poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Tempranillo w ciemno


Istnieją w naszych głowach hasła, które jednoznacznie prowadzą do następnych: Lucio Fontana - abstrakcja w zadziornym włoskim wydaniu, Vincent Price - niesamowicie niepokojąca barwa głosu, Piero Umiliani - gość od "Mah na mah na" i wiele, wiele innych. Pozostając w pewnym obszarze winnych wyobrażeń i pewników nie sposób nie trafić na ciąg logiczny Tempranillo - Rioja; i już! Żadnych dodatków, wyjaśnień, wyznaczania kto-gdzie-dlaczego-i-tak-dalej. Określone smaki, konkretne aromaty, boleśnie nudne i leniwe skojarzenia, które za każdym razem prowadzą do tych samych wniosków.. ale czy aby na pewno?

fot. WineMike

1. Bodegas Montecillo Rioja Gran Reserva 1994; zupełnie niespodziewanie z prywatnej inicjatywy na panel trafiło - jak dotychczas - najstarsze wino. Nadal jędrne, wibrujące, choć miejscami stonowane, jednak cudownie pewne. Mnóstwo nut tytoniu, jeżyn, czereśni, wiśni, nieco wycofane niuanse ziołowe, jednak całość zgrabnie przechodzi w przekonanie, że butelka została otworzona w idealnym momencie.

fot. WineMike
 
2. Bodega Valdrinal Tradicion Crianza 2014; chociaż w tle czai się trochę zwierzaka i leśnych owoców to naszej uwagi łakną nuty balsamiczne, poprzetykane nieco szorstkimi taninami. Mnóstwo ekspresji, pikantna wyrazistość oraz świetna struktura sprawiają, że nie sposób zarzucić mu efektowności, natomiast jak najbardziej można je zakwalifikować jako efektywne.

fot. WineMike
 
3. Finca Sobreno Oak Aged Toro 2016 (Mielżyński - 38.50 zł); ujmujące, w żadnym wypadku dosadne, niemal oniryczne, proste, ale robiące niesamowite wrażenie (taki winny "Stationary Traveller"). Świetna wyprawa w głąb śliwkowo-rodzynkowych, gdzieś tam w tle majaczą wanilia i zioła, a całość jest gustownie wykończona nieco gorzkawym finiszem.

fot. WineMike
 
4. Bodegas Arzuaga Pago Florentino 2015 (Vininova - 42.90 zł); zagadka, która niejednego wywiodła w pole podczas degustacji w ciemno. Próżno szukać tak zwanych "nut charakterystycznych", dostajemy natomiast nuty palonej kawy, smażonej mieszanki czerwonych owoców (ależ sprawdzałem!), bardzo intensywne, niemęczące, zaskakująco długie.

fot. WineMike

5. Lopez Cristobal Ribera del Duero Roble 2017 (Wine Avenue - 57 zł); jeśli sprawia Wam frajdę degustacja win, które smakują drożej niż kosztują to nie musicie dłużej szukać. Wiśniowo-pestkowa intensywność, cudownie rozwijające się nuty leśne: sucha kora, ściółka, nagła zmiana atmosfery. Nieco ostrawe, ale przecież nawet niezły kawałek wymaga podgłośnienia, prawda?

fot. WineMike

6. Alfaro Palacios Propiedad Rioja 2007 (Dom Wina); jeśli znane jest Wam uczucie określane jako mindfuck to z pewnością tutaj poznacie nowe - winefuck. Wyobraźcie sobie nuty truskawek, cytryn, różowego pieprzu, lilii, rumianku, rozmarynu, nektarynek, mineralne, malinowe, a potem dodajcie przytłaczające taniny, tnącą niczym katana kwasowość, alkohol niepozostawiający złudzeń.. a otrzymacie jedno z największych zaskoczeń tego roku.

fot. WineMike
 
7. Bodegas Landaluce Capricho de Landaluce Rioja 2009; podkręcone Tempranillo do granic akceptowalności, ale w najlepszym tego słowa znaczeniu! Nagromadzenie nut czarnych wiśni, jeżyn, fiołków, cedru, grafitu, tostów, karmelu i kawy. Pozycja zdecydowanie z pogranicza, która zdecydowanie podzieli wielbicieli klasyki i wyznawców moderny.

fot. WineMike

8. Bodegas La Legua Crianza 2014 (Marek Kondrat - 55 zł); niby proste, jakby smaczne, niezdecydowanie owocowe.. niczym kameleon zmienia się po kilkunastu minutach i - jak większość win - zdecydowanie nie wietrzeje w kieliszku, a całkiem realnym jest wrażenie, że ono dopiero.. układa się w nim. Skoncentrowanie, mnóstwo balsamicznych niuansów, konfitury z ciemnych, leśnych owoców, nieco wanilii na finiszu. 

Degustowanie powyższych win przypominało mi słuchanie utworu "Black Dog" legendarnych Led Zeppelin w którym to pozbawia nas orientacji przesunięta w specyficzny sposób linia melodii. Doskonale wiemy, gdzie powinna znajdować się dana nuta, dźwięk, wibracja a jednak jej deformacja nie działa w sposób odpychający - wprost przeciwnie! - ciągnąć nas do siebie, niemal prowadząc. I może zabrzmi to banalnie i nieprofesjonalnie, ale chyba ostatnio nie poświęcałem Tempranillo należytej uwagi. Miniony panel uświadomił, że Rioja nie jest żadną granicą jakości i wzorem szczepu, a jedynie jego interpretacją.

W sprawdzonym blogerskim gronie degustowaliśmy w zaprzyjaźnionym Busy Bee.

środa, 15 sierpnia 2018

Cudowne rozczarowanie Lidla

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Przyszło nam degustować w niezwykle emocjonujących czasach. Niemal odwieczny wyścig dyskontów i tzw. sklepów specjalistycznych, który został sztucznie wykreowany przez branżę winiarską, musiał w końcu ustąpić miejsca trzeźwemu spojrzeniu na sytuację. A wiadomość jest zaskakująca, cudowna, właściwa, różnorodna i przede wszystkim prawdziwa; okoliczności, coraz rzadziej poszczególne podmioty stawiają na ekonomiczną konkurencyjność zamiast powoli odchodzić do lamusa. Rozwój niekoniecznie oznacza postęp, a szeregowy konsument coraz częściej wybiera to, czego nie zna i próbuje nowości w imię poszerzania horyzontów. Nie inaczej miała się sprawa minionej degustacji Lidla, który dosłownie wyskoczył z propozycją win bułgarskich i rumuńskich; znane, niewymagające uwagi pewniaki? Nic bardziej mylnego! Smaczku dodaje fakt, że wydarzenie miało miejsce w restauracji Dyletanci, gdzie cena jednego wina potrafi uruchomić węża w niejednej kieszeni. 

fot. materiały prasowe Lidla

Four Friends Thracian Lowland Zitara Vineyards Chardonnay 2017 (19,99 zł); słone, świeże, poranna morska bryza w kieliszku, cudowna kwasowość przywodząca na myśl najszczersze Alvarinho, prawdziwie smaczne i niewydumane. Fani owocu z pewnością docenią nuty gruszki i mango, które świetnie dopełniają całości dobrego wrażenia.

fot. materiały prasowe Lidla

Vila Dobruşa Drăgășani Avincis Crâmpoșie Selecționată 2017 (44.99 zł); mnogość owocu, niesamowicie kwiatowe, wielofazowe, nieoczywiste, świetna ewolucja! Zaskakuje nutami gruszek, soczystych zielonych jabłek, a całość obejmuje zgrabna mineralność. Guilty pleasure w najlepszym wydaniu.

fot. materiały prasowe Lidla

S.C. Jidvei Târnave Fetească Albă Maria Owner’s Choice 2016 (39,99 zł); dość zwiewne i pozornie proste, jednak bardzo hedonistyczne i zrównoważone, świetnie owocowe, łąkowe z przyjemnymi nutami świeżo obranej i zgniecionej pomarańczy.

fot. materiały prasowe Lidla

Vitis Metamorfosis Dealu Mare Via Colțul Pietrei Sauvignon Blanc 2016 (34.99 zł); "mało Sauvignon Blanc, wiele wina"; nieoczywiste, wymykające się podręcznikowym definicjom szczepu, wino pod prąd, ambitne, naładowane nutami akacji, moreli i ziół. Cierpliwi zostaną obdarzeni figowymi niuansami.
fot. materiały prasowe Lidla

Vila Dobruşa Drăgășani Avincis Cabernet Sauvignon Cuvée Andrei 2013 (74.99 zł); fantastyczny pięciolatek, soczysty i ambitny. Intensywne, ale w żadnym razie przytłaczające! Sporo czarnej porzeczki, ale pozbawionej męczącej taniny, która często towarzyszy Cabernetom; spora kwasowość obiecująco dopełnia pozytywnego odbioru. Mgliste nuty wiśniowej konfitury potęgują przekonanie, że takie wino najlepsze czasy ma dopiero przed sobą.

fot. materiały prasowe Lidla

Aurelia Vişinescu Dealu Mare Genesa Pinot Noir 2015 (59.99 zł); rasowe, pięknie zrobione, sporo ziołowo-ziemistych akcentów. Z pewnością wyraźne podzieli wyznawców Pinota na tych, którzy hołdują lekkości i klasycznemu podejściu i otwartych na oryginalne podejście do tematu. Sposób na wyrobienie własnej opinii jest... tylko jeden!

fot. materiały prasowe Lidla

Vila Dobruşa Drăgășani Avincis Pinot Noir 2014 (59.99 zł); jakże odmienne od poprzednika! Nagromadzenie akcentów truskawek i czereśni, jednocześnie szczodre i aksamitne. Intensywne niczym rąbnięcie w tam-tam i ekscytujące jak wyczynowa solówka na gitarze.

fot. materiały prasowe Lidla

Aurelia Vişinescu Dealu Mare Genesa Merlot 2016 (59.99 zł); gigant wrażeń, dosłownie! Czegóż tutaj nie ma - czarna porzeczka, wiśnia, jeżyny, wanilia, nieco wędzonych nut, pełne i dojrzałe, zaskakująco obiecujące i otwierające zmysły na zupełnie nowe podejście do Merlota.

Lidl nie złożył broni, szczęśliwie zapomniał o białej fladze i cudownie wszystkich rozczarował... pozytywnie, nawet bardzo. Sięgnął po kraje, które w kontekście wina wywoływały uśmiech politowania. Jednak sytuacja diametralnie zmieniła się - te same usta zastygają lekko rozchylone w autentycznym zaskoczeniu. I przy okazji - często czytając notki innych odnośnie degustowanych przez nas win zastanawiamy się "jak to możliwe, przecież moje wrażenia są zupełnie inne! Czyśmy pili to samo wino?". Odpowiedź jest jedna i banalna do bólu: chociaż zawartość kieliszków jest identyczna to odbiór zależy od masy odmiennych czynników. Zupełnie jak z zachodem słońca - patrzymy na to samo, a widzimy co innego. Emocje, moi drodzy - emocje!

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

czwartek, 21 czerwca 2018

Riesling w ciemno - relacja

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Czy macie szereg sytuacji lub doświadczeń, gdzie sama myśl o nich wywołuje mimowolny uśmiech? Łyk wody po wyczerpującym biegu, otrzymanie upragnionego awansu, zainteresowanie w oczach jej bądź jego, niczym nieskrępowaną spontaniczność? Na dźwięk słowa "Riesling" bezwiednie przymykam oczy i przenoszę się w świat krzemieni, wapnia, rwącego potoku, mozaiki kwasowości w odwiecznym - lub przeciwnie - kompromisie z kwasowością, ogromnego spektrum nut kwiatowych, kamiennych czy wreszcie owocowych. Identycznie jak w przypadku oczywistej filiżanki kawy każdego poranka, tak trudno wyobrazić sobie lato pozbawione kieliszka schłodzonego Rieslinga, który przynosi ulgę i poczucie słuszności tu i teraz. Nie inaczej było w trakcie minionej degustacji, podczas której w gronie blogerów i sommelierów punktowaliśmy w ciemno dziesiątkę win. Sytuacji nie ułatwiały co najmniej dwie rzeczy - najgorętszy wieczór miesiąca oraz obłędnie bajeczne miejsce degustacji nad Wisłą - Winsky Wine'n'Whisky Bar.

fot. WineMike

1. Dr Burklin-Wolf Trocken Riesling 2016 (Mielżyński) - 57 zł; kruche, dyskretnie limonkowe z mgiełką nut papierówek oraz polnych kwiatów i brzoskwiń, uwodzicielskie z domieszką trawiastych niuansów, soczyste i mineralne. Jakby zabutelkować najcudowniejszy wiosenny poranek..

fot. WineMike
  
2. Weingut Rudolf May Riesling Retzstadt 2016 (Lutomski Wino) - 74 zł; nagromadzenie nut melona, dojrzałych gruszek, agrestu oraz pigwy zostało skutecznie przykryte uroczo naiwnym wrażeniem, że z wielu świetnych składowych, które osobno świetnie się prezentują w efekcie zmieszane dały melodię w której palec samoistnie naciska "stop".

fot. WineMike

3. Hollerer Stein Welschriesling 2017 (Wine Avenue) - 54 zł; parafrazując klasyka "Przyczajony Riesling, ukryte Grasevina", które z bohaterem degustacji ma tyle wspólnego co.. nic nie ma, ot co! Niemniej uczciwie zrobione wino, pełne pikantnych akcentów, zielonych nut, dość szczodre i smaczne.

fot. WineMike

4. Weingut Bannert Sündlasberg Riesling 2016 (Wino i kieliszki) - 49 zł; natłok brzoskwiń, moreli oraz róż herbacianych zdaje się wciskać głęboko w zmysły, całości jednak brakuje dosłownie okruch kwasowości, a nieco palący alkohol aż prosił o przykrycie resztą aromatów.

fot. WineMike

5. Laposa Borbirtok Badacsonyi Rajnaj Rizling 2016 (Lutomski Wino) - 59,80 zł; redukcja, moi drodzy, redukcja! Cudownie upajające, otumaniające niuansami suszonych ziół, lasu w upalny dzień, dyskretnych naftowych pewników, mineralnych zaskoczeń, ale przede wszystkim harmonii i spontanicznej satysfakcji powracając po kwadransie do kieliszka.

