poniedziałek, 20 marca 2017

Wine4Sushi vol. II - relacja

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Łączenie wina z jedzeniem daje niesamowitą frajdę, a kiedy mamy do czynienia z naszym ulubionym napojem w konfrontacji z sushi to śmiało można stwierdzić, że nam się poszczęściło. Odmienne faktury i smaki ryb, różne temperatury, mnogość połączeń przyprawia o zawrót głowy na samym starcie, a kiedy dochodzi do tego szereg win o których nie ma się bladego pojęcia to degustacja jest podwójna - wina solo oraz w połączeniu z tzw. przysmakiem biedaków.

fot. WineMike

Odniosłem wrażenie, jakbym całkiem niedawno organizował pierwszą edycję tej koncepcji, ale to już historia. Drugi, bogatszy panel poprowadziłem w zaprzyjaźnionym Busy Bee, natomiast sushi ponownie zamówiłem w bodajże najlepszym do tego miejscu - Sushi Wola. Zestaw Universe sprawił, że nawet ślepiec dostałby ślinotoku, a gigantyczna, znaczy słuszna porcja zamknęła usta niedowiarkom, którzy sądzili, że stwierdzenia "dużo" i "dobrze" nie mogą występować obok siebie.

fot. WineMike

1. Dominio de la Vega Authentique Cava Brut Nature Reserva 2014 - VinOn - 50 zł; biszkoptowe, tostowe, nieźle zrównoważone, sporo nut zielonych jabłek, pełne ekspresji. Dobrze odnalazło się wśród sushi, jednak nie sposób było oprzeć się wrażeniu, że jednak solo lśniło bardziej.

fot. WineMike

2. Weiber Cremant d'Alsace Brut - Lidl Polska - 27,99 zł; dość wycofany owoc, nad którym górują bąbelki w ogóle nie stanowił tutaj przeszkody, zgrabnie uzupełniając się w mniejszym lub większym stopniu z naszym daniem.

fot. WineMike

3. Corte Moschina Granetto Pinot Grigio 2015 - Adex Wina - 29,50 zł; chyba najbardziej wycofane PG, jakie miałem w kieliszku - miękkie, nieco ziołowe, jednak niestety nie udźwignęło konfrontacji. A szkoda!


fot. WineMike

4. Georg Breuer Sauvage Riesling 2014 - Mielżyński - 59,50 zł; szczytowa forma - intensywne i soczyste, ziołowe, powiew nieuniknionej wiosny, "żywy" dowód na to, że smaczny Riesling nawet w ciemno znajdzie sposób, żeby znaleźć z sushi świetne porozumienie.

fot. WineMike

5. Vinarstvi Krasna Hora Tramin 2015 - Lutomski Wino - 48 zł; morawskie zaskoczenie; tropikalno-herbaciane, różano-trawiaste i wreszcie maślano-migdałowe, a przy tym intensywne i rześkie, urocze w swojej świeżości. Jedno z bardziej satysfakcjonujących połączeń tamtego popołudnia!

fot. WineMike

6. Dr Loosen Riesling "Dr. L" Dry 2015 - Vininova - 49,90 zł; sporo nafty, gdzieś w tle majaczą brzoskwiniowo-bazyliowe akcenty, by wreszcie nieśmiało przedstawić nam Panią Kwasowość, która ratuje całość w połączeniu z łososiem.
 
fot. WineMike

7. Geierslay Blanc de Noir Spatburgunder 2015 - WineAndYou - 42 zł; dobry owoc, nieinwazyjne, wino tła, subtelne niczym chillout lub jazz w hotelowej windzie. Filozoficzny lot poza Mozelę, który w efekcie gładko umieścił nas niedaleko sushi.

fot. WineMike

8. Hensel Aufwind Steinberg Riesling 2015 - WineAvenue - 59 zł; niemiecka klasyka; odświeżające i limonkowe, orzechowo-mandarynkowe, jędrne i dynamiczne, świetnie wpasowało się w nasz schemat.

fot. WineMike

9. Ribeauville Vendages Manuelles Riesling 2015 - WineAvenue - 49 zł; przedziwne wino, z jednej strony oleiste, a z drugiej nuty zwiędłych kwiatów, totalne przeciwieństwo poprzednika. Niestety poległo z sushi, stając się płaskie i metaliczne.

fot. WineMike

10. Barbara Ohlzelt Seeberg Riesling 2015 - Lutomski Wino - 79 zł; smaczne i soczyste, stanowi dowód, że warto czasami odstawić kieliszek na parę chwil i dać się nieco ocieplić jego zawartości. Jabłkowo-gruszkowe, ziołowo-pomarańczowe, dobitnie przypomniało, dlaczego obok Rieslingów z Kamptal nie sposób pozostać obojętnym. Połączenie z sushi? Bajka, która mogłaby nie mieć końca.

fot. WineMike

11. Geierslay Riesling Spatlese Trocken 2015 - WineAndYou - 49 zł; pozycje z tuńczykiem są dla niego stworzone; tłustawa struktura podbita słuszną kwasowością oraz akcentami zielonej herbaty, gdzieś w tle pigwowe niuanse.

fot. WineMike

12. Santiago Ruiz Albarino 2015 - Mielżyński - 69,60 zł; wysoce kwasowe, agrestowo-zielono-mineralne, dobrze współgrało z tempurą, gdzie chrupka faktura nieco uginała się pod wyrazistością wina. O niebo lepsze połączenie niż z rocznikiem 2014.

fot. WineMike

13. Burggarten Blanc de Noir Spatburgunder 2015 - WineAndYou - 58 zł; ziemiste, palone masło, tłustawe, niesamowicie dynamiczne. Przykład fenomenalnego Spatburgundera, który powinien służyć za swoisty wzorzec metra z Sevres w kontekście tej odmiany. Z sushi poezja!

fot. WineMike

14. Galweiler Blanc de Noir Spatburgunder 2015 - WineAndYou - 44 zł; nieco przeperfumowane, sporo przejrzałych cytrusów, piwnicznych niuansów, ale generalnie spełnia przyjęty model tzw. wina gastronomicznego, więc fajerwerków nie ma, ale przyjemności nie wyklucza.

fot. WineMike

15. Domaine Boeckel Gewurztraminer 2015 - Lutomski Wino - 58 zł; generalnie dość lekkie, zarówno w owoc, jak i kwasowość, warto dać mu chwilę na wywietrzenie natrętnej landrynki, a cierpliwi zostaną nagrodzeni smacznym i niesamowicie gładkim towarzyszem. Dodając nieco imbiru do sushi Gewurz nabiera rumieńców i pręży muskuły, więc warto poeksperymentować!

fot. WineMike

16. Hugel Classic Gewurztraminer 2013 - Centrum Wina/Winezja - 99,99 zł; przedostatni zawodnik; intensywny, wyczynowy, doskonale zbalansowany, nagromadzenie nut liczi/czerwona róża/mirabelkowa konfitura, a wszystko spięte równą kwasowością. Radziło sobie równie sprawnie, jak poprzednik.

fot. WineMike

17. Mas Juliette Muscat de Riversaltes 2015 - VinOn - 65 zł; najbardziej kontrowersyjne wino tamtego popołudnia. Nalewkowe, pudrowe, zalane mdłym cukrem i ordynarnym alkoholem, chociaż intensywne chłodzenie w połączeniu z bezą albo biszkoptem na przysłowiowych imieninach cioci mogłoby uratować sytuację, tutaj niestety w ogóle nie pasowało.

