poniedziałek, 6 listopada 2017

Flaszki we mgle vol. V - relacja

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Kiedy piszę te słowa, ma miejsce jedno z najbardziej urokliwych zjawisk dotyczące pór roku. Skwarne dni i wieczory niechętnie ustąpiły miejsca feerii barw liści na drzewach oraz wokoło nich, dając upragnione wytchnienie podczas rześkich poranków. W niemal identycznych okolicznościach przyrody zorganizowałem piątą edycję serii degustacji "Flaszki we mgle", która od dwóch lat cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem zarówno amatorów, pasjonatów, jak i fachowców. Podczas minionego panelu zdegustowaliśmy 11 win, które - umiejętnie skryte za zasłoną niejasności - skutecznie wywodziły zmysły w pole, powodowały dyskusje, zaskakiwały różnorodnością i wymykały się sztywnym definicjom.

fot. WineMike

1. Domaine Fevre Petit Chablis 2016
(Winezja - 79,99 zł); intensywne nuty bratków, świeżo skoszonej trawy, niesamowicie ekspresyjne, urocza równowaga pomiędzy cudownym owocem a słuszną kwasowością, mineralne, a przy tym szczere i uczciwie zrobione.

fot. WineMike

2. Stallmann-Hiestand Weisser Burgunder Trocken 2015; niemiecki Pinot blanc w manifeście struktury, mirabelek, ziół, polnych kwiatków, esencjonalne i zwarte. Oleiste i skoncentrowane, zdaje się być w czołówce reprezentantów tej odmiany.

fot. WineMike

3. Weingut Thul Riesling Trocken 2016; soczyście limonkowy i ekspresyjny, morska bryza w kieliszku, przywodząca na myśl beztroskie wylegiwanie się w pełnym słońcu, kiedy jedynym zmartwieniem jest chmura chwilowo nachodząca na źródło ciepła.

fot. WineMike

4. Trinchero Seaglass Pinot Noir 2015 (Winezja - 69,99 zł); uczciwy Pinot, który nie małpuje w imię komercji, pełen nut kandyzowanych wiśni, nieco cynamonu, tymianku, malin i żurawiny. Postępująca ewolucja dobitnie wskazuje, że Napa i Sonoma mają się czego obawiać.

fot. WineMike

5. Weingut Sinss Rosenberg Spatburgunder Trocken 2014 (WineAndYou - 59 zł); koszmar Burgundii ziścił się - stworzono poza nią przesmacznego, intensywnego, a zarazem skupionego i wyczynowego Pinota; ziołowego, bajecznie jesiennego, ziemistego, uwodzącego, który najlepsze zdaje się mieć jeszcze przed sobą, chociaż nie sposób oprzeć mu się już teraz.

fot. WineMike

6. Weingut Stadt Klingenberg Spatburgunder 2014; zgoła odmiennie od poprzednika; gęste, miękkie, szczodre, czereśniowo-wiśniowe, nagromadzenie niuansów świerkowych, herbaty, gorzkiej czekolady, tytoniu, porzeczek i malin. Soczyste, umiejętnie wyliczona kwasowość, hedonistyczna tanina, niepoprawnie długie i nasycone.

fot. WineMike

7. Tagaro Passo del Sud Appassimento 2015 (30% Primitivo, 30% Negroamaro, 20% Nero di Troia, 20% Merlot) (Krople Wina - 49 zł); każdy winiarz chce stworzyć tzw. wielkie wino, a któż pamięta o fanach win prostych, nieskomplikowanych, nie zmuszających do cmokania i wydziwiania? Głosy zostały wysłuchane i to z nawiązką! Intensywność owocu nieco góruje nad kwasowością, ale w tym przypadku to komplement, który zaprasza do nawiązania bliższej relacji.

fot. WineMike

8. San Ferdinando Pugnitello 2013
(Krople Wina - 77 zł); czasy, kiedy Toskania Chianti stała odchodzą do lamusa, a złaknieni wiedzy, wymykania się standardom, innowacyjności oraz inności zostają sowicie nagrodzeni. Dojrzałe z szeroką gamą aromatów czarnej porzeczki, jagód, przypraw, uwodzicielsko krągłe i gibkie, wobec którego nie sposób pozostać obojętnym.

fot. WineMike

9. Tagaro Seicaselle Negroamaro 2015 (Krople Wina - 49 zł); kompletne, pomyślałem, kiedy trafiło do mojego kieliszka i zmysłów. Pełne, zrównoważone, mieszanka gotowanych czerwonych owoców, a całość zwarta w kwasowo-pikantnym tandemie.

fot. WineMike

10. Altos Las Hormigas Clasico Malbec 2015
(Mielżyński - 48,50 zł); przebijające się nuty śliwek oraz wiśni rzadko pozostawiają wątpliwości; niesamowicie świeże. Niemal pluszowe, ale z zadziwiającą strukturą. Mądrze zrobione wino, które jest idealnie tym, czym miało być w założeniu.


fot. WineMike

11. Tagaro Pignataro Primitivo di Manduria 2016
(Krople Wina - 49 zł); Primitivo przeżywa właśnie drugą, a może nawet trzecią młodość. Ale te sygnowane "di Manduria" stanowią prawdziwą ruletkę. Tutaj wypadło dokładnie to, na co postawiliśmy pod czujnym okiem krupiera. Intensywne, otumaniające, zmysłowe nuty słodkich śliwek, borówek, ziemistych i tytoniowych. Celne i bezkompromisowe jak strzał snajpera.

W degustowaniu w ciemno znajduję pewną analogię do łodzi żaglowej. Najważniejszym elementem konstrukcyjnym każdej żaglówki jest coś, czego nie widać. Tajemnica stabilnego ruchu tkwi w ciężkim mieczu skrytym w wodzie. Kiedy w trakcie targania niepewnościami zarzuca nas na prawo i lewo od szczepu do szczepu, od regionu do regionu, owym mieczem zdaje się właśnie-ten-moment, ulotna myśl i pozornie pewne przekonanie, że odgadliśmy istotę zawartości kieliszka. Pojedynkowanie się z nieznanymi winami w ślepej degustacji dostarcza wiele satysfakcji, a takie odgadywanie jest niczym legendarna sytuacja - komisarz Clouseau miał chińskiego pomocnika, który miał na niego napadać, akurat kiedy komisarz nie uważał.

Wydarzenie odbyło się w zaprzyjaźnionym Busy Bee.

Facebook - Wine Trip Into Your Soul

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz