czwartek, 21 czerwca 2018

Riesling w ciemno - relacja

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Czy macie szereg sytuacji lub doświadczeń, gdzie sama myśl o nich wywołuje mimowolny uśmiech? Łyk wody po wyczerpującym biegu, otrzymanie upragnionego awansu, zainteresowanie w oczach jej bądź jego, niczym nieskrępowaną spontaniczność? Na dźwięk słowa "Riesling" bezwiednie przymykam oczy i przenoszę się w świat krzemieni, wapnia, rwącego potoku, mozaiki kwasowości w odwiecznym - lub przeciwnie - kompromisie z kwasowością, ogromnego spektrum nut kwiatowych, kamiennych czy wreszcie owocowych. Identycznie jak w przypadku oczywistej filiżanki kawy każdego poranka, tak trudno wyobrazić sobie lato pozbawione kieliszka schłodzonego Rieslinga, który przynosi ulgę i poczucie słuszności tu i teraz. Nie inaczej było w trakcie minionej degustacji, podczas której w gronie blogerów i sommelierów punktowaliśmy w ciemno dziesiątkę win. Sytuacji nie ułatwiały co najmniej dwie rzeczy - najgorętszy wieczór miesiąca oraz obłędnie bajeczne miejsce degustacji nad Wisłą - Winsky Wine'n'Whisky Bar.

fot. WineMike

1. Dr Burklin-Wolf Trocken Riesling 2016 (Mielżyński) - 57 zł; kruche, dyskretnie limonkowe z mgiełką nut papierówek oraz polnych kwiatów i brzoskwiń, uwodzicielskie z domieszką trawiastych niuansów, soczyste i mineralne. Jakby zabutelkować najcudowniejszy wiosenny poranek..

fot. WineMike
  
2. Weingut Rudolf May Riesling Retzstadt 2016 (Lutomski Wino) - 74 zł; nagromadzenie nut melona, dojrzałych gruszek, agrestu oraz pigwy zostało skutecznie przykryte uroczo naiwnym wrażeniem, że z wielu świetnych składowych, które osobno świetnie się prezentują w efekcie zmieszane dały melodię w której palec samoistnie naciska "stop".

fot. WineMike

3. Hollerer Stein Welschriesling 2017 (Wine Avenue) - 54 zł; parafrazując klasyka "Przyczajony Riesling, ukryte Grasevina", które z bohaterem degustacji ma tyle wspólnego co.. nic nie ma, ot co! Niemniej uczciwie zrobione wino, pełne pikantnych akcentów, zielonych nut, dość szczodre i smaczne.

fot. WineMike

4. Weingut Bannert Sündlasberg Riesling 2016 (Wino i kieliszki) - 49 zł; natłok brzoskwiń, moreli oraz róż herbacianych zdaje się wciskać głęboko w zmysły, całości jednak brakuje dosłownie okruch kwasowości, a nieco palący alkohol aż prosił o przykrycie resztą aromatów.

fot. WineMike

5. Laposa Borbirtok Badacsonyi Rajnaj Rizling 2016 (Lutomski Wino) - 59,80 zł; redukcja, moi drodzy, redukcja! Cudownie upajające, otumaniające niuansami suszonych ziół, lasu w upalny dzień, dyskretnych naftowych pewników, mineralnych zaskoczeń, ale przede wszystkim harmonii i spontanicznej satysfakcji powracając po kwadransie do kieliszka.

fot. WineMike

6. Weingut Tom Dockner Parapluiberg Riesling 2015
(Wino i kieliszki) - 54 zł; iście nieoczywiste, niepozornie kusi raz odświeżającą mineralnością, to słodyczą moreli, a to wibrującą kwasowością, końcówką pełną białego pieprzu i.. znika niczym obraz na ekranie tuż przed walką wieczoru, obietnicą grande finale, a szkoda!

fot. WineMike

7. Peter Mertes Spring Valley Riesling 2016 (Lidl Polska) - 14,99 zł; często sprawdza się stara prawda, że w ciemno dobre wrażenie sprawiają wina, które otwieramy bez okazji, ale nie przyznajemy się w tzw. towarzystwie w obawie przed ostracyzmem. Tylko dlaczego? Cóż wstydliwego w prostym jak budowa linijki i intensywnym jak cios leniwca na emeryturze, nieinwazyjnym i prostym winie?

fot. WineMike

8. Weiber Alsace Riesling 2016 (Lidl Polska) - 19,99 zł; ambitniejszy kolega poprzednika idealnie spełnia swoje zadanie jako wino gastronomiczne, które będzie niezłym towarzyszem najprostszych przystawek. Odważni nie znajdują między nim a lemoniadą zbytniej różnicy, więc skoro nie widać różnicy...

fot. WineMike
 
9. Weingut Biegler Grimmling Riesling 2014 (Wino i kieliszki) - 69 zł; satysfakcjonująca kompleksowość, niesamowity miraż owoców tropikalnych, bogatej mieszanki ziół, przemyślanej kwasowości, mądrze zaakcentowanego alkoholu oraz swoistego pazura, którego trudno ubrać w słowa.

fot. WineMike

10. Dr Loosen Dry Riesling 2016 (Vininova) - 42,90 zł; mozelskie odświeżenie po wyczerpującym biegu, kiedy kubki smakowe łakną zróżnicowania. Podstawowa propozycja producenta, która od razu rozstawia wszystkich po kątach. Mnóstwo kwasowości, smacznej limonki oraz pikantne akcenty sprawiają, że nie sposób pozostać obojętnym.

Podsumowanie dziesięciu nieprzypadkowych Rieslingów musi ocierać się o banał, być odziane we frazesy, znane slogany, tajemnice Poliszynela i swoiste nikt-nie-mówi-a-wszyscy-wiedzą-o-co-chodzi. Jak zestawić szereg win z których każde jest świetne w swojej lidze? Każdy z autorów zaprezentowanych win jest niczym kompozytor, tworzący na tych samych instrumentach, ale osiągający totalnie różne wyniki. Odmienność gleb i technik w połączeniu z kreatywnością winiarzy stanowią niewyczerpane źródło różnorodności Rieslinga.

Relacje zaproszonych:
Robert 'Winiacz" Szulc - Dziesięć letnich mgnień Rieslinga



Facebook - Wine Trip Into Your Soul

czwartek, 10 maja 2018

Flaszki we mgle vol. VI


Przyznam się Wam zupełnie szczerze, nie owijając w celofan i tak dalej, że miałem wątpliwości. Obawy, które wraz ze zbliżającą się datą wydarzenia nabierały realnego obrazu. Świadom poprzednich edycji wiedziałem, że zaproszeni mają oczekiwania, a co za tym idzie - wymagania, względem moich degustacji. Początkowo szokowałem jokerami, wina zupełnie nieprzystającymi do tzw. ogólnie pojętego porządku rzeczy, na których Master Sommelierzy i Master Of Wine (y) starli szkliwa. Wiedziałem, że warto - w pewnych sytuacjach - wyważać otwarte drzwi, na nowo definiować pojęcia, przecierać szlaki i ucierać nosa - pożal się borze - ekspertom. Kontynuując temat degustowania w ciemno zebrałem grupę śmiałków, żeby zmierzyć się z dziesięcioma niewiadomymi. A spotkaliśmy się w najpiękniejszym miejscu nad Wisłą - Winsky!

fot. Robert Szulc

1. Cincinnato Pantaleo Greco 2016 (Krople Wina - 69 zł); intensywnie kwiatowe, wręcz oniryczne, podbite mineralnymi akcentami, orzeźwiające i buchające pełnią lata z kieliszka. Grecki wirtuoz dał świetny występ na gliniasto-wulkanicznej glebie Lazio!

fot. Robert Szulc

2. Hardy's Limestone Coast Chardonnay 2016 (Żabka Polska - 22.99 zł); fantastyczny ogród - nagromadzenie nut melona, brzoskwini, skórki cytrynowej; kremowość i nuty świeżego zielonego jabłka idealnie współgrają z mgiełką czającej się nieopodal wanilii. Chablis-miniaturka, nie inaczej!

fot. Robert Szulc

3. Alessandro di Camporeale Benede Catarratto 2016 (Krople Wina - 59 zł); uwodzące niuanse migdałowca, moreli, białej brzoskwini oraz kwiatu pomarańczy tworzą cudowną melodię, od której nie sposób się oderwać. Uczciwie i z pasją zrobione.

fot. Robert Szulc

4. Southbank Marlborough Sauvignon Blanc 2017 (Żabka Polska - 32.99 zł); oczywista-oczywistość, ale jakże przyjemna. Agrestowo-trawiasty rumak, podkuty bukszpanem i wibrującą kwasowością, pędzący w naszym kierunku.

fot. Robert Szulc

5. Corvezzo Terre di Marca Pinot Grigio Ramato 2016 (Krople Wina - 59 zł); fantastycznie czyste i niepoprawnie mineralne, wsparte przez nuty gruszek, białych brzoskwiń, moreli, czarnego bzu oraz akcenty ziołowe. Gładkie, ale nie potoczyste, przystępne, ale nie proste, ze słodkawym finiszem, ale w żadnym wypadku komercyjne. Wiosenna łąka w kieliszku!

fot. Robert Szulc

6. Uggiano Chianti Riserva 2013 (Żabka Polska - 37.99 zł); szczere i wyraziste, nagromadzenie nut czerwonych owoców z domieszką cynamonu oraz lukrecji, całość jest świeża, jędrna i nieźle zrównoważona.

fot. Robert Szulc

7. Eremo Primitivo di Manduria 2016 (Żabka Polska - 29.99 zł); włoski kolos, który bombarduje nas niuansami creme de cassis, suszonej żurawiny, borówek, tytoniu oraz akcentami ziemistymi. Mimo ogromu wrażeń całość wydaje się intensywna, ale nie przytłaczająca i mogłaby trwać w nieskończoność.

fot. Robert Szulc

8. Hardy's Langhorne Creek Shiraz 2016 (Żabka Polska - 22.99 zł); zaskakująco "gęste"; jagody, wiśnie, czekolada, majaczące nuty słodkiej wanilii. Niezła struktura, a przy tym cudownie zwiewne i hedonistyczne.

fot. Robert Szulc

9. William Cole Columbine Special Reserve Carmenere 2013 (Wine Avenue - 59 zł); intensywne nuty czarnego pieprzu, jeżyn oraz jagód, niesamowicie zrównoważone i dojrzałe. Soczyste i miękkie zarazem, dostarcza ogromną guilty pleasure za każdym łykiem.

fot. Robert Szulc


10. Pulenta Wines Bodega la Flor Mendoza Malbec 2014 (Wine Avenue - 49 zł); dostojny olbrzym - szczytowa hiperbola dojrzałych owoców z waniliową mgiełką, soczyste, gibkie, przyjazne i niepoprawnie smaczne, dostarcza nieodpartej chęci sięgnięcia po więcej.

W degustowaniu w ciemno, kiedy rozpoznajemy szczepy, nie liczy się cena, producent, beczkowanie, wygląd etykiety, importer, upodobania ani parowanie z jedzeniem. Sens ma tylko tu-i-teraz, kiedy krople wina leniwie spływają po ściankach kieliszka, a my wyćwiczonym gestem wsuwamy do niego nos i w odmętach, szafkach i szufladkach pamięci usiłujemy wyszukać to jedyne słowo, które będzie znaczyło więcej niż cała nasza nauka razem wzięta.

poniedziałek, 12 lutego 2018

Winne Wtorki - cały ten Walenty

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Walentyki to czas żniw dla restauratorów, którzy podczas wymykającego się prawom logiki i rozsądku święta zacierają dłonie na zysk z tej fantastycznej utopii, która każe posłusznym zombie rezerwować stoliki w upchanych salach, licząc na tzw. intymność, nieprzerwanie relacjonujących przebieg spotkań w social media. Sklepy z winem kuszą zestawami dla par w których nie może zabraknąć niesprzedawalnego rose (tak, tak) i nieodzownego musiaka, często trafiają się również półsłodkie potworki, a wszystko obowiązkowo okraszone czekoladkami, cukierkami, pralinkami, lizakami, wężem na kółkach i misiem w stroju klauna z bazaru.. Kiedy pojawiła się propozycja wzięcia udziału w doborze wina na to kapitalistyczne-święto-konsumpcjonizmu (no co!) nie zastanawiałem się ani chwili. Zwłaszcza, że od kilku tygodniu w kolejce do otwarcia czekała pewna butelka..

fot. WineMike

Dwudziestotrzyletnia Rioja to nie przelewki - gości w moim kieliszku równie często co afrykański blues w głośnikach, więc do tematu należy podejść tylko ciut chowając sarkazm i podśmiewajki. El Coto De Roja, żywa legenda regionu, która rzadko kiedy zawodzi, dała światu cichego bohatera - Coto de Imaz, zwane przeze mnie pieszczotliwie wymazem z kota. Stuprocentowe Tempranillo, zabutelkowane w 1995 r., cierpliwie poczekało kilka lat w kraju paelli, żeby opuścić kontynent i wyglądać na Gran Canarii poszukiwacza, który powróci z nim na kontynent, nad Wisłę, aż wreszcie w miniony weekend doczekało się otwarcia, niechętnie umościło się w dekanterze, a po dwóch godzinach...

Przewartościowujemy całe to tzw. święto, podczas którego więcej znaczy lepiej, więcej cukru znaczy być w temacie, więcej wydanych pieniędzy świadczy o sile uczucia. Chomikujemy musiaki, słodziaki, stare wina tylko po to, żeby pomiędzy jednym a drugim łykiem utwierdzić się w przekonaniu, że to-jednak-nie-to. Dlaczego? Pewnie dorabiamy ideologię do magii chwili, mgiełki romantycznego uniesienia z którego socjobiolodzy śmieją się przy jakimś pilsie. Jesteśmy tylko zwierzakami i na siłę dorabiamy sens i drugie dno do tych obszarów życia, które mają tę śmieszną właściwość, że im bardziej je analizujemy, tym więcej ich nam umyka.

..stała się rzecz dziwna. Wszystko wokół ucichło, za oknem koliber przysiadł na gałęzi, z zaciekawieniem przypatrując się parze, która sączyła Rioję-made-in-the-90's, a po chwili zaczął prószyć śnieg, ptaszek gdzieś odleciał, pomieszczenie zaczęły wypełniać aromaty stajni, suchej ziemi, liści, borówek i porzeczek. Ściany niemal zaczęły się kruszyć od intensywności zwierzęcych akcentów, duszno zrobiło się od wrażeń, przemyśleń, uwag i ripost. Całość utonęła w cudownej kwasowości, kuszącej prostotą i dopełnionej smukła taniną, odprężającą i pewną. Dlaczego czekać z otwarciem wina na tzw. specjalną okazję? Nie wystarczy nam, że jesteśmy właśnie tu i teraz?


Relacje odważnych: 

Italianizzato - Wino dla zakochanych

Blurppp - Marsala! Czy nada się na Walentynki?

Nasz Świat Win - Aromatyczne Moscato na Walentynki

Winiacz - Amorki = bąbelki?

Winne okolice - walentynkowy musiak od Puklavec & Friends

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

poniedziałek, 5 lutego 2018

Magiczna granica: wina powyżej 100 zł - relacja

Słyszeliście kiedyś o Filarach Stworzenia? Chodzi o zdjęcie wykonanie teleskopem Hubble'a, które bywa nazywane kolebką gwiazd. Bajeczne chmury pyłu i gazu przypominają zachwycającą podwodną roślinność lub wyciągniętą dłoń. Ten fantastyczny obraz jest nieprzerwanie formowany, rozświetlany i niszczony przez promieniowanie okolicznych gigantycznych gwiazd. Przyznacie, że słaby to ma związek z winem, ale właśnie o tym pomyślałem, kiedy w mojej głowie zakiełkował pomysł na panel z winami powyżej 100 zł. Rozchodzi się o zero, które stanowi 50% wyświetlania tego tekstu w kodzie binarnym, który obok jedynki stanowi niezmącony strumień danych - każde zdjęcie i tekst są tylko ciągiem zer i jedynek. A czy jest jakaś znacząca różnica pomiędzy winem za 10, 100 i 1000 zł poza zerami? Jaką wartość ma zero? Może się kazać, że zero ma wartość dodatnią, kiedy drogie wino nam smakuje i tym samym sprosta naszym oczekiwaniom. Ale też wartość może być ujemna, kiedy zachłyśniemy się ceną, a zawartość kieliszka zejdzie na dalszy plan. Degustując w ciemno unikamy zniekształcenia poznawczego, kiedy ładna lub brzydka - wedle uznania - etykieta potrafi przesądzić o zakupie wina lub jego odbiorze.

Nowa destynacja nad Wisłą, fot. Andrzej Staniszewski

Nowy rok to nie tylko postanowienia, plany i cele. To również poszukiwanie nieznanego, rzucanie się na głęboką wodę i odkrywanie nowych doznań. Nie inaczej było z wyborem miejsca na pierwszą w tym roku degustację w ciemno. Oczywistym było, że zmagania z niewiadomym odbędą się premierowo w Winsky Wine'n'Whisky Bar. Miejsce, dobór win i potraw stanowią przemyślany, autorski projekt Moniki Frendl - sommelier, członkini Stowarzyszenia Kobiet i Wino, prowadzącej również Wine Guide. Niezwykle skromna, ale jednocześnie świadoma potencjału położonego niepozornie nad Wisłą wine-baru, nie tylko wyraziła chęć współorganizacji degustacji, ale również entuzjastycznie brała w niej udział i udowodniła, że właścicielka, degustująca i zajmująca się Gośćmi lokalu zarazem, niemal do perfekcji opanowała bilokację.

fot. Andrzej Staniszewski

1. Inama Vigneto du Lot Soave Classico 2015 (Krople Wina - 219 zł); od razu wiedziałem, a myśl ta udzieliła się pozostałym przy stole: otwierając tę butelkę akurat teraz nie sposób było pozbyć się uczucia, że bez zapowiedzi wtargnęliśmy do pracowni malarza, który właśnie tworzył swoje dzieło, a na widok intruzów posłał im, czyli nam, gniewne spojrzenie i kazał zamknąć drzwi z drugiej strony. Ale niektórzy dostrzegli potencjał podczas tej chwili - uwodzące miodowo-orzechowe nuty, intensywnie utlenione, zastanawiająco mineralne, nieco kremowe, jednak dość nieuczesane, nieujarzmione, przy czym stanowi idealny dowód na to, żeby kolejną butelkę z tego rocznika otworzyć za pięć lat. A co będziemy się ograniczać?

fot. Andrzej Staniszewski

2. Alessandro di Camporeale Catarratto 2015 (Krople Wina - 110 zł); sól, moi drodzy, wszędzie sól! Nie inaczej było z autochtoniczną odmianą z Sycylii. Choć w aromatach nie sposób pozostać obojętnym wobec hedonistycznych niuansów białych kwiatów i skórki cytrynowej to usta windują nas gdzieś pomiędzy chmury wraz z pikantnymi akcentami, intensywną mineralnością oraz nutami krzemienia. Pojawiło się nawet hasło z którym jak najbardziej się zgodziłem, że podczas degustacji miało się całkiem realne wrażenie "lizania mokrego kamienia". Inteligentne wino, mądrze wyważone i pobudzające wyobraźnię.

fot. Andrzej Staniszewski

3. Mitolo GAM Shiraz 2013 (Wine Avenue - 119 zł); wobec jedynego zakręcanego wina podczas tego wydarzenia miałem specjalne wymagania. Nie tylko z uwagi na zmianę barwy w kieliszku, ale również sposób zamknięcia, przez prawie 5 lat skrywający zawartość przed światem. Wszelkie obawy był niesłuszne, a oczekiwania zostały spełnione z nawiązką. Niemal otumaniające nuty tytoniu, ziemiste, konfitury wiśniowo-truskawkowej, gorzkiej czekolady, eukaliptusa, cedru, wanilii, podsuszanych śliwek. Bezczelnie odważne, nie pozostawiające wątpliwości, a przy tym kusząco miękkie i łobuzerskim uśmiechem zapraszające po kolejny kieliszek.

fot. Andrzej Staniszewski

4. Dante Rivetti Barbaresco Bric'Micca 2012 (Wine Avenue - 129 zł); podobno otwieranie tak młodego Barbaresco powinno być karalne, jednak żaden przedstawiciel apelacji nie dotarł do nas tamtego wieczora. Jasne, że tak niedorosłe wino ma prawo być niedojrzałe, nieokrzesane i nie-gotowe - i takie też było. Jednak nuty fiołków, czerwonych owoców, cynamonu, świeżo zmielonego czarnego pieprzu i goździków pod batutą diabelsko intensywnej taniny uspokoiły i zapewniły, że to zaledwie kolejny etap w rozwoju i błędem byłoby skreślanie go w tym momencie, kiedy farba na płótnie dzieła jeszcze nie wyschła.

fot. Andrzej Staniszewski

5. Inama Carmenere Piu 2014 (Krople Wina - 110 zł); zapomnijcie o archetypie chilijskiego Carmenere, mniej sławnej wersji z Francji, bo ten zawodnik nie przypomina żadnego z nich. Finezyjne i wyważone ze wsparciem Merlota, dostarcza natłok malinowo-poziomkowych wrażeń. Mnóstwo nut zielonej papryki, nieco łodygowe i nie sposób pozbyć się wrażenia, że przy tak intensywnym owocu brakuje nieco kwasowości, która spowodowałaby kolejne zachwyty. U fanów przytłaczająco owocowych win spowoduje nieprzespane noce z wrażenia, co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości.

fot. Andrzej Staniszewski

6. Casa Rojo "Maquinon" 2016 (Red Nose – 159 zł); ledwo nalałem wino do kieliszków, a już słyszałem głosy zebranych, że "nad tym winem unosi się duch wina naturalnego". Niesamowicie gęste, dosłownie nabite nutami likieru wiśniowego, gorzkiej czekolady, mięty, jeżyn, jagód, a przy tym harmonijne z mądrze zastosowaną beczką. Niemęczące i jednocześnie motywujące do zastanowienia się nad zawartością kieliszka i ewolucją. Mimo nagromadzenia tylu aromatów i smaków jest zaskakująco przyjazne. Priorat w najlepszym wydaniu. I czai się tutaj trochę zwierzaka, więc mamy komplet.

fot. Andrzej Staniszewski

7. Fattoria dei Barbi Brunello di Montalcino 2012 (Lidl Polska - 129 zł); czyste, niemal potoczyste, napakowane nutami rozmarynu, fiołków, tytoniu, białego pieprzu, creme de cassis, suszonych ziół z jedwabnymi taninami, które zdają się nie mieć końca. I tutaj o ściany czaszki obija się myśl - skoro już teraz jest świetne to czy jest sens trzymać kolejne butelki na lata? Chyba każdy musi sobie sam odpowiedzieć na to pytanie, bo - jak doskonale wiemy - każda butelka jest inna. Ale zawsze warto rozwijać się i uważnie obserwować, jak wino ewoluuje... bądź nie, bo najlepsze było w momencie otwarcia.

fot. Andrzej Staniszewski

8. Cuvelier Los Andes Coleccion Mendoza 2012 (Mielżyński - 127,50 zł); i tutaj na ring wszedł zawodnik wagi ciężkiej, który postanowił, że mistrzowskiego pasa nie odda bez walki. Argentyński kupaż nikogo nie zawiódł - Cabernet, Syrah, Merlot i Malbec, fantastyczny kwartet, który pogodził wszystkich w uznaniu. Solidne, ale nie ciosane, dobrze zbudowane, ale bez sterydów, gibkie, ale w żadnym wypadku miotające się. Szczere i bezkompromisowe, stanowi niezbity dowód na talent winiarza do tworzenia kupaży.

