia i sprawia, że można się całkiem poważnie zacząć zastanawiać nad podmianą wody na tę pozycję w upalne wieczory.

fot. WineMike
 
7. Villa Wolf Pinot Noir Rose 2015 (Vininova - 42,90 zł); sztuką jest zrobić dobrego Pinota, a wyobrażacie go sobie w wersje rose? Jedwabne, zwiewne, kruche o subtelnych nutach czerwonych porzeczek. Wersja unplugged, szczera i bezkompromisowa.

fot. WineMike

8. Frescobaldi Alie 2016 (Mielżyński - 68 zł); intensywnie pachnąca kwiatami łąka w kieliszku, podbita skórką limonki oraz intensywną mineralnością, stanowi niezaprzeczalny dowód na to, że rose potrafi być rozleniwiająco hedonistyczne.

fot. WineMike

9. Galweiler Spatburgunder Rose 2016 (WineAndYou - 44 zł); Pinot w różu ma wiele odcieni - jakby ktoś włączył przyspieszenie na kontrolce czerwonych owoców. Niesamowita eksplozja owocu, którą raźno wspiera odświeżająca kwasowość.

fot. WineMike

10. Mas de Lavail Ballade Rosé 2016 (VinOn - 55 zł); dzikie, krwiste truskawki od lekkiego początku do błogiego finału prowadzą niczego nieświadome zmysły, zahaczając po drodze o dopominającą się o więcej uwagi kwasowość. 

fot. WineMike
 
11. Tenuta Ulisse Cerasuolo d'Abruzzo 2016 (WineAvenue - 52 zł); intensywnie nasycone, ze świetną strukturą, a mimo wszystko aksamitne i świeże, dopełniające niuansów malin oraz mięty, stanowi idealny powód do uniesienia się ponad ziemię.

fot. WineMike

12. Marques de Riscal Rosado 2015 (Vininova - 47,90 zł); producent zdecydowanie nie poszedł na łatwiznę, oferując feerię przypraw, ziół, lawendy oraz wszechobecnej czereśni, a całość uzupełniając intensywną kwasowością z nieco słonawym wykończeniem. 

fot. WineMike
 
13. Aldegheri Zaleo 2016 (WineAndYou - 34 zł); znów zaskoczenie - pikantne rose! Generalnie nieinwazyjne, gastronomiczne użyteczne, ale stanowi piękny i bardzo smaczny dowód na to, że warto zainteresować się również tańszymi różami.

fot. WineMike

14. Baron De Ley Lagrima Rosado 2016 (Centrum Wina - 49,99 zł); jaśniutkie, niesamowicie smaczne z natłokiem truskawek, malin i poziomek, bardzo dobrze zrównoważone ze świetną strukturą oraz intensywną mineralnością.

fot. WineMike

15. Michele Biancardi Rosalia 2016 (Krople wina - 59 zł); bodajże najbardziej "krwiste" ze wszystkich degustowanych tamtego dnia - pełne i skoncentrowane, mnóstwo niuansów ziołowych, jednak trochę brakowało nieco więcej kwasowości.

fot. WineMike

16. Feudo di Santa Tresa Purato Rose 2015 (WineAvenue - 43 zł); dawno nie miałem w kieliszku tak "gęstego" różu, podbitego ziołowo-ziemistymi niuansami, wibrującego i pędzącego po dobrze znanej trasie, naturalnie bez pasów.

W czasach słusznie minionych rose Prowansją stało. Winami słabymi jakościowo, schlebiającymi najniższym gustom. Ale idzie nowe - szesnaście dowodów, że jest róż poza wspomnianym regionem stanęło przed Wami. W rose nie chodzi o punchline, efekt "wow" ale o crescendo, doprowadzenie do finału, ewolucję, spokojną obserwację. Nie mamy do czynienia z Shirazem ani Rieslingiem, które często od razu sprowadzają nas na ziemię. Mogliśmy zrównać nasze oczekiwania odnośnie rose z rzeczywistością i nie będzie przesadą stwierdzenie graniczące z pewnością, że po opisanej degustacji podejście do win różowych diametralnie zmieni się.

Degustacja standardowo miała miejsce w Busy Bee.
 

Facebook - Wine Trip Into Your Soul