Obecny rok jest wyjątkowy. Równo 20 lat temu Pink Floyd wydali swój legendarny album „The Division Bell’, 65 lat temu George Orwell wydał ponadczasowy „Rok 1984”, a dwieście lat temu marzenie brytyjskiego pułkownika stało się rzeczywistością; narodziło się Chateau Palmer.
![]() |
Chateau Palmer (WJNBloggers) |
W początkach XIX wieku Charles Palmer przybył do Francji z armią Wellingtona. Zapoznał się tam z rozwiedzioną Madame de Gasqu, która bez zażenowania przyznała, iż jej posiadłość (Chateau de Gasqu) produkuje wina tak dobre jak Chateau Lafite. Palmer naturalnie zgodził się z tym, po czym zakupił winnicę i przemianował ją na Chateau Palmer. W kolejnych latach zaczął zwiększać wielkość przedsięwzięcia, aż w końcu udało mu się potroić uprawy do 82 hektarów. Największa ekspansja posiadłości miała miejsce w latach 1816 – 1831. Znakomita większość krzewów znajdowała się na najlepszych glebach apelacji Cantenac, Issan oraz Margaux.
Niestety – w 1843 roku Palmer został awansowany na generała dywizji i zmuszony był sprzedać Chateau Palmer rodzinie Pereire. Zainwestowali oni bajońskie sumy w modernizację posiadłości. Jak można się domyślać, rywalizowali oni wtedy ze słynną rodziną Rotschildów na polu winiarskim, jak i gromadzonych dóbr. W niecały rok po historycznej klasyfikacji z 1855 roku postawiono malowniczy zamek, który stoi w Chateau Palmer do dziś. Pasmo sukcesów przerwały plaga filoksery, wojna i wielki kryzys, które wypędziły rodzinę Pereire z winnicy. Dopiero w 1938 roku Chateau Palmer kupiły 4 rodziny – Gineset, Miailhe, Mahler-Bessie i Sichel. Spośród obecnie 22 udziałowców do dzisiaj pozostało jedynie dwóch ostatnich.
![]() |
WineCellarTracker |
W 2004 roku Jean Boutellier, zięć Frederica Mahlera, odszedł wreszcie na upragnioną emeryturę. Stery w winnicy przekazał po 42 latach pracy młodemu enologowi Thomasowi Duroux. Nowy winemaker miał złote ręce albo brak pomysłu na zrobienie szumu wokół swojej osoby, gdyż zapowiedziano właśnie wino z rocznika 2004 jako nową erę w Chateau Palmer i ochoczo określono go mianem „Historycznego Rocznika XIX Wieku”. Idąc za ciosem nazwano tak również roczniki 2005, 2008 i 2009.
![]() |
Od lewej: Charles Palmer portret oraz w trakcie pracy; Thomas Duroux (WineSearcher) |
Obecnie Chateau Palmer liczy 55 hektarów i położona jest w Cantenac w Margaux. Glebę tworzy swoista mozaika z szesnastu rodzajów podłoża, takiego jak żwiry, gleby piaskowe i gliniaste. Ciekawostka - z reguły Merlot w Bordeaux obsadzany jest na glebach gliniastych, jednak w Chateau Palmer odnalazł się on na glebach żwirowych. większość krzewów Merlot. Może właśnie dlatego tym winom nie sposób odmówić wyjątkowej krągłości? Obecnie w opisywanej winnicy nasadzenia wspomnianego Merlot wynoszą 47% i tyleż samo Cabernet Sauvignon oraz jedynie 6% Petit Verdot.
Podczas prawdopodobnie ostatniej z takich degustacji organizowanych przez Roberta Mielżyńskiego chciało się sparafrazować i zanucić klasykę „Palmerami jesień się zaczyna”. Do kieliszków trafiło w sumie osiem win – siedem roczników flagowego kupażu oraz bonusowo drugie-nie-drugie Alter Ego 2006.
Pełnoletni rocznik 1996 – początkowo dość wycofany i stonowany, bez pazura. Po kwadransie to zupełnie inne wino z nutami ziołowym, fajkowymi i ziemistymi, usta średnio intensywne, zgrabnie opatulone taninami i dopieszczone kwasowością. Jeśli lubicie młode wina – sięgnijcie po korkociąg. Fani leżakowania na dekadę powinni zapomnieć o tej flaszce. Rozbuchany 2000, pokrzywowe wino, zamszowe z nutami suchej kory, pełne usta, akcenty mokrych liści, kompleksowe z bogatym owocem, borówkowa konfitura, taniny stopione w kwasowości. Świetne już dzisiaj, więc czemu czekać z otwarciem? Nieoczywisty 2001 z szypułkowymi akcentami w ataku, spora goryczka, która ciągnie świetną kwasowość, akcenty czarnej porzeczki; po kwadransie aromaty zaczęły ulatywać na korzyść intensywniejszych ust.
Podczas prawdopodobnie ostatniej z takich degustacji organizowanych przez Roberta Mielżyńskiego chciało się sparafrazować i zanucić klasykę „Palmerami jesień się zaczyna”. Do kieliszków trafiło w sumie osiem win – siedem roczników flagowego kupażu oraz bonusowo drugie-nie-drugie Alter Ego 2006.
Pełnoletni rocznik 1996 – początkowo dość wycofany i stonowany, bez pazura. Po kwadransie to zupełnie inne wino z nutami ziołowym, fajkowymi i ziemistymi, usta średnio intensywne, zgrabnie opatulone taninami i dopieszczone kwasowością. Jeśli lubicie młode wina – sięgnijcie po korkociąg. Fani leżakowania na dekadę powinni zapomnieć o tej flaszce. Rozbuchany 2000, pokrzywowe wino, zamszowe z nutami suchej kory, pełne usta, akcenty mokrych liści, kompleksowe z bogatym owocem, borówkowa konfitura, taniny stopione w kwasowości. Świetne już dzisiaj, więc czemu czekać z otwarciem? Nieoczywisty 2001 z szypułkowymi akcentami w ataku, spora goryczka, która ciągnie świetną kwasowość, akcenty czarnej porzeczki; po kwadransie aromaty zaczęły ulatywać na korzyść intensywniejszych ust.
fot.WineMike |
Dojrzały 2004 z mocą leśnych owoców, średnimi taninami, lepkie w ustach o wysokiej koncentracji i akcentami politury. Od tego rocznika degustowane wina zaczynają być bardziej szczodre i tłustsze od poprzednich flaszek. Fani subtelnych win nie mają tutaj czego szukać. Wino to jest jak gruby raper w lowriderze – głośne i z bajerami, ale boleśnie oczywiste. Rocznik 2006 przyniósł aromaty gotowanych czerwonych owoców, majaczące akcenty kalafonii, zgrabna beczka, mało wysuszająca, jednak sporo lżejsze od 2004. Z 2007 roku mamy pieprzowo-waniliowo-lukrecjowy nos, usta pełne akcentów aronii, po kwadransie stało się aksamitne i migdałowo-kawowe. Rocznik 2008, obecnie dostępny u Mielżyńskiego, wydał się dość młody, jednak zaskakująco zgrabny, wręcz pluszowy. Bonusowo drugie-nie-drugie wino Alter Ego 2006 – dymne akcenty, atramentowe usta, średnio długie, wino unplugged z nagromadzeniem czereśniowych niuansów.
Podsumowując - roczniki 2001 oraz 2007 zaliczyły największą ewolucję w dobrym kierunku po kilkunastu minutach w kieliszkach. Generalnie nie są to wina dla niecierpliwych, a kupowanie ich na lata to trochę jak loteria. Jednak kto nie gra, ten..
Podsumowując - roczniki 2001 oraz 2007 zaliczyły największą ewolucję w dobrym kierunku po kilkunastu minutach w kieliszkach. Generalnie nie są to wina dla niecierpliwych, a kupowanie ich na lata to trochę jak loteria. Jednak kto nie gra, ten..
1996 - ironizujesz czy coś pomieszałeś pisząc o jego młodości? Dlaczego miałą to być ostatnia taka degustacja?
OdpowiedzUsuńGabrielu, wdało się tam nieco ironii - jak we wszystkich moich tekstach tutaj - jednak wątpię, żeby ten CP 1996 już był po szczycie paraboli żywotności. Odnośnie "ostatniej takiej degustacji" to wina te degustowałem po raz pierwszy i szczerze wątpię, żeby któryś z importerów zdecydował się otworzyć tak niewiele flaszek za tak wiele doznań. Chociaż - chciałbym się mylić. Pozdrawiam ciepło!
Usuń