fot. Andrzej Staniszewski

9. Chateau de Valandraud "Virginie de Valandraud" Saint-Emilion Grand Cru AOC 2015 (Lidl Polska - 149 zł; wieczór zamykał iście wyczynowy przedstawiciel wspaniałego regionu - Bordeaux, który spędza sen z powiek rzeszom winomanów na całym świecie. Druga etykieta znanego producenta, która doskonale poradziła sobie z wyzwaniem. Ziołowe, ziemiste, nuty liści laurowych, wielowarstwowe i wymagające, nabierające intensywności i charakteru po odstawieniu kieliszka na parę minut. Czasami wina są tak intensywne, ale nie ciężkie, że mówi się o krojeniu ich nożem i nie inaczej jest w tym przypadku.

Pokonaliśmy 9 przystanków wychodzenia ze strefy komfortu, efektu halo, dobrodziejstw i obaw degustacji w ciemno. Każde wino miało równe szanse, chociaż jedne warto było zdegustować solo, bo doskonale wiemy, że inaczej odbieramy wino, które degustujemy jako jedyne, a inaczej, gdy jest którymś z kolei. Wszyscy zaproszeni fantastycznie poradzili sobie z zadaniem ocenienia, czy dane wino jest warto 100 zł i więcej. Zażartym dyskusjom, wygłaszanym racjom, kiwaniom głowami z niedowierzania lub zachwytu zdawało się nie być końca. Każdy zdawał się być cząstką czegoś wspaniałego, kiedy tak zawzięcie notowali, oceniali i krytykowali zawartości kolejnych kieliszków.

Degustowaliśmy w Winsky Wine'n'Whisky Bar.

Degustowali:
Sebastian Bazylak (www.zdegustowany.com)
Izabela Popko (www.raportzwin.wordpress.com)
Paweł Grotowski (www.powinowaci.pl)
Małgorzata Partyka (www.enowersytet.pl)
Andrzej Staniszewski (www.trzykolorywina.com)
Monika Frendl (Wine Guide, Stowarzyszenie Kobiety i Wino oraz właścicielka miejsca degustacji - Winsky Wine'n'Whisky Bar)
Robert Szulc (www.winiacz.com)
Dominika Bień (www.noziwidelecblog.com)
Emilia Grabowska (Stowarzyszenie Kobiety i Wino)
Michał Grabowski (Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych)

Relacje zaproszonych (tutaj będą pojawiać się linki do kolejnych relacji!):

Andrzej "TrzyKoloryWina" Staniszewski - Magiczna granica czyli wina powyżej 100 zł. Degustacja w ciemno.

Izabela "Raport z win" Popko - Magiczna granica - 5 butelek za więcej niż 100 zł 

Robert "Winiacz" Szulc - Jak smakują wina powyżej "stówki" za butelkę?

Sebastian "Zdegustowany" Bazylak - Czy 100 zł otwiera bramy do winnego raju?  

Dominika "Nóż i Widelec" Bi - Gdzie leży granica?

Enowersytet - Magiczna granica?

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Biancardi - mały może więcej


Podczas pierwszych śniegów tego roku charyzmatyczny Piotr Chełchowski, który z rosnącym powodzeniem prowadzi projekt Krople wina, zaprosił do Polski self-made-mana, niezwykle skromnego, a jednocześnie świadomego winiarza, który ze szczerym zaangażowaniem, niczym w gronie przyjaciół, podzielił się z nami sześcioma mgnieniami Puglii, swojego miejsca na ziemi, które w ten szczególny sposób zna tylko on - Michele Biancardi. Wespół z importerem mistrzowsko poprowadzili wieczór pełen zaskoczeń w niepozornej winiarni Winotopia.

fot. WineMike

SoloFiano 2016 (cena 65 zł); czyste, rześkie, intensywne i potoczyste Fiano stanowi wyzwanie dla każdego, kto się na nie porywa. Łatwo odgadnąć, że tutaj sztuka udała się z nawiązką. Niepozorna etykieta oznacza intensywny, kwiatowy nos, słonawe nuty, brzoskwinie, zioła, dyskretną mineralność, niuanse białego agrestu, nieco tłustawe w ogólnym wrażeniu. Mylili się ci, którzy wydali wyrok, że to najlepsze wino wieczoru. A tymczasem..

fot. WineMike

L'insolito 2016 (77 zł); intensywnie aromatyczne, wymagające, śródziemnomorskie, kuszące, intrygujące, naszpikowane nutami akacji, jaśminu, zielonych jabłek, świeżo wyciśniętej limonki oraz lipy. Niesamowicie orzeźwiające, będące pochwałą nurtu bio, jego szczerym i bezkompromisowym wydaniem, które może stać się początkiem świetnej podróży po winach tego rodzaju, ale też wyprawą samą w sobie.

fot. WineMike

Uno Piu Uno 2015 (50 zł); dosłownie buchające z kieliszka soczystą mieszanką czerwonych owoców: czereśni, wiśni, jagód. Gdzieś w tle majaczy nuta taniczna, jednak to zaledwie wrażenie, a po owocowych nutach nadchodzą dżemowe i kawowe. Proste, ale w żadnym wypadku infantylne. Całość jest bardzo udanym kupażem autochtonów Primitivo oraz Nero di Troia i określenie „nieinwazyjne wino gastronomiczne” pasuje jak ulał. 

fot. WineMike

Ponte Viro Primitivo 2016 (79 zł); początkowo nieokrzesane i szarżujące intensywnie kwasowo-beczkowym duetem, po kilku minutach uspokaja się i zapraszająco nęci śliwkowymi niuansami. Tym, co świadczy o talencie winiarza jest tutaj niemal idealna równowaga pomiędzy kwasowością, taniną a owocem; niby wszystko od linijki, ale z domieszką spontanicznego szaleństwa.

fot. WineMike

Anima di Nero 2014 (79 zł); pierwsze, co dotarło do zmysłów po wsunięciu nosa do kieliszka to intensywne nuty gorzkiej czekolady oraz świeżo zmielonej kawy, gdzieś tam dołączyły niuanse pestkowe oraz wiśniowe. Beczka została bardzo mądrze użyta, która niczym sól w potrawie potrafi zdziałać cuda i zrównoważyć całe danie. Czyste odmianowo, ale to w zupełności wystarcza. Bez kłopotu jestem sobie wyobrazić je pite w zimowej scenerii, jak i podczas letniego pikniku.
 
fot. WineMike

Mille Ceppi 2014 (119 zł); topowa pozycja z katalogu i ponownie Nero di Troia, które totalnie różni się od poprzednika. Uderza nas nagromadzenie nut mokrej ziemi i liści, suszona żurawina, nieco ziołowych niuansów i renklody. W ustach mamy zupełne przeciwieństwo, „spokój na morzu”, konsekwentne i ułożone kwasowo-beczkowo-owocowe podłoże, intensywnie jeżynowe i rozwojowe, więc warto je zdekantować.

Ten sam szczep, różne wina. Gitarzysta czy pianista potrafi wydobywać rozmaite dźwięki z instrumentów, tak umiejętny winiarz nada każdemu ze swoich win indywidualność, odciśnie na nim niepowtarzalne piętno, do każdej butelki oddając kawałek siebie. Michele Biancardi doskonale wie, jak wyciągnąć to, co najlepsze z apulijskiej ziemi. Nie ma tutaj małpowania międzynarodowych odmian, zrzynania od innych ani dorabiania wzniosłej teorii do słabych win. Mamy za to szczerość, bezkompromisowość, konsekwencje ciężkiej pracy i satysfakcję z efektów.


Facebook - Wine Trip Into Your Soul