środa, 24 sierpnia 2016

Dlaczego degustować w ciemno?

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Podobno banalne pytania nie wymagają odpowiedzi. Identycznie, jakby dywagować, czy rzeczywiście takie grupy jak Led Zeppelin, The Who czy Massive Attack zasługują na miano wyjątkowych zjawisk w kontekście ponadczasowym. Albo roztrząsywać słuszność zasług i peanów na temat BB Kinga, Milesa Davisa, Dworzaka, Dostojewskiego, Gogola, Cortazara, Shawa, Dalego, Warhola, Hawkinga, Milgrama i wielu, wielu innych. Aksjomaty, które przyjmujemy na wiarę, "bo są i tak ma być", zupełnie jak "Słowacki wielkim poetą był". Wcale nie był, ale to szczegół z którym niewielu ma odwagę dyskutować. A z naszego podwórka - czy jest sens degustowania w ciemno? Kiedy mamy szczątkowe informacje o winie lub jawi się ono jako wielka niewiadoma?

Estore

Odmiany, a raczej sposób ich "zrobienia" potrafią zaskoczyć lub zniechęcić, ale przede wszystkim prowokować do dyskusji. Niedawno Pinot Noir z Hizpanii zostało sklasyfikowane jako Valpolicella Ripasso, a parę wydało okrzyk zdziwienia, kiedy iście łodygowe Sauvignon Blanc (konkretnie Sancerre) trafiło do ich kieliszków i świadomości. Całkowicie wymykało się ono trawiasto-agrestowym, pozornie podręcznikowym niuansom. Innym razem Merlot, wcale nie najtańszy, nie miał w swoje nic z tego, co lubimy w nim najbardziej. I nikt się z nikogo nie śmieje, nie wytyka palcami, bo nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi - banał, ale jakże prawdziwy. Nie ma fizycznej możliwość zdegustowania wszystkich win świata, więc za każdym razem można być zaskoczonym.

WineHouseBlogger

Tacy nie biorący udziału w degustacjach w ciemno zdają się mieć immunitet na krytykę. A przecież w utrzymującej się od dłuższego czasu irytującej modzie posiadania wiedzy o wszystkim, bycia ciągle online, z telefonem przyrośniętym do ręki to właśnie brak wiary we własną nieomylność jest luksusem. Mało kto przyznaje się do błędu, niewiedzy, co dziwnym zbiegiem okoliczności często tożsame jest z okazywaniem słabości. Ogromnie szanuję wszystkich tych, którzy chcą się rozwijać, pogłębiać swoje zainteresowania, a nie zajmują - w swoim mniemaniu - pozycję "wiem wszystko i co mi zrobisz". 

WineFolly

Bardzo lubię organizować takie degustacje, czy to dla profesjonalistów, blogerów czy też kompletnych amatorów. Jest to olbrzymia frajda - przekazywanie wiedzy, obserwacja zaproszonych podczas degustacji i dyskutowanie o zawartości kieliszków. Degustowanie w ciemno to nie tylko pozornie nudna nauka, ale przede wszystkim trening dla zmysłów. I nie jest ważne, czy próbujecie trzech, dziesięciu czy trzydziestu win - za każdym takim mini-maratonem idzie poznawanie, zaskoczenie, ale przede wszystkim poczucie, że nie stoimy w miejscu i poszerzamy swoją wiedzą o naszym ulubionym napoju na świecie. A umysł jest jak spadochron - żeby działał, musi być otwarty.

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

niedziela, 14 sierpnia 2016

Inama - greatest story ever told

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Bywają takie dni, kiedy musisz otworzyć konkretne wino. I nic nie stanie Tobie na drodze - niedokończony projekt, perwersyjnie używający wiertarki udarowej sąsiad, deadline podgryzający niczym wygłodniały kot o brzasku, patrzący z wyrzutem z drzwi lodówki dawno temu wydrukowany i zapomniany plan treningów. A skoro wpis ten przybiera nuty niecodzienne niż zwykle, macie rację i wprawne oko. W swoje urodziny podzielę się z Wami wpisem bardziej osobistym niż szablonowym, co nie oznacza, że możecie przypiąć łatkę "ckliwy romantyzm" i zamknąć okno w przeglądarce.

fot. WineMike

Niedawno brałem udział w wyjątkowej degustacji prowadzonej przez skromnego i nietuzinkowego człowieka, importera, w którego żyłach z pewnością płynie krew rodem z półwyspu Apenińskiego, choć jego korzeni należy upatrywać w kraju Warsa i Sawy. Piotr Chełchowski ze swoim wyczynowym projektem Krople wina od paru lat sukcesywnie wprowadza nowych producentów na nasz rynek, odświeża zapomnianych i sprawia, że odkrywam Włochy na nowo.

W upalny poranek zebrał on garstkę zapaleńców w odległej ideowo winiarni Wino & Friends. Nowoczesne wnętrza przykuły spojrzenia, ale nie pozwoliły odwrócić uwagi od tego, co było wtedy najważniejsze - opowieści oraz zawartości kieliszków. Cóż więcej pozostało, jak cierpliwe patrzeć na jeszcze suchy kieliszek leniwie napełniający się pierwszym winem..

fot. WineMike

W latach pięćdziesiątych minionego wieku, kiedy triumfy święcili Frank Sinatra i Gene Kelly, a pies z kulawą nogą nie słyszał o Bee Gees, niejaki Giuseppe Inama zawierzył odmianie Garganega i poświęcił jej swoje życie. Miało to miejsce w regionie Soave Classico, który do dzisiaj pozostaje centrum upraw i zainteresowań rodziny Inama. Trudno jest nadać sens czemuś znanemu, wyświechtanemu, obeznanemu do tego stopnia, że staje się ono powszednie i codzienne, a nie nowatorskie, świeże, strącające tradycję z piedestału. Taka sztuka z powodzeniem udała się rodzinie Inama, a Wam życzę, żebyście niejednokrotnie próbowali tych win, gdyż są one dalekie od salonowego zadęcia i wiejskiego szaleństwa, a łączą co najlepsze z obu tych światów.

fot. WineMike

Soave Classico 2015 (82 zł); tłustawe, nieco słonawe, przystępne, treściwe, dobra równowaga, odświeżające, melonowe, trawiaste, nieco gruszkowe.

fot. WineMike

Soave Classico Vigneti di Foscarino 2014 (99 zł); obiecujący nos, pełen aptecznych nut, intensywnych niuansów, pluszowe, równa kwasowość, dobra równowaga, zielone usta, ale jako cecha, a nie wada.

fot. WineMike

Vulcaia Sauvignon Blanc 2015 (93 zł); kamienne, mineralne akcenty, niepozorne, zrównoważone, miękkie i wymagające, czarny koń degustacji w ciemno z rozpoznawania szczepów. Wymykające się wszelkim podręcznikowym "zasadom" robienia Sauvignon Blanc, zdecydowanie na plus, pozwalające poszerzać horyzonty i wyciągać z tak wygodnej strefy komfortu degustatora.

fot. WineMike

Chardonnay 2015 (89 zł); dyskretne nuty białych kwiatów, soczyste i dobrze zrównoważone, z czasem pojawiają się nuty mchu tuż po deszczu.

fot. WineMike

Carmenere 2015 (89 zł); wyjątkowa niespodzianka, nuty aroniowo-borówkowe, dość pikantne, soczyste, dobrze ułożone, nie sposób pominąć czającego się zza winkla francuskiego ducha. 

Skoro wpis urodzinowy to kontynuujemy klimat osobisty obiecany na wstępie. Nie siląc się na patos i górnolotne przemowy godne najlepszych prawników tuż przed ogłoszeniem skazującego wyroku, przyznam Wam szczerze, że były to jedne z najlepszych win bieżącego roku. Bez ściemy, wydziwiania, pokątnych znajomości i zakulisowego wciskania banknotów za pazuchę. Więcej takich win, czego sobie i Wam życzę.

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Biało-czerwoni w Lidlu


Czasami warto przystopować, zatrzymać się na chwilę lub dwie, poddać się nieśmiertelnej dewizie z najlepszej piosenki na świecie, która została zawarta w prostych słowach "we are programmed to receive". Traktując ostatnio nader serio tę zasadę skupiłem się ostatnio na testowaniu win, po które z różnych powodów sięgam rzadziej niż bym chciał. A że wielkie umysły myślą podobnie to dwa dni później Lidl rozesłał do mniej i bardziej poczytnych blogerów duet w teorii wybitny - Albarino i Mencia. O pierwszym szczepie słyszeli nawet ci, którzy nie chcieli - lansowane jako letnie wino o stu twarzach, słone, mineralne, odświeżające, dedykowane tarasom, ogródkom, działkom i strudzonym wędrowcom. Natomiast szczep Mencia z malutkiego regionu Bierzo swego czasu był niesłusznie pomijany i traktowany jako zło konieczne. Ale to już przeszłość, idzie nowe - ale czy oznacza to - ekhm, ekhm - dobrą zmianę?

fot. WineMike

Rectoral do Umia Rías Baixas Albariño Sentidiño 2015; mokry sen wielbicieli zjadania limonek w całości, świdruje kubki smakowe wybitnie jednostajną kwasowością, niczym młodzian w nowej furze (ojca) na przedmieściach - dużo, głośno, ale niekoniecznie dobrze. Kiedy przebrzmią nachalne cytrusy i umilkną basy, dostajemy pod oko prawym goryczkowym, który zwala nas z nóg i trzyma niczym guma podeszwy. Za 19,99 zł - ryzykujecie?

fot. WineMike

Gwóźdź programu - Martín Códax Bierzo Mencía Viento de Invierno 2013, do którego nawet producent nie przyznaje się na swojej stronie www. Po otwarciu butelki doskonale wiedziałem, dlaczego tak postąpiono. Miękkie, jagodowe nuty, mokra ziemia, mądrze użyta beczka, potoczystość i przyjemność z picia - jeśli szukacie charakterystycznych niuansów szczepu Mencia to tutaj ich nie znajdziecie. Zaoferowano natomiast spady i odrzuty - skisłe owoce leśne, rozjechaną kwasowość z wszędobylskimi taninami, dominujący alkohol i bylejakość. Cena 24,99 zł równie śmieszna jak hasło "zrzuć 10 kilo w weekend". Jak mawiał klasyk "A miało być tak pięknie".

fot. WineMike

Bonus: Nie dajcie sobie wmówić, że degustowana Mencia - jak zarzeka się jeden z portali - "udźwignie nawet cięższe gulasze, rolady czy bolońskie sosy". Testowane minionego weekendu z przywołanymi daniami skutecznie odpychały uwagę od zawartości kieliszka, dosadnie psując każdą z tych potraw. Sorry, ale to nie jest nawet półka "wino gastronomiczne".

Reszty letniej oferty Lidla nie miałem jeszcze okazji degustować, ale - jak zresztą sami widzicie - rozesłana dwójka na pewno nie jest reprezentacyjna w swoich kategoriach, a byłoby kiepsko, gdyby okazały się wizytówkami całej oferty.

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

czwartek, 7 lipca 2016

Premiera win bag-in-box w ciemno


Wina z kartonów to kontrowersyjny i trudny temat - śmiało można pokusić się o porównanie do disco-polo; spytany w towarzystwie nikt się nie przyznaje, natomiast na pierwszym lepszym weselu po pierwszych taktach 90% osób pędzi na parkiet. Co takiego jest w tych winach (czy raczej w ich opakowaniach), że mało kto szczerze zadeklaruje do nich słabość? Przecież chodzi o samo wino, a nie jego "nośnik" - nie zawsze nasz ulubiony napój był przechowywany w szklanych butelkach z korkiem. Potem przyszła epoka zakrętek, szklanych korków i jakoś to "przeboleliśmy". Czemu więc na widok wina w kartonie kiwamy głową z politowaniem?

fot. WineMike

Źródeł takiego podejścia należy poszukiwać, naturalnie, na początku historii zamykania win w omawiane opakowania, które ponad pół wieku temu wprowadziły małą rewolucję w świecie wina. Jak z każdym wynalazkiem, znaleźli się zarówno zwolennicy (łatwość przechowywania, dostępność, luźne podejście do tematu), jak i przeciwnicy takiego rozwiązania (odzieranie wina z butelki i historii, gromki śmiech spowodowany "kranikiem", czy też dość pokraczny i toporny wygląd opakowania). Oba obozy nadal funkcjonują i wątpię, aby to się zmieniło. Czemu się dziwić? Początkowo w kartony ładowano wina podłej jakości i nie wymagano od nich zbyt wiele poza dużo i tanio, ale niekoniecznie dobrze. Wraz z nadejściem mody na bycie eko, bio, większej świadomości konsumenckiej wiele osób zaczęło dostrzegać w bag-in-boxach świetne rozwiązanie zarówno na imprezy i pikniki (jeden czy dwa kartony wina są lżejsze niż ich odpowiedniki w szklanych butelkach - zrozumie ten, kto został wylosowany do noszenia naszego ulubionego napoju w przywołanych okolicznościach. A po wszystkim odpada problem szklanych butelek, jedynie zgniecenie i wyrzucenie kartonu. I nie sposób zapomnieć o najważniejszym - wina z bag-in-boxów są hedonistycznie dłużej świeże od butelkowanych.

Nie mogłem sobie odmówić zaryzykowania i zorganizowania pierwszego w Polsce panelu win w bag-in-boxach. Odpowiedź importerów zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie z uwagi na spore zainteresowanie tym tematem. A jeszcze w ciemno - kto to pomyślał? W sumie udało się zebrać 19 kartonów, zarówno trzy jak i pięciolitrowych.

Wineintube Vila-Rodona Tarragona Verdejo 3L - (Wine Avenue) - 57 zł; niepozorny tubo-karton skrywał wycofaną wersję jedno z aromatyczniejszych win świata, oferując dość niską kwasowość i ziołowe niuanse.

Domodo Bianco Chardonnay/Sauvignon 5L - (Vininova) - 97 zł; w porównaniu do poprzedniego wypadło dość blado, gdzieś w tle majaczyły akcenty cytrusowe, ale z pewnością nie była to pozycja do "niuchania".

Faustino Ribero Ulecia Macabeo 5L - (Vininova) - 99 zł; niezwykle aromatyczne z naciskiem na typowe dla odmiany klimaty - ananas i banan z domieszką melona.

 
Eric Louis Sauvignon 5L - Dolina Loary - (Pod Pretextem) - 179 zł; najdroższe białe wino degustacji pozostawiło pewien niedosyt. Chociaż nie sposób było nie docenić ładnej kwasowości z agrestowymi wstawkami to całość wydała się lekko rozjechana. A szkoda!


Campos de Enanzo Navarra Camportoro Blanco Viura 3L - (Kondrat Wina Wybrane) - 55 zł; niezwykle wyraziste i odświeżające ze zgrabnie zarysowaną kwasowością, wino z gatunku "im więcej piję tym bardziej mi smakuje".
 

Azienda Vitivinicola Ornella Bellia Blanco 5L - (Krople wina) - 85 zł; pozycja-duch, niby mieliśmy wino w kieliszkach, ale jakby coś nie zagrało, nie było żadnej wady. Śmiało można przyznać, że odznaczało się sporą pijalnością i tzw. użytecznością gastronomiczną.
 
Cristo de la Vega Blaco 3L - (Trezor Wines) - 50 zł; jeden z hitów degustacji - świetnie zrównoważone, lekko mineralne, rozwija się od nut cytrusowych do ziołowych, herbacianych, aż wreszcie prowadzi nas na świeżo skoszoną łąkę.
 

Azienda Agricola Rechsteiner Veneto Blanco 5L - (Wine Republic/Małe Duże Wina) - 115 zł; wszyscy mieli nie lada kłopot z tym winem, bo chcąc traktować je więcej niż zero-jedynkowo (smakuje-nie smakuje), długopisy zastygały nad kartkami. Może czasami wystarczy samo to, że zawartość kieliszka nad odpowiada, a reszta jest zbędna?
 
Lorgeril Chardonnay 5L – (Mielżyński) - 150  zł; kolejny hit - czegóż tutaj nie ma? Grejpfrut, limonka, ananas, zielone akcenty i wibrująca kwasowość. Niebezpiecznie wysoka pijalność, która optuje za wzięciem go na poważnie

Les Vignerons Ardechois Grenache Blanc/Sauvignon Blanc 5L - (Winnice.eu) - 62,50 zł; podobno ostatnie białe przed czerwonymi zawsze ma pod górkę, tutaj niestety nie podołało. Wygaszone, spokojne, wyluzowane do granic absurdu.

fot. WineMike

Domodo Rosso Primtivo/Negroamaro 5L - (Vininova) - 97 zł; koniec żartów, zaczęliśmy z dość łagodnym czerwonym w kórym jednak próżno było doszukiwać się cech odmianowych, proste do bólu.
 

Eric Louis Pinot Noir 5L - Dolina Loary - (Pod Pretextem) - 179 zł; najdelikatniejszy, najbardziej kapryśny szczep w kartonie? Gorzka refleksja, że nie należy tego robić, bo zabija się indywidualność i pozytywną wyrazistość.

Azienda Vitivinicola Ornella Bellia Rosso 5L - (Krople Wina) - 85 zł; koledzy Włosi traktują wina w kartonach bardzo nienachalnie, ot poprawna czerwona pozycja, dość smaczna, ale szybko wietrzeje zarówno z kieliszka, jak i z pamięci.

Cristo de la Vega Tinto 3L - (Trezor Wines) - 50 zł; kolejna propozycja, która pozostawiła u wszystkich dziwne odczucie wiejskiej prostoty, sielankowości i ogólnego luzu. Chłopskie wino dla żołnierzy i wieśniaków strudzonych w polu!
 

Lorgeril Cabardes Rouge 5L - (Mielżyński) - 150 zł; wyraźnie zarysowane akcenty gotowanych czerwonych owoców, dobra równowaga i nieźle wtopiona kwasowość; nie zaszkodzi schłodzić jak białe.
 

Faustino Ribero Ulecia Tinto 5L - (Vininova) - 99 zł; kontrowersyjne wino, które próbowano podciągnąć pod wadliwe, jednak po rozbebeszeniu kartony okazało się, że z "workiem" jest wszystko w porządku, nie ma przetarć ani nieszczelności. Wiecie, jak smakuje brudny mop umaczany w podłym winie i wyciśnięty do kieliszka? My już wiemy i degustowaliśmy, żebyście Wy nie musieli.
 

Azienda Agricola Rechsteiner Veneto Tinto 5L - (Wine Republic/Małe Duże Wina) - 115 zł; powtórka z białej propozycji tego producenta plus inna barwa wina.
 

Monte de Pinga Alentejo Pedra Dura Tinto 3L - (Kondrat Wina Wybrane) - 72 zł; wiśnie i maliny, sporo owocu, ale niestety niewiele poza tym, a szkoda, bo gdyby dodać do tego cień kwasowości to może mielibyśmy kolejny hit?
 

Jako joker - przecież nie byłbym sobą, gdybym go nie wstawił - degustację zakończyła Wineintube Vila-Rodona Tarragona Sangria 3L - (Wine Avenue) - 57 zł; po samym nosie wszyscy bezbłędnie odgadli co to za gagatek, tylko dodać lodu i czmychnąć na taras.

fot. WineMike

Wnioski z panelu są miłe dla win białych, a gorsze dla czerwonych, jak orzeczono z zaproszonymi aktywnymi blogerami i sommelierami. Degustacja wyraźnie pokazała, że łatwiej znaleźć dobre białe wino z kartonu niż czerwone. Rośnie tendencja na wina jednoszczepowe, co cieszy. A czy warto iść z duchem czasu i przerzucić się na kartony? W kultowym serialu "Czterdziestolatek" specyficzna Kobieta Pracująca zachwala klientowi przyszłościowy towar, a on niestety niczego nie rozumie. Na słowa oporu nasza sprzedawczyni roku radośnie oznajmia  „Proszę Pana, postęp techniczny już za Pana zdecydował”. Czy identycznie będzie w tym przypadku?

Relacje uczestników:

Nasz Świat Win - Czy warto kupować wina w BiB - refleksje po degustacji


Winne Okolice - Wina z bag-in-box  


Facebook - Wine Trip Into Your Soul

wtorek, 28 czerwca 2016

Audiencja u Króla

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Garstka wybranych wystąpiła u króla, a grupa szczęśliwców miała okazję podziwiać ich przez parę godzin; poświęcić im ułamki swoich żyć, postarać się ich zrozumieć, by finalnie przyznać, że po solidnej dawce wiedzy wcale nie zatrzymał się czas, ziemia nie stanęła w miejscu, a nikt nie szukał ratunku w celu oswobodzenia z iluzji. Na królewskim trawniku odbyła się wyjątkowa, mająca miejsce zaledwie raz w roku, degustacja starannie wyselekcjonowanych win z oferty Roberta Mielżyńskiego.