fot. WineMike

6. Weingut Tom Dockner Parapluiberg Riesling 2015
(Wino i kieliszki) - 54 zł; iście nieoczywiste, niepozornie kusi raz odświeżającą mineralnością, to słodyczą moreli, a to wibrującą kwasowością, końcówką pełną białego pieprzu i.. znika niczym obraz na ekranie tuż przed walką wieczoru, obietnicą grande finale, a szkoda!

fot. WineMike

7. Peter Mertes Spring Valley Riesling 2016 (Lidl Polska) - 14,99 zł; często sprawdza się stara prawda, że w ciemno dobre wrażenie sprawiają wina, które otwieramy bez okazji, ale nie przyznajemy się w tzw. towarzystwie w obawie przed ostracyzmem. Tylko dlaczego? Cóż wstydliwego w prostym jak budowa linijki i intensywnym jak cios leniwca na emeryturze, nieinwazyjnym i prostym winie?

fot. WineMike

8. Weiber Alsace Riesling 2016 (Lidl Polska) - 19,99 zł; ambitniejszy kolega poprzednika idealnie spełnia swoje zadanie jako wino gastronomiczne, które będzie niezłym towarzyszem najprostszych przystawek. Odważni nie znajdują między nim a lemoniadą zbytniej różnicy, więc skoro nie widać różnicy...

fot. WineMike
9. Weingut Biegler Grimmling Riesling 2014 (Wino i kieliszki) - 69 zł; satysfakcjonująca kompleksowość, niesamowity miraż owoców tropikalnych, bogatej mieszanki ziół, przemyślanej kwasowości, mądrze zaakcentowanego alkoholu oraz swoistego pazura, którego trudno ubrać w słowa.


fot. WineMike

10. Dr Loosen Dry Riesling 2016 (Vininova) - 42,90 zł; mozelskie odświeżenie po wyczerpującym biegu, kiedy kubki smakowe łakną zróżnicowania. Podstawowa propozycja producenta, która od razu rozstawia wszystkich po kątach. Mnóstwo kwasowości, smacznej limonki oraz pikantne akcenty sprawiają, że nie sposób pozostać obojętnym.

Podsumowanie dziesięciu nieprzypadkowych Rieslingów musi ocierać się o banał, być odziane we frazesy, znane slogany, tajemnice Poliszynela i swoiste nikt-nie-mówi-a-wszyscy-wiedzą-o-co-chodzi. Jak zestawić szereg win z których każde jest świetne w swojej lidze? Każdy z autorów zaprezentowanych win jest niczym kompozytor, tworzący na tych samych instrumentach, ale osiągający totalnie różne wyniki. Odmienność gleb i technik w połączeniu z kreatywnością winiarzy stanowią niewyczerpane źródło różnorodności Rieslinga.

Relacje zaproszonych:
Robert 'Winiacz" Szulc - Dziesięć letnich mgnień Rieslinga

Andrzej "TrzyKoloryWina" Staniszewski - Riesling challenge
Facebook - Wine Trip Into Your Soul

czwartek, 10 maja 2018

Flaszki we mgle vol. VI


Przyznam się Wam zupełnie szczerze, nie owijając w celofan i tak dalej, że miałem wątpliwości. Obawy, które wraz ze zbliżającą się datą wydarzenia nabierały realnego obrazu. Świadom poprzednich edycji wiedziałem, że zaproszeni mają oczekiwania, a co za tym idzie - wymagania, względem moich degustacji. Początkowo szokowałem jokerami, wina zupełnie nieprzystającymi do tzw. ogólnie pojętego porządku rzeczy, na których Master Sommelierzy i Master Of Wine (y) starli szkliwa. Wiedziałem, że warto - w pewnych sytuacjach - wyważać otwarte drzwi, na nowo definiować pojęcia, przecierać szlaki i ucierać nosa - pożal się borze - ekspertom. Kontynuując temat degustowania w ciemno zebrałem grupę śmiałków, żeby zmierzyć się z dziesięcioma niewiadomymi. A spotkaliśmy się w najpiękniejszym miejscu nad Wisłą - Winsky!

fot. Robert Szulc

1. Cincinnato Pantaleo Greco 2016 (Krople Wina - 69 zł); intensywnie kwiatowe, wręcz oniryczne, podbite mineralnymi akcentami, orzeźwiające i buchające pełnią lata z kieliszka. Grecki wirtuoz dał świetny występ na gliniasto-wulkanicznej glebie Lazio!

fot. Robert Szulc

2. Hardy's Limestone Coast Chardonnay 2016 (Żabka Polska - 22.99 zł); fantastyczny ogród - nagromadzenie nut melona, brzoskwini, skórki cytrynowej; kremowość i nuty świeżego zielonego jabłka idealnie współgrają z mgiełką czającej się nieopodal wanilii. Chablis-miniaturka, nie inaczej!

fot. Robert Szulc

3. Alessandro di Camporeale Benede Catarratto 2016 (Krople Wina - 59 zł); uwodzące niuanse migdałowca, moreli, białej brzoskwini oraz kwiatu pomarańczy tworzą cudowną melodię, od której nie sposób się oderwać. Uczciwie i z pasją zrobione.

fot. Robert Szulc

4. Southbank Marlborough Sauvignon Blanc 2017 (Żabka Polska - 32.99 zł); oczywista-oczywistość, ale jakże przyjemna. Agrestowo-trawiasty rumak, podkuty bukszpanem i wibrującą kwasowością, pędzący w naszym kierunku.

fot. Robert Szulc

5. Corvezzo Terre di Marca Pinot Grigio Ramato 2016 (Krople Wina - 59 zł); fantastycznie czyste i niepoprawnie mineralne, wsparte przez nuty gruszek, białych brzoskwiń, moreli, czarnego bzu oraz akcenty ziołowe. Gładkie, ale nie potoczyste, przystępne, ale nie proste, ze słodkawym finiszem, ale w żadnym wypadku komercyjne. Wiosenna łąka w kieliszku!

fot. Robert Szulc

6. Uggiano Chianti Riserva 2013 (Żabka Polska - 37.99 zł); szczere i wyraziste, nagromadzenie nut czerwonych owoców z domieszką cynamonu oraz lukrecji, całość jest świeża, jędrna i nieźle zrównoważona.

fot. Robert Szulc

7. Eremo Primitivo di Manduria 2016 (Żabka Polska - 29.99 zł); włoski kolos, który bombarduje nas niuansami creme de cassis, suszonej żurawiny, borówek, tytoniu oraz akcentami ziemistymi. Mimo ogromu wrażeń całość wydaje się intensywna, ale nie przytłaczająca i mogłaby trwać w nieskończoność.

fot. Robert Szulc

8. Hardy's Langhorne Creek Shiraz 2016 (Żabka Polska - 22.99 zł); zaskakująco "gęste"; jagody, wiśnie, czekolada, majaczące nuty słodkiej wanilii. Niezła struktura, a przy tym cudownie zwiewne i hedonistyczne.

fot. Robert Szulc

9. William Cole Columbine Special Reserve Carmenere 2013 (Wine Avenue - 59 zł); intensywne nuty czarnego pieprzu, jeżyn oraz jagód, niesamowicie zrównoważone i dojrzałe. Soczyste i miękkie zarazem, dostarcza ogromną guilty pleasure za każdym łykiem.

fot. Robert Szulc


10. Pulenta Wines Bodega la Flor Mendoza Malbec 2014 (Wine Avenue - 49 zł); dostojny olbrzym - szczytowa hiperbola dojrzałych owoców z waniliową mgiełką, soczyste, gibkie, przyjazne i niepoprawnie smaczne, dostarcza nieodpartej chęci sięgnięcia po więcej.

W degustowaniu w ciemno, kiedy rozpoznajemy szczepy, nie liczy się cena, producent, beczkowanie, wygląd etykiety, importer, upodobania ani parowanie z jedzeniem. Sens ma tylko tu-i-teraz, kiedy krople wina leniwie spływają po ściankach kieliszka, a my wyćwiczonym gestem wsuwamy do niego nos i w odmętach, szafkach i szufladkach pamięci usiłujemy wyszukać to jedyne słowo, które będzie znaczyło więcej niż cała nasza nauka razem wzięta.

poniedziałek, 12 lutego 2018

Winne Wtorki - cały ten Walenty

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Walentyki to czas żniw dla restauratorów, którzy podczas wymykającego się prawom logiki i rozsądku święta zacierają dłonie na zysk z tej fantastycznej utopii, która każe posłusznym zombie rezerwować stoliki w upchanych salach, licząc na tzw. intymność, nieprzerwanie relacjonujących przebieg spotkań w social media. Sklepy z winem kuszą zestawami dla par w których nie może zabraknąć niesprzedawalnego rose (tak, tak) i nieodzownego musiaka, często trafiają się również półsłodkie potworki, a wszystko obowiązkowo okraszone czekoladkami, cukierkami, pralinkami, lizakami, wężem na kółkach i misiem w stroju klauna z bazaru.. Kiedy pojawiła się propozycja wzięcia udziału w doborze wina na to kapitalistyczne-święto-konsumpcjonizmu (no co!) nie zastanawiałem się ani chwili. Zwłaszcza, że od kilku tygodniu w kolejce do otwarcia czekała pewna butelka..

fot. WineMike

Dwudziestotrzyletnia Rioja to nie przelewki - gości w moim kieliszku równie często co afrykański blues w głośnikach, więc do tematu należy podejść tylko ciut chowając sarkazm i podśmiewajki. El Coto De Roja, żywa legenda regionu, która rzadko kiedy zawodzi, dała światu cichego bohatera - Coto de Imaz, zwane przeze mnie pieszczotliwie wymazem z kota. Stuprocentowe Tempranillo, zabutelkowane w 1995 r., cierpliwie poczekało kilka lat w kraju paelli, żeby opuścić kontynent i wyglądać na Gran Canarii poszukiwacza, który powróci z nim na kontynent, nad Wisłę, aż wreszcie w miniony weekend doczekało się otwarcia, niechętnie umościło się w dekanterze, a po dwóch godzinach...

Przewartościowujemy całe to tzw. święto, podczas którego więcej znaczy lepiej, więcej cukru znaczy być w temacie, więcej wydanych pieniędzy świadczy o sile uczucia. Chomikujemy musiaki, słodziaki, stare wina tylko po to, żeby pomiędzy jednym a drugim łykiem utwierdzić się w przekonaniu, że to-jednak-nie-to. Dlaczego? Pewnie dorabiamy ideologię do magii chwili, mgiełki romantycznego uniesienia z którego socjobiolodzy śmieją się przy jakimś pilsie. Jesteśmy tylko zwierzakami i na siłę dorabiamy sens i drugie dno do tych obszarów życia, które mają tę śmieszną właściwość, że im bardziej je analizujemy, tym więcej ich nam umyka.

..stała się rzecz dziwna. Wszystko wokół ucichło, za oknem koliber przysiadł na gałęzi, z zaciekawieniem przypatrując się parze, która sączyła Rioję-made-in-the-90's, a po chwili zaczął prószyć śnieg, ptaszek gdzieś odleciał, pomieszczenie zaczęły wypełniać aromaty stajni, suchej ziemi, liści, borówek i porzeczek. Ściany niemal zaczęły się kruszyć od intensywności zwierzęcych akcentów, duszno zrobiło się od wrażeń, przemyśleń, uwag i ripost. Całość utonęła w cudownej kwasowości, kuszącej prostotą i dopełnionej smukła taniną, odprężającą i pewną. Dlaczego czekać z otwarciem wina na tzw. specjalną okazję? Nie wystarczy nam, że jesteśmy właśnie tu i teraz?


Relacje odważnych: 

Italianizzato - Wino dla zakochanych

Blurppp - Marsala! Czy nada się na Walentynki?

Nasz Świat Win - Aromatyczne Moscato na Walentynki

Winiacz - Amorki = bąbelki?

Winne okolice - walentynkowy musiak od Puklavec & Friends

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

poniedziałek, 5 lutego 2018

Magiczna granica: wina powyżej 100 zł - relacja

Słyszeliście kiedyś o Filarach Stworzenia? Chodzi o zdjęcie wykonanie teleskopem Hubble'a, które bywa nazywane kolebką gwiazd. Bajeczne chmury pyłu i gazu przypominają zachwycającą podwodną roślinność lub wyciągniętą dłoń. Ten fantastyczny obraz jest nieprzerwanie formowany, rozświetlany i niszczony przez promieniowanie okolicznych gigantycznych gwiazd. Przyznacie, że słaby to ma związek z winem, ale właśnie o tym pomyślałem, kiedy w mojej głowie zakiełkował pomysł na panel z winami powyżej 100 zł. Rozchodzi się o zero, które stanowi 50% wyświetlania tego tekstu w kodzie binarnym, który obok jedynki stanowi niezmącony strumień danych - każde zdjęcie i tekst są tylko ciągiem zer i jedynek. A czy jest jakaś znacząca różnica pomiędzy winem za 10, 100 i 1000 zł poza zerami? Jaką wartość ma zero? Może się kazać, że zero ma wartość dodatnią, kiedy drogie wino nam smakuje i tym samym sprosta naszym oczekiwaniom. Ale też wartość może być ujemna, kiedy zachłyśniemy się ceną, a zawartość kieliszka zejdzie na dalszy plan. Degustując w ciemno unikamy zniekształcenia poznawczego, kiedy ładna lub brzydka - wedle uznania - etykieta potrafi przesądzić o zakupie wina lub jego odbiorze.

Nowa destynacja nad Wisłą, fot. Andrzej Staniszewski

Nowy rok to nie tylko postanowienia, plany i cele. To również poszukiwanie nieznanego, rzucanie się na głęboką wodę i odkrywanie nowych doznań. Nie inaczej było z wyborem miejsca na pierwszą w tym roku degustację w ciemno. Oczywistym było, że zmagania z niewiadomym odbędą się premierowo w Winsky Wine'n'Whisky Bar. Miejsce, dobór win i potraw stanowią przemyślany, autorski projekt Moniki Frendl - sommelier, członkini Stowarzyszenia Kobiet i Wino, prowadzącej również Wine Guide. Niezwykle skromna, ale jednocześnie świadoma potencjału położonego niepozornie nad Wisłą wine-baru, nie tylko wyraziła chęć współorganizacji degustacji, ale również entuzjastycznie brała w niej udział i udowodniła, że właścicielka, degustująca i zajmująca się Gośćmi lokalu zarazem, niemal do perfekcji opanowała bilokację.

fot. Andrzej Staniszewski

1. Inama Vigneto du Lot Soave Classico 2015 (Krople Wina - 219 zł); od razu wiedziałem, a myśl ta udzieliła się pozostałym przy stole: otwierając tę butelkę akurat teraz nie sposób było pozbyć się uczucia, że bez zapowiedzi wtargnęliśmy do pracowni malarza, który właśnie tworzył swoje dzieło, a na widok intruzów posłał im, czyli nam, gniewne spojrzenie i kazał zamknąć drzwi z drugiej strony. Ale niektórzy dostrzegli potencjał podczas tej chwili - uwodzące miodowo-orzechowe nuty, intensywnie utlenione, zastanawiająco mineralne, nieco kremowe, jednak dość nieuczesane, nieujarzmione, przy czym stanowi idealny dowód na to, żeby kolejną butelkę z tego rocznika otworzyć za pięć lat. A co będziemy się ograniczać?

fot. Andrzej Staniszewski

2. Alessandro di Camporeale Catarratto 2015 (Krople Wina - 110 zł); sól, moi drodzy, wszędzie sól! Nie inaczej było z autochtoniczną odmianą z Sycylii. Choć w aromatach nie sposób pozostać obojętnym wobec hedonistycznych niuansów białych kwiatów i skórki cytrynowej to usta windują nas gdzieś pomiędzy chmury wraz z pikantnymi akcentami, intensywną mineralnością oraz nutami krzemienia. Pojawiło się nawet hasło z którym jak najbardziej się zgodziłem, że podczas degustacji miało się całkiem realne wrażenie "lizania mokrego kamienia". Inteligentne wino, mądrze wyważone i pobudzające wyobraźnię.

fot. Andrzej Staniszewski

3. Mitolo GAM Shiraz 2013 (Wine Avenue - 119 zł); wobec jedynego zakręcanego wina podczas tego wydarzenia miałem specjalne wymagania. Nie tylko z uwagi na zmianę barwy w kieliszku, ale również sposób zamknięcia, przez prawie 5 lat skrywający zawartość przed światem. Wszelkie obawy był niesłuszne, a oczekiwania zostały spełnione z nawiązką. Niemal otumaniające nuty tytoniu, ziemiste, konfitury wiśniowo-truskawkowej, gorzkiej czekolady, eukaliptusa, cedru, wanilii, podsuszanych śliwek. Bezczelnie odważne, nie pozostawiające wątpliwości, a przy tym kusząco miękkie i łobuzerskim uśmiechem zapraszające po kolejny kieliszek.

fot. Andrzej Staniszewski

4. Dante Rivetti Barbaresco Bric'Micca 2012 (Wine Avenue - 129 zł); podobno otwieranie tak młodego Barbaresco powinno być karalne, jednak żaden przedstawiciel apelacji nie dotarł do nas tamtego wieczora. Jasne, że tak niedorosłe wino ma prawo być niedojrzałe, nieokrzesane i nie-gotowe - i takie też było. Jednak nuty fiołków, czerwonych owoców, cynamonu, świeżo zmielonego czarnego pieprzu i goździków pod batutą diabelsko intensywnej taniny uspokoiły i zapewniły, że to zaledwie kolejny etap w rozwoju i błędem byłoby skreślanie go w tym momencie, kiedy farba na płótnie dzieła jeszcze nie wyschła.

fot. Andrzej Staniszewski

5. Inama Carmenere Piu 2014 (Krople Wina - 110 zł); zapomnijcie o archetypie chilijskiego Carmenere, mniej sławnej wersji z Francji, bo ten zawodnik nie przypomina żadnego z nich. Finezyjne i wyważone ze wsparciem Merlota, dostarcza natłok malinowo-poziomkowych wrażeń. Mnóstwo nut zielonej papryki, nieco łodygowe i nie sposób pozbyć się wrażenia, że przy tak intensywnym owocu brakuje nieco kwasowości, która spowodowałaby kolejne zachwyty. U fanów przytłaczająco owocowych win spowoduje nieprzespane noce z wrażenia, co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości.

fot. Andrzej Staniszewski

6. Casa Rojo "Maquinon" 2016 (Red Nose – 159 zł); ledwo nalałem wino do kieliszków, a już słyszałem głosy zebranych, że "nad tym winem unosi się duch wina naturalnego". Niesamowicie gęste, dosłownie nabite nutami likieru wiśniowego, gorzkiej czekolady, mięty, jeżyn, jagód, a przy tym harmonijne z mądrze zastosowaną beczką. Niemęczące i jednocześnie motywujące do zastanowienia się nad zawartością kieliszka i ewolucją. Mimo nagromadzenia tylu aromatów i smaków jest zaskakująco przyjazne. Priorat w najlepszym wydaniu. I czai się tutaj trochę zwierzaka, więc mamy komplet.

fot. Andrzej Staniszewski

7. Fattoria dei Barbi Brunello di Montalcino 2012 (Lidl Polska - 129 zł); czyste, niemal potoczyste, napakowane nutami rozmarynu, fiołków, tytoniu, białego pieprzu, creme de cassis, suszonych ziół z jedwabnymi taninami, które zdają się nie mieć końca. I tutaj o ściany czaszki obija się myśl - skoro już teraz jest świetne to czy jest sens trzymać kolejne butelki na lata? Chyba każdy musi sobie sam odpowiedzieć na to pytanie, bo - jak doskonale wiemy - każda butelka jest inna. Ale zawsze warto rozwijać się i uważnie obserwować, jak wino ewoluuje... bądź nie, bo najlepsze było w momencie otwarcia.

fot. Andrzej Staniszewski

8. Cuvelier Los Andes Coleccion Mendoza 2012 (Mielżyński - 127,50 zł); i tutaj na ring wszedł zawodnik wagi ciężkiej, który postanowił, że mistrzowskiego pasa nie odda bez walki. Argentyński kupaż nikogo nie zawiódł - Cabernet, Syrah, Merlot i Malbec, fantastyczny kwartet, który pogodził wszystkich w uznaniu. Solidne, ale nie ciosane, dobrze zbudowane, ale bez sterydów, gibkie, ale w żadnym wypadku miotające się. Szczere i bezkompromisowe, stanowi niezbity dowód na talent winiarza do tworzenia kupaży.

fot. Andrzej Staniszewski

9. Chateau de Valandraud "Virginie de Valandraud" Saint-Emilion Grand Cru AOC 2015 (Lidl Polska - 149 zł; wieczór zamykał iście wyczynowy przedstawiciel wspaniałego regionu - Bordeaux, który spędza sen z powiek rzeszom winomanów na całym świecie. Druga etykieta znanego producenta, która doskonale poradziła sobie z wyzwaniem. Ziołowe, ziemiste, nuty liści laurowych, wielowarstwowe i wymagające, nabierające intensywności i charakteru po odstawieniu kieliszka na parę minut. Czasami wina są tak intensywne, ale nie ciężkie, że mówi się o krojeniu ich nożem i nie inaczej jest w tym przypadku.

Pokonaliśmy 9 przystanków wychodzenia ze strefy komfortu, efektu halo, dobrodziejstw i obaw degustacji w ciemno. Każde wino miało równe szanse, chociaż jedne warto było zdegustować solo, bo doskonale wiemy, że inaczej odbieramy wino, które degustujemy jako jedyne, a inaczej, gdy jest którymś z kolei. Wszyscy zaproszeni fantastycznie poradzili sobie z zadaniem ocenienia, czy dane wino jest warto 100 zł i więcej. Zażartym dyskusjom, wygłaszanym racjom, kiwaniom głowami z niedowierzania lub zachwytu zdawało się nie być końca. Każdy zdawał się być cząstką czegoś wspaniałego, kiedy tak zawzięcie notowali, oceniali i krytykowali zawartości kolejnych kieliszków.

Degustowaliśmy w Winsky Wine'n'Whisky Bar.

Degustowali:
Sebastian Bazylak (www.zdegustowany.com)
Izabela Popko (www.raportzwin.wordpress.com)
Paweł Grotowski (www.powinowaci.pl)
Małgorzata Partyka (www.enowersytet.pl)
Andrzej Staniszewski (www.trzykolorywina.com)
Monika Frendl (Wine Guide, Stowarzyszenie Kobiety i Wino oraz właścicielka miejsca degustacji - Winsky Wine'n'Whisky Bar)
Robert Szulc (www.winiacz.com)
Dominika Bień (www.noziwidelecblog.com)
Emilia Grabowska (Stowarzyszenie Kobiety i Wino)
Michał Grabowski (Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych)

Relacje zaproszonych (tutaj będą pojawiać się linki do kolejnych relacji!):

Andrzej "TrzyKoloryWina" Staniszewski - Magiczna granica czyli wina powyżej 100 zł. Degustacja w ciemno.

Izabela "Raport z win" Popko - Magiczna granica - 5 butelek za więcej niż 100 zł 

Robert "Winiacz" Szulc - Jak smakują wina powyżej "stówki" za butelkę?

Sebastian "Zdegustowany" Bazylak - Czy 100 zł otwiera bramy do winnego raju?  

Dominika "Nóż i Widelec" Bi - Gdzie leży granica?

Enowersytet - Magiczna granica?