Riesling trzyma się mocno, jednak konkurenci coraz głośniej domagają się uwagi, zauważyliście? Obszerny materiał badawczy nikogo nie zniechęcił do poszukiwań oryginalnych połączeń, niecodziennych wyborów i wreszcie - dzielenia się spostrzeżeniami i celnymi uwagami. Gorąco zachęcam również Was do szukania nowego, zejścia z utartych szlaków, wypatrywania poza opisanymi trasami i często nudnymi trasami. Tutaj nie ma złych odpowiedzi!

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

czwartek, 16 marca 2017

Barolo w ciemno - relacja

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Barolo - migotliwe, oniryczne, kruche niczym teatr - najbardziej ulotna ze sztuk. Szepcze "poczekaj, nie teraz, zostaw, jeszcze czas." A kiedy wreszcie boleśnie pozbawimy butelkę korka, drżącymi dłońmi ostrożnie usuwając ten swoisty kaftan bezpieczeństwa to w niedługim czasie przekonujemy się, że albo przegapiliśmy "moment zachwytu" albo nawet nie widać go na horyzoncie. Jak nie popaść w niełaskę płatającym figle emocjom i zmysłom?

fot. WineMike

1. MonteOliveto di Casa Atlas Barolo 2005 (WineAvenue - 225 zł); czy ma ktoś znicz, żeby z posępną miną zapalić go obok tego nieszczęśnika, który nie doczekał swojego blasku? Spore utlenienie, alkoholowa struktura poprzetykana wspomnieniami tanin. Smutne to i zastanawiające wobec faktu, że większość Barolo nabiera rumieńców dopiero w wieku 10-12 lat. Bodajże jest to pierwszy przypadek, kiedy degustowałem tak młode/stare-przejrzałe wino z tej apelacji.

fot. WineMike
 
2. Brezza Barolo Sarmassa 2006 (WineAndYou - 159 zł); intensywne nagromadzenie łąkowych, zielonych-łodygowych akcentów, ziołowych, ziemistych, sporo suszonej żurawiny. Zachwyca już teraz, więc czy warto trzymać i obserwować rozwój? Zupełnie, jakby ktoś wparował do Milesa Davisa, będącego w połowie-lub-na-początku komponowania "So what" i zawyrokował, że już jest świetnie. Pozycja definitywnie trafia do kategorii "must watch".

fot. WineMike

3. Grasso Fratelli Langhe Nebbiolo 2012 (Trezor Wines - 63 zł); już trzecia pozycja przyprawiła wszystkich o szybsze bicie serc, a całego smaczku dodał fakt, że to nawet nie Barolo. Prztyczek w nos wszystkim zadufanym winiarzom, którzy z politowaniem spoglądają na "apelacje niżej". Rozmaryn i nieco palonych akcentów (i wiele wrażeń więcej) sprawiło, że butelka przechodziła z rąk do rąk z niedowierzaniem. Sprawdza się stara prawda, że winiarz jest rzeźbiarzem, który wcale nie musi dysponować najwymyślniejszymi środkami, żeby stworzyć arcydziełko.

fot. WineMike

4. Brezza Barolo Cannubi 2007 (WineAndYou - 159 zł); korzenne, bogate, rozpasane wręcz, by po chwili uspokoić się i osiąść w kontemplacji. Nie powinien Was zadziwić fakt, że ono również jest dość młodziutkie, doskonale wyważone, a jeśli takie jest po dekadzie w butelce to czy ten zachwyt utrzyma się po kolejnej?

fot. WineMike
 
5. Cordero di Montezemolo Barolo Monfalletto 2012 (Mielżyński - 196 zł); słusznie zauważono powiązania z Bordeaux, wszak pierwszy nos zmyliłby niejednego. Intensywnie wysuszające, ale urocze w swym rozwoju z natłokiem piwnicznych akcentów i aroniowo-jeżynowej konfitury. Świetnie na początek przygody z Barolo; zainteresuje tematem, popchnie do zgłębiania różnorodności apelacji i będzie stanowiło bardzo dobry przykład oswojenia z taniną!

fot. WineMike
 
6. Azienda Agricola Mario Savigliano Barolo 2011 (Trezor Wines – 164 zł); czy takie będą Barolo w przyszłości, za 20-30 lat? Uwielbiam takie pozycje, które nakazują powrót do rozwojowego myślenia, które oddalają się od "apelacyjnych ukazów" i na nowo definiują słowo różnorodność. Przejrzałe wiśnie i niska kwasowość stawiają pod znakiem zapytania jego ewolucję. Warto wrócić?

fot. WineMike

7. Elvio Cogno Barolo Riserva Vigna Elena 2010 (Vininova - 340 zł); likierowo-herbaciane, Barolo artystyczne, skłaniające ku refleksji nad jego potencjałem. Czerwone i czarne porzeczki, słuszna kwasowość i mądrze użyta beczka sprawiają, że trudno oprzeć się wrażeniu błogości, kiedy mamy do czynienia z idealnie wykonanym zadaniem na szóstkę.

fot. WineMike
 
8. Fratteli Martini Secondo Luigi Cossano Belbo Barolo 2009; próbować cokolwiek o nim napisać to mniej więcej tak, jakby "tańczyć o architekturze". Balansujące na granicy wadliwości, któremu przyświecał skacowany Dionizos, owocu tutaj niewiele, kontrowersyjne akcenty niewietrzonej komórki lokatorskiej w bloku. Prosta jak budowa cepa, urocza bzdurka z niemieckiego Lidla.


fot. WineMike

9. Cantina Rasore Torrato Barolo 2011; tutaj też niewiele się działo - wysmażone owoce na horyzoncie, licha kwasowość, wrażenie wina zrobionego od niechcenia, na zasadzie "jakoś to będzie". A szkoda, bo gdyby podrasować taniny i kwasowość mógłby z tego być niezły okaz. Wątpię, żeby rozwinęło się w kierunku akceptowalnym, chociaż chciałbym się miło rozczarować.

fot. WineMike
 
10. Elvio Cogno Barolo Ravera 2012 (Vininova - 228 zł); po dwóch poprzednikach ta pozycja uratowała mnie przed linczem. Elegancja Burgundii, intensywność Piemontu - skoncentrowane, zgrabna kwasowość, misternie uszyte, haftowane drobnymi taninami naprzemiennie z nieco konfiturowym owocem. Generalnie jeszcze dość miękkie, niczym głaskanie kota z włosem, ale - jak mawiał klasyk - końca nie widać. Ewolucji, naturalnie!

Barolo nie ma u nas łatwo - a za drogie, a za mało-Barolo, a za beczkowe, a za dużo owocu. Kiedy myślę o tym winie to nie traktuję go jak czegoś skończonego, bardziej jako kolejnego stadium rozwoju - lub jego braku. Zupełnie jak Beksiński filmujący postępy w swoich kolejnych obrazach; obserwacja pozwala nie tylko odrzucić książkowe myślenie o Barolo, ale przede wszystkim stanowi świetny początek do poznania czegoś nowego, nieprzystającego do utartych schematów. Umysł jest jak spadochron - żeby działał musi być otwarty. Obyście starli szkliwo na takich winach! 

Relacje zaproszonych:

Nasz Świat Win - Barolo w ciemno

Winiacz - Barolo w ciemno

Winny - Barolo czy Priorat?

Winne Przygody - Pociąg do Barolo


Facebook - Wine Trip Into Your Soul

poniedziałek, 20 lutego 2017

Ripasso my love

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Wielokrotnie zdarzyło mi się przepłacać za Amarone, nawet za Riservę; w relacji do jakości pozostawiała wiele do życzenia. Bodajże nigdy nie miałem w kieliszku kiepskiego Ripasso (czyżby fart?), bezosobowego, no-name, wywołującego całkiem realne poczucie, że zupełnie nie było warto interesować się daną butelką, znaczy jej zawartością, ma się rozumieć.

fot. WineMike

Z uwagi na spory alkohol i koncentrację Amarone i Ripasso często polecane są jako idealne na zimę, jednak zaraz wspólnie przekonamy się, że dobre wino jest jak świetny utwór muzyczny, który niezależnie od pory roku będzie brzmiał równie dobrze. Roncolato Valpolicella Ripasso "San Rocco" 2014 stanowi hedonistyczny kompromis pomiędzy codzienną Valpolicellą a gigantycznym Amarone, którego nie pijemy tak często, jakbyśmy chcieli. Z odsieczą przychodzi pozycja, która w założeniu spełni wymagania fanów majestatycznych czerwieni, którzy nie chcą lub nie mogą sobie pozwolić na Amarone. Nie pozostało nic innego jak zmierzyć się z wyczynowym "zamiennikiem", który nie tylko stanął na wysokości zadania to jeszcze utwierdził w przekonaniu, że ta sub-apelacja broni się na każdym kroku; zadziwiająca ewolucja, przejrzałe jagody i żurawina w mrocznym lesie, natłok ziołowych akcentów, soczyste wiśnie, czereśnie oraz odrobina nut czarnego pieprzu,  świetna struktura, mądrze użyta beczka, fałszywych taktów nie stwierdzono. Mawia się, że Ripasso to takie "małe Amarone". Doczekaliśmy zatem chwili, kiedy uczeń przerósł mistrza.

piątek, 3 lutego 2017

Szampany w ciemno - relacja


Wszelki rozwój wynika z niezadowolenia wobec tego, co zastaliśmy; brak dostatecznej lub wymaganej wiedzy w jakiejś dziedzinie, upragnione L zmienić wreszcie na M, czy też uświadomić sobie w końcu, że pewnych rzeczy z uwagi na pokrętną logikę sobie zwyczajnie odmawiamy. Na przykład szampana, którego usilnie chomikujemy na jakąś-tam-okazję. Czy sam fakt posiadania butelki ucieleśnienia marzeń Dom Perignona nie może stanowić okazji? Wraz z grupą sommelierów i blogerów pochyliliśmy się (albo zadarliśmy głowy - do wyboru) nad szeregiem szampanów, wszystkie równo poddając bezlitosnej krytyce. A dlaczego? Nie ma mądrości tam, gdzie wszyscy się ze sobą zgadzają, nie dopuszczając myśli, że coś może być poza ich postrzeganiem.

fot. Ewa Relidzyńska

W profesjonalnych wnętrzach Busy Bee grupa śmiałków - sommelierów i blogerów stawiła czoła dziesięciu, ale czy wspaniałym?

fot. WineMike

1. J. Charpentier Cuvee Pierre-Henri Brut (WineAndYou - 229 zl); niejaki Hitchcock od niechcenia rzekł pewnego razu, że film należy zaczynać od trzęsienia ziemi, a potem stopniowo zagęszczać akcję. Suchość kieliszków zmieniło utlenione uderzenie, orzechowo-waniliowa karuzela, miód spadziowy, tostowe, kandyzowane owoce, głaskanie kota z włosem, wyraziste, a przy tym wszystkim niesamowicie złożone i miękkie. Z takim stuprocentowym Pinot Meunier chciałoby się mieć częściej do czynienia.

fot. WineMike

2. Ca' del Bosco Franciacorta Cuvee Prestige Brut (Wine Avenue - 169 zl); soczysty joker, który wielu zwiódł na manowce pod postacią codziennego szampana. Zielone jabłka, mineralność, limonki, kremowe, gruszka, głóg, egzotyczne akcenty, migdały, biszkopt, cedr - wielbiciele ewolucji zdecydowanie nie mogli narzekać na nudę. Przesmaczny kupaż Chardonnay, Pinot Nero oraz Pinot Bianco, który nie potrzebuje okazji, żeby liczyć na odkorkowanie.

fot. WineMike

3. Barons de Rothschild Blanc de Blancs (Vininova - 343 zl); wycofany szampan, który zdecydowanie potrzebuje czasu. Cierpliwym zostają zaoferowane czyste, wręcz sterylne akcenty nieco podsuszanych cytrusów i wanilii, gdzieniegdzie napotykamy agrest i migdały, jednak nad wszystkim góruje fenomenalna miękkość, potoczystość. Pluszowe, a jednocześnie głębokie i zdecydowanie sprawia, że nie sposób pozostać wobec niego obojętnym.

fot. WineMike

4. Cincinnato Lazio Brut (Krople Wina - 55 zl); joker zdemaskowany od razu, chociaż podejrzewam, że nawet pozbawieni nosów i języków i sommelierzy i blogerzy tak by rozpoznali, że w kieliszku pobrzmiewał Manzoni, a nie Dumas. Wyznawcy akacji i brzoskwiniowego miąższu będą ukontentowani, chcąc jak najprędzej przywołać lato, klasyczny taras lub działkę gdzieś na Mazowszu i bez zbędnego patosu cieszyć się słodkawymi niuansami (mimo, że Brut!) oraz sporą pienistością.

fot. WineMike

5. Deutz Brut Classic (Mielzynski - 183 zl); mokry sen amatorów szampana i całej reszty z rozbrajającą kwasowością, niczym stary przyjaciel, który nie musi niczego mówić, sama obecność wystarcza. Czegóż tutaj nie ma - idealnie dojrzale gruszki, marcepan, akacje, aromaty jeszcze gorących tostów, pełne i świeże, bajeczne trio Chardonnay, Pinot Noir i Pinot Meunier. Niczym akrobata, który znalazł idealną pozycję podczas łapania równowagi i trwa w niej - do końca kieliszka.

fot. WineMike

6. Jacques Picard Maxime Bellois Champagne Brut (Lidl Polska - 79,90 zl); bodajże największe zaskoczenie degustacji, niektórzy nawet z butelką w dłoni nie dowierzali, że to-jest-szampan-z-Lidla. Powód dla którego wielu będzie się budziło z krzykiem w nocy "i ja tego nie rozpoznałem?". Natomiast w moim przypadku tylko potwierdziłem swoje odczucia z ostatniej degustacji: "zwiewny, agrestowy, pudrowy, gdzieś tam majaczą tostowe akcenty, dobra równowaga, a całość sprawia, że mógłby się nie kończyć niczym "So what" Milesa Davisa."

fot. WineMike

7. Lanson Extra Age Brut (Vininova - 278 zl); smukłe wydanie Pinot Noir i Chardonnay, gibkie z natłokiem fig, miodu sosnowego, mandarynek, kredowych niuansów, drożdżowych ciastek upieczonych w leniwe popołudnie, niesamowicie intensywne, niepoprawnie kremowe, jędrne, wysoce wytrawne, ale niepozbawione przy tym zwiewności i wrażenia, że mógłby on trwać i trwać w swojej nieznośnej lekkości bytu.

fot. WineMike

8. J. Charpentier Reserve Brut (WineAndYou - 119 zl); intensywny i rześki, smaczny, uroczy w swojej prostocie, jednak bezkompromisowy i przyciągający uwagę feerią polnych kwiatów, wspomnieniem wiosny, porannej rosy na liściach, powiewu ciepłego wiatry tuż po opuszczeniu gęstego lasu. Niesamowicie długie, a zarazem proste jak podanie dłoni. Przewagi Pinot Meunier dopełniła szczypta Pinot Noir oraz Chardonnay, świetnie dopełniając tego nietuzinkowego szampana.

fot. Robert Szulc

9. Le Cellier de la Fecht Crémant d'Alsace Weiber Brut (Lidl Polska - 27,99 zl); ostatni z jokerów również zdemaskowany dość szybko. Boleśnie szybko wywietrzało z kieliszków i równie sprawnie zostało zapomniane, a wrażenia były bliźniaczo podobne do moich jakiś czas temu: "pozycja fit, niesamowicie szczupła opcja drugiego planu, proste i nieinwazyjne, rozrywkowe niczym "Suicide Squad".

fot. WineMike

10. Drappier Brut Nature Zero Dosage Pinot Noir (Wine Avenue - 195 zl); czarny koń przycwałował jako ostatni, tnąc żyletkową kwasowością na oślep. Wreszcie pozwolił sobie zmierzwić grzywę i okazało się, iż jest niezwykle kruchy. Czysty Pinot Noir - ostre, żwawe, giętkie i skoncentrowane z mocą poziomek, wiśni, czereśni oraz borówek, których dopełnienie stanowiły ziołowe niuanse, a jakby tego było mało - lubujący się w pikantnych szampanach zostali sowicie obdarzeni. Ilość bąbelków urastająca do wprost nieparlamentarnej wielkości. Przyznam się Wam, że od dawna nie używam cukru i z hedonistyczną pewnością już wiem dlaczego.

Z podsumowaniami w przypadku pewnych win bywa niezwykle trudno - myśli i wrażenia ulatują niczym bąbelki, łapczywie gonione przez żądne zachowania uczuć umysły. Po raz kolejny przekonaliśmy się, że degustacja w ciemno obnaża wady kryjące się za rozbuchanym ego producenta, a skromne wina od niewielkich potrafią rozkwitnąć niczym najwspanialsze kwiaty.

Relacje zaproszonych:

Przegląd Gastronomiczny - Dziesięć lyków szampana

Raport z win - Szampany na kolację ze śniadaniem i nie tylko

Winne Przygody - Ciemna strona szampana

sobota, 21 stycznia 2017

Wyczynowy błazen

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Pewne myśli skłaniają nas do refleksji, a te popychają nas do zmian. Wpatrując się w kieliszek wina jesteśmy w stanie - niczym Proust z filiżanki herbaty - zajrzeć w głąb samych siebie, odświeżyć wspomnienia, wrócić do pozornie zapomnianych chwil, wbrew fizyce przenieść się w czasie w swojej historii. Tymczasem rzut oka na mroczną etykietę z dobrotliwie spoglądającym błaznem w charakterystycznej czapie, oryginalnymi "czarcimi czubami", dzierżącym w dłoni dzban (naturalnie, że wina!), sprawiają, że..

fot. WineMike

Nazwa tego Cabernet Sauvignon 2012 z McLaren Vale ze stajni Mitolo przywiodła mi na myśl utwór, którego dawno nie słyszałem. Jester czyli właśnie błazen, zaczął nucić fragment ponadczasowego "American Pie" Dona McLeana, a konkretnie te słowa:
 
"And while the King was looking down
The jester stole his thorny crown
The courtroom was adjourned
No verdict was returned"

Zawartość kieliszka nęci i prowokuje, zawłaszcza sobie całą należną mu uwagę i nie akceptuje sprzeciwu ani aprobaty, jedynie posłuszeństwo. Czegóż tutaj nie ma - gęsta, mroczna otchłań, która wciąga, uwodzi obietnicą świeżo palonej kawy, gorzkiej czekolady, suszonej żurawiny, czarnych porzeczek naprędce zerwanych z krzaka. Gdzieś tam w tle majaczą ziołowe i konfiturowe niuanse; jedna piąta gron została potraktowana niczym te na Amarone, co zdecydowanie wpłynęło na zwiększenie złożoności i zaserwowało nam niesamowitą ewolucję w naszych zmysłach. Całość jest nasycona, kusi ślicznie zintegrowaną taniną i zalicza się do tych czerwieni, które lubimy najbardziej - owoc rozpuszczony w kwasowości. Panie Jester, nieźle pan namieszałeś!

Do nabycia w Wine Avenue za 79 zł.


 
Facebook - Wine Trip Into Your Soul