fot. WineMike

Z samego Rheingau Georg Breuer czyli Riesling w natarciu i najjaśniejsza gwiazda - Schlossberg 2014, młodziutkie, ale obiecujące, intensywne i niesamowicie kwasowe, świetnie zrównoważone odświeżającymi nutami limonki. Dr. Buerklin-Wolf z Palatynatu na upały przepisał Gaisbohl Riesling 2014 z morelowo-kwiatowymi niuansami z mgiełką zielonych akcentów. Skok do Alzacji wprost w objęcia Domaine Bott-Geyl i charakteryzującego się doskonałą ewolucją i swoistą "tłustością" Schlossberg Riesling 2008.

fot. WineMike

Naturalnie nie pozwalamy czekać Domaine de Chevalier i Grand Cru Classe de Graves 2011, które dopiero teraz objawiło swoje zadziorne oblicze z trawiastymi nutami poprzetykanymi zniewalającą kwasowością. Z oddali już widać LAN z perfekcyjnym Culmen Reserva 2010 w którym znalazło się wszystko to, co lubimy najbardziej - soczysty owoc roztopiony w kwasowości. Bodegas La Horra nie pozostała dłużna i wyróżniła się Corimbo 2011, otumaniającego akcentami przejrzałych aronii, podbitego subtelną taniną.

fot. WineMike

Król nie poprzestał na dotychczasowych atrakcjach; zachichotał donośnie i polecił kontynuować ucztę.   Subtelne, choć wciąż młode Barolo Monfaletto 2012 od Cordero di Montezemolo uwiodło fiołkową mgiełką umiejętnie skrytą za dominującymi taninami. Chateau Kirwan Margaux Grand Cru Classe 2011, choć już rozlane, przypominało wtargnięcie do pracowni artysty i zachwycanie się nad jego dziełkami. Albo odgrzebanie surowych nagrań wziętego rockmana. Obaj słusznie zdawali się mówić z kieliszka "jeszcze nie gotowe".

fot. WineMike

Najlepsze jednak - i słusznie - Król zostawił na deser. Wina od Chateau Fourcas Hosten były jednymi z najbardziej oryginalnych, jakie degustowałem w tym roku. Zarówno 2011, 2012, 2015 odznaczały się smukłością, wielo-etapowością i nieodpartym wrażeniem, że te wina są najlepsze tu-i-teraz. 

fot. WineMike

A królowi nie pozostało nic innego jak odprawić gwiazdy i gwiazdki, po czym polecić powrót do codzienności. Moi drodzy, Robert Mielżyński właśnie zorganizował degustację życia, a wszystkie te pomniejsze, które organizuje z pojedynczymi producentami pozostają daleko w tyle. Brawo, po prostu brawo.
 
Facebook - Wine Trip Into Your Soul

wtorek, 21 czerwca 2016

Alfabet degustatora - F jak faktura

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Handlowcy każdego dnia mają z nią do czynienia, powieść lub film bez niej nie istnieją, stanowi również pewien sposób koordynacji melodii i harmonii. A w świecie wina doprowadza blogerów, degustatorów, krytyków i całą resztę do palpitacji wątroby - mowa o fakturze.

WineFolly

Śledząc popularne programy typu Masterchef (i inne spin-offy) często pada stwierdzenie "podoba mi się/nie podoba mi się faktura tej potrawy". Naturalnie jurorzy w całej swej wspaniałości i splendorze nie kwapią się do wyjaśnień, co też mają na myśli. Niektórzy używali słowa 'konsystencja' - na przykład chrupkie, gumiaste, twarde, żylaste, grudkowate i tak dalej. Nadal jednak nie było to wyłożenie kawa na ławę o co chodzi, a jedynie opisywanie zawartości talerza. W kwestii wina sprawa wygląda podobnie, rzadko kiedy możemy zetknąć się z logicznym i naukowym wyjaśnieniem tego terminu. Doszło do tego, że spotkałem się z definicją "dotykowe właściwości wina" i uwierzcie, mimo, że fraza ta jest w języku polskim to za nic tego nie rozumiałem. 

Notonthehighstreet

Czym jest wino smakujące jak nieheblowana deska, welwetowe, szczypiące, mineralne? Zgoda, nieźle to brzmi w notkach degustacyjnych, ale osoba trzecia może w ogóle nie załapać, o co chodzi w danym winie. Doszło do tego, że niektóre opisy brzmiały jak peany na cześć rzadkich herbat, wyczynowych obrazów czy majstersztyków legend rocka. Ale nadal skutecznie nie wyjaśniały naszego problemu, powodując zdziwienie i niedowierzanie, że tak wielu używa słowa, którego nie ma jednoznacznej definicji.

Pinterest

Przyznam, że nie lada kłopot sprawił mi ten tekst z uwagi na to, że każdy z rozmówców podawał inne wyjaśnienie. Gdzieś tam przemknęła przywołana struktura/konsystencja, ale przecież wino jest w stanie ciekłym, więc po co używać tego słowa? Najtrafniejsze było stwierdzenie, że faktura to część zbalansowania, czyli każde wino zbalansowane posiada fakturę, ale nie każde wino posiadające fakturę jest zbalansowane. A co w przypadku, kiedy charakterystyczna dla jakiegoś wina jest dominująca owocowość, kwasowość albo wymóg utopienia szczepu w beczce, jak robi wielu winiarzy? Może muzyka nie jest za głośna, tylko nie odpowiada nam dany utwór?

W następnym odcinku G jak gwarancja.

Pozostałe części:

A jak abstrakcja

B jak beczka

C jak charakterystyka

D jak dosłowność

E jak emocje
 

środa, 8 czerwca 2016

Albarino o muerte

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Kiedy ponad rok temu zorganizowałem pierwszy i największy w Polsce panel Rieslingów w ciemno nawet nie zdawałem sobie sprawy z nieuniknionego. Długo po tamtym owocnym w dyskusje, wraz z sommelierami i blogerami, wydarzeniu nie mogłem patrzeć na Rieslinga; mierziła mnie jego kwasowość, limonkowe niuanse, wszędobylskość, gastronomiczne rozpasanie. Ukojenie przyniosło Albarino; wino lata, przyjemny chłód po długim biegu, obietnica oczekiwanego, nieznośna lekkość wytchnienia. Niestrudzony Julio Sobrino, fenomenalny sommelier i nieustanny edukator, wyczuł bluesa i zwołał chętnych wspomnianego chilloutu na degustację szeregu win ze szczepu, który setki dni temu przyniósł mi ulgę.

fot WineMike

Adega Eidos "Eidos de Padrinan" Albarino 2015 (Barrique Basia Lejkowska Wine Selection); kosmiczna wprost aromatyczność, czegóż tutaj nie ma - akacje, łąka, miód lipowy, wprawdzie kwasowość gdzieś majaczy w tle, jednak przy zdecydowanych niuansach kwiatowych w ogóle nie przeszkadza.

fot WineMike

Pazo de San Mauro Albarino 2014; smaczny dowód na to, że Albarino nie trzeba wypijać z datą poprzedniego roku na kontretykiecie. Znakomicie się rozwija, sporo waniliowo-słonych klimatów, kremowe, aż prosi o poświęcenie mu więcej uwagi niż to zwykle czynimy nad białymi winami w lecie.
fot WineMike

Vincente Gandia Con un Par (with a pair) Albarino 2015 (DobreWino); mineralne pełną gęb... kieliszkiem, znaczy się. Nieco pikantne, po chwili emanuje aromatami świeżej, dopiero co ułamanej, chrupiącej bagietki.

fot WineMike

Uvas Felices El Jardin de Lucia Albarino 2014 stanowi idealny przepis na to, jak nie należy robić nie tylko Albarino, ale w ogóle wina - gryzące i niezrównoważone, bo dosłownie zalane alkoholem, amatorów może całkowicie zniechęcić do tego szczepu.

fot WineMike

Altos de Torona Albanta Albarino 2013; kolejny przykład jak wspaniale może się to wino rozwijać. Nagromadzenie nut melona, ananasa, w ustach dość zachowawcze, ale odznaczające się tym, czego chyba wszyscy w winie poszukujemy - "tego czegoś".

fot WineMike

Paco&Lola Prime Albarino 2013 (M&P); sporo drożdżowych akcentów, zwiewne i kremowe, świetnie będące przykładem nowatorskiego podejścia do szczepu. I choć nie jest gigantem trwałości to nie sposób odmówić mu mineralności poprzetykanej słonymi akcentami.

Tamtego poranka nie sposób było oprzeć się wrażeniu, że niezależnie wszystkiego Albarino przynosi wytchnienie, ulgę, spokojną przystań w codziennym niekończącym się wyścigu. I chociaż nie jest uprawiany na tylu rodzajach gleb i regionach co Riesling, Sauvignon Blanc czy Chardonnay to w winnej księdze zajmuje ogromny, osobny rozdział.

Facebook - Wine Trip Into Your